Koszmarny wypadek Polki na torze
Do mrożących krew w żyłach scen doszło podczas biegu z udziałem ostatniej z naszych reprezentantek. Kamila Sellier, walcząca na dystansie 1500 metrów, znalazła się w krytycznej sytuacji, zostając ściśnięta pomiędzy dwiema przeciwniczkami. Tzw. kanapka skończyła się fatalnie, gdyż cała trójka upadła, a łyżwa jednej z rywalek trafiła Polkę prosto w twarz. Arbitrzy prowadzący zawody nie mieli wątpliwości i natychmiast podjęli decyzję o wstrzymaniu rywalizacji, co nie jest normą przy upadkach w short tracku.
Dramatyczny wypadek w Mediolanie. 19-letni mistrz runął na stok
Galeria z zajścia tylko dla ludzi o mocnych nerwach:
Służby medyczne w akcji
Na tafli błyskawicznie pojawili się ratownicy, aby udzielić pomocy cierpiącej łyżwiarce. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że Kamila Sellier musiała opuścić lodowisko na noszach. Wypadek wyglądał bardzo groźnie, a kibice zgromadzeni na hali zamarli w oczekiwaniu na wieści. Te pierwsze są na szczęście optymistyczne.
- Z takich grup, na których jesteśmy, mamy przywilej być i wiedzieć szybciej... Jest napisane, że z okiem Kamili jest wszystko okej i to jest chyba najważniejszy komunikat - przekazała po kilkunastu minutach komentująca zawody w Eurosporcie Patrycja Maliszewska.
Podobny komentarz na gorąco wygłosiła Gabriela Topolska, która wcześniej upadła w swoim ćwierćfinale, ale zdecydowanie bardziej "normalnie" i kontrolowanie, co w short tracku jest niemalże codziennością.
Polska walczy o ostatnie medale w Mediolanie. Te nazwiska dają nadzieję na sukces
- Niestety widziałam tylko to, co wy. Byłam na rowerku i wiem tylko tyle, co teraz trenerka przechodziła... Mówiła, że ma pociętą powiekę i policzek, ale nie wiadomo, co z okiem. Pewnie jest w drodze do szpitala, trenerka ogarnia dokumenty, już jest w rękach lekarzy - skomentowała z kolei Natalia Maliszewska, która nie zdołała awansować do półfinału z pierwszego ćwierćfinału.
