Czesław Michniewicz po porażce ze Szwecją. Były selekcjoner wskazał sedno problemu

2026-04-02 7:56

Przez najbliższe tygodnie piłkarskie środowisko będzie zapewne analizować przyczyny bolesnej porażki w Solnej, szukając sposobu na uniknięcie podobnych wpadek. Swoją własną, dość rewolucyjną koncepcję dotyczącą meczów barażowych przedstawił właśnie Czesław Michniewicz.

Czesław Michniewicz

i

Autor: Cyfrasport Czesław Michniewicz

Czesław Michniewicz ocenia kadrę po meczu ze Szwecją

Cztery lata temu to właśnie ten szkoleniowiec poprowadził Biało-Czerwonych do triumfu nad szwedzką ekipą, co zagwarantowało nam udział w mistrzostwach świata w Katarze. Choć na samym turnieju udało mu się wywalczyć historyczne wyjście z fazy grupowej, jego praca z kadrą dobiegła końca w cieniu głośnej afery związanej z podziałem premii

Trener nie ukrywa, że estetyka gry pozostawiała sporo do życzenia, jednak jego zdaniem źródło kłopotów polskiego zespołu znajduje się zupełnie gdzie indziej. W trakcie gościnnego występu na antenie Kanału Zero podkreślił, że sama wpadka ze Szwedami absolutnie nie jest główną osią całego zamieszania.

ZOBACZ TEŻ: Rekordowa widownia na meczu Szwecja - Polska. TVP ujawnia miażdżące dane

„To jest przykre, że nie jedziemy na mistrzostwa, ale patrząc z dystansu na to wszystko, co się działo przez ostatnie lata – ślizgaliśmy się. Taka jest prawda” – powiedział Michniewicz.

Były opiekun drużyny narodowej błyskawicznie dorzucił kolejną gorzką diagnozę do oceny zaistniałej sytuacji.

„To nie była tylko dzisiejsza przegrana. Cały czas balansowaliśmy na krawędzi. Możemy sobie opowiadać piękne historie o tym fantastycznym meczu, ale trzeba w końcu zadać sobie pytanie, dlaczego ciągle gramy tak blisko przepaści.”

Nowy format baraży według Czesława Michniewicza

Doświadczony szkoleniowiec postanowił nie tylko krytykować, ale też zaprezentował bardzo konkretny pomysł na modyfikację zasad, według których toczą się decydujące batalie o turniejowy awans.

„Skoro przerwa reprezentacyjna trwa 10 dni, to dlaczego w półfinale nie mógłby być jeden mecz, a w finale grać dwumecz? Gramy w sobotę w Szwecji, a w środę rewanż w Polsce. Wtedy jest uczciwie. Gramy o wielkie pieniądze i wielkie kariery. Teraz tego nie zmienimy, ale na przyszłość warto to rozważyć. Po takim dwumeczu Polacy najprawdopodobniej pojechaliby na mistrzostwa.”

Warto jednak zachować w pamięci fakt, że równe cztery lata temu, kiedy nasza reprezentacja rywalizowała pod batutą właśnie Czesława Michniewicza, Polacy bezlitośnie wypunktowali na chorzowskim obiekcie Szwedów wynikiem 2:0, dzięki czemu mogli cieszyć się z przepustki na światowy czempionat...

Polska – Szwecja. Jan Tomaszewski grzmi po porażce