Derby dla Zagłębia Lubin po trudnym meczu. Ojrzyński komentuje zwycięstwo

KGHM Zagłębie Lubin pokonało Śląsk Wrocław 2:1 w derbach Dolnego Śląska, odwracając losy spotkania. Trener Leszek Ojrzyński podkreślał konsekwencję zespołu, mimo niekorzystnego wyniku do przerwy. Z kolei Ante Simundza, szkoleniowiec Śląska, wskazał na problemy swojej drużyny po stałych fragmentach gry.

Nogi piłkarzy walczących o piłkę na murawie. O emocjonujących derbach Dolnego Śląska przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Nogi dwóch piłkarzy walczących o piłkę w trakcie wślizgu na mokrej murawie stadionu.

Dramatyczne derby na Dolnym Śląsku

KGHM Zagłębie Lubin pokonało Śląsk Wrocław 2:1 w emocjonującym starciu derbowym. Mimo braku spektakularnych zwrotów akcji przez większość spotkania, walka na boisku była zacięta. Goście prowadzili po pierwszej połowie, co zapowiadało trudne zadanie dla gospodarzy w drugiej części meczu.

Odpowiedź Zagłębia nadeszła krótko po zmianie stron, kiedy to udało im się doprowadzić do remisu. Decydujący cios padł w końcówce spotkania, dając drużynie Leszka Ojrzyńskiego cenne zwycięstwo przed własną publicznością.

"Cieszymy się bardzo z wygranej, bo wiemy, że derbowe mecze nie są łatwe. Mieliśmy piorunujący początek, kiedy wypracowaliśmy sobie kilka sytuacji bramkowych, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Mieliśmy aż siedem rzutów rożnych, ale żadnego nie wykorzystaliśmy, a dodatkowo po jednym z nich straciliśmy gola i musieliśmy gonić wynik. Jednak nie panikowaliśmy, bo mieliśmy plan na ten mecz. W drugiej połowie konsekwentnie graliśmy swoje i to przyniosło efekt w postaci wyrównania, a później zwycięskiej bramki. Dzisiaj obchodziliśmy Święto Wojska Polskiego, a my takie święto sprawiliśmy zarówno sobie, jak i swoim kibicom" - podsumował trener Leszek Ojrzyński.

Rozczarowanie w obozie wrocławian

Trener Śląska Wrocław, Ante Simundza, wyraził niezadowolenie z postawy swoich podopiecznych. Szkoleniowiec podkreślił, że zespół nie zagrał na oczekiwanym poziomie, szczególnie jeśli chodzi o intensywność w pierwszych minutach i jakość gry piłką.

Simundza zauważył, że jego zespół był świadomy taktyki rywala opartej na długich podaniach i stałych fragmentach gry. Niestety, właśnie po tych elementach Śląsk stracił obie bramki, co uwypukliło różnicę między założeniami taktycznymi a realizacją na boisku.

"Zagłębie strzeliło jednego gola więcej i wygrało. Nie zagraliśmy na takim poziome, jak oczekuję, zwłaszcza w pierwszej połowie. W pierwszych 10 minutach nie zagraliśmy na takiej intensywności, ale później, jak już uspokoiliśmy nasza grę, wyglądało to lepiej. Nie graliśmy jednak z piłką przy nodze na takim poziomie, jak oczekuję. Przed spotkaniem wiedzieliśmy, że Zagłębie bazuje na długich podaniach i stałych fragmentach gry. I oba gole straciliśmy po stałych fragmentach gry. Trener może mówić, jak mają piłkarze się ustawiać, ale później przychodzi mecz i nie zawsze to wychodzi" - dodał szkoleniowiec Śląska.

"Widzieliście państwo tę sytuację, po której Przemek doznał urazu kolana. Nie do końca rozumiem, że ten atak zawodnika Zagłębie nie skończył się żółtą kartką. Nie sugeruję, że przez to przegraliśmy, absolutnie nie, ale nie rozumiem kryterium decyzji sędziego" - zakończył Słoweniec.

Rolki