Zamieszanie z Robertem Lewandowskim. W Chicago podgrzali atmosferę
Podczas starć ze Szwecją (1:3) oraz Rumunią (6:0) Robert Lewandowski został upomniany żółtymi kartonikami, przez co nie mógł wystąpić w finałowym starciu przeciwko Bośni i Hercegowinie (0:1). Ten fakt wywołał lawinę komentarzy wśród kibiców i analityków. Wielu uważa, że przymusowa pauza to nie zrządzenie losu, a sprytny plan strzelca. Zwracano uwagę na jego dziwne pojawienie się na murawie w starciu ze Szwedami – zaledwie na pięć minut, przy rozstrzygniętym rezultacie. Wtedy właśnie otrzymał niepotrzebną kartkę za odkopnięcie futbolówki po przerwaniu gry.
Przyszłość Jana Urbana w reprezentacji. Piotr Zieliński zabiera głos: "Mogliśmy wygrać"
Spekuluje się, że decyzja Lewandowskiego podyktowana była gęstym kalendarzem spotkań i jego obowiązkami w Ameryce. Dzień po meczu Polaków w Bośni, drużyna Chicago Fire ma zmierzyć się z Vancouver Whitecaps. Dzięki otrzymanym kartkom, polski napastnik mógł bez przeszkód wyruszyć do USA. To wywołało gniew w Polsce, a działania Amerykanów jeszcze pogorszyły sytuację!
Zarządzający kontem Chicago Fire na platformie X nie przejęli się polskimi nastrojami. Krótko po tym, jak zawodnik wsiadł do samolotu, opublikowano wpis z zapowiedzią jego nadchodzącego meczu: „See you on Tuesday, Lewy” (w tłumaczeniu: „Do zobaczenia we wtorek, Lewy”). Ta wiadomość szybko rozniosła się po sieci, irytując wielu odbiorców. Rozgoryczeni polscy kibice potraktowali to jako potwierdzenie teorii o wcześniej uknutej intrydze.
Zdjęcia: Anna Lewandowska w towarzystwie teściowej na spotkaniu Polska - Bośnia
Polscy internauci kpili, wspominając niedawne debaty o zmęczeniu piłkarza po podróży na zgrupowanie kadry. Wskazywali, że teraz nagle problem różnicy czasu przestanie istnieć.
- Organizm odczuwa zmianę czasu inaczej, jeśli jesteś długo w USA i przylatujesz do Polski. Robert nie czuł się na boisku tak, jak powinien. W hotelu, na posiłkach, też było widać, że organizm się adaptuje i potrzebuje do tego czasu. Z dnia na dzień będzie zdecydowanie lepiej
- słowa te wypowiedział wówczas trener Jan Urban. Jak widać, dla przedstawicieli Chicago Fire podróż w odwrotnym kierunku nie rodzi obaw. Ich rywalizacja z Vancouver Whitecaps zaplanowana jest na noc z wtorku (6 października) na środę (7 października) o 2:30 według czasu obowiązującego w Polsce.