Janusz Basałaj uważa, że prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza w pierwszej kolejności bierze pod uwagę Jerzego Brzęczka. Szkoleniowiec odpowiada aktualnie za wyniki polskiej kadry do lat dwudziestu jeden.
„Nie jest [Skorża] na pierwszym miejscu 'listy przebojów' prezesa Kuleszy. Tam na topie króluje Jerzy Brzęczek, cudownie przywrócony do trenerskiej wielkości po tym, jak zgrabnie i skutecznie prowadzi młodzieżową reprezentację Polski”
Janusz Basałaj w swoim felietonie dla portalu Meczyki.pl wyjaśnia, że prezes PZPN darzy aktualnego opiekuna młodzieżówki wyjątkowym zaufaniem. Ewentualne przekazanie sterów dorosłej kadry Brzęczkowi niósłby za sobą dodatkowy, wizerunkowy podtekst. Dziennikarz tłumaczy, że w ten sposób Cezary Kulesza wbiłby szpilkę swojemu poprzednikowi, Zbigniewowi Bońkowi. To właśnie on zdecydował o przedwczesnym rozwiązaniu umowy z ówczesnym selekcjonerem przed końcem kontraktu.
„Kulesza go ceni, podziwia i jeszcze jedno: przywracając 'Brzęka' na stanowisko selekcjonera, znowu wbije szpilę poprzednikowi, który pożegnał Brzeczka przed zakończeniem kontraktu”
Według informacji przekazywanych przez Basałaja Maciej Skorża utrzymuje chłodne podejście do doniesień na swój temat. Mimo wyrobionej renomy zarówno w naszym kraju, jak i na rynkach zagranicznych, trener absolutnie nie wykazuje chęci angażowania się w rywalizację o posadę głównego szkoleniowca reprezentacji Polski.
W przestrzeni publicznej przybiera na sile dyskusja kwestionująca pozycję Jana Urbana. Obserwatorzy wytykają selekcjonerowi błędne decyzje, a wśród głównych zarzutów wymienia się brak jego obecności na mistrzostwach świata w obu Amerykach. Szkoleniowiec zrezygnował z możliwości analizowania gry topowych drużyn narodowych bezpośrednio z trybun.
Znany dziennikarz rzuca też światło na kulisy nieoficjalnych rozmów prowadzonych przez Jana Urbana. Z relacji Basałaja wynika, że sześćdziesięcioczteroletni trener regularnie uskarża się na brak potencjału drużyny narodowej i wyraźne braki kadrowe. Brakuje mu piłkarzy zdolnych realnie podnieść poziom zespołu. Autor felietonu interpretuje to zachowanie jako postępujące poczucie bezradności na stanowisku selekcjonera polskiej kadry narodowej.