Spokój przed mundialem w Los Angeles
Według administracji Donalda Trumpa MŚ 2026 mają stanowić przełomowe wydarzenie dla Stanów Zjednoczonych, ukazujące amerykańską gościnność u progu 250. rocznicy powstania kraju. Jednak na ulicach Los Angeles, gdzie zaplanowano otwarcie turnieju, brakuje atmosfery zbliżającego się sportowego święta. Jedynymi widocznymi akcentami są banery na palmach przy stadionie w Inglewood oraz nieliczne stoiska z koszulkami piłkarskimi, wśród których najwięcej jest trykotów reprezentacji Meksyku.
Branża turystyczna i hotelarska spodziewała się ogromnego napływu kibiców, ale rzeczywistość okazuje się inna. Zamiast tłumów, hotele notują spadek obłożenia w porównaniu do standardowych weekendów. Brak przedmundialowej gorączki w Los Angeles rozczarowuje organizatorów i lokalnych przedsiębiorców, dla których turniej miał być szansą na rekordowe zyski.
"Będę z tobą szczery. Biznes nie idzie tak, jak myślałem. Tu, w hotelu obok nadal mają dużo wolnych miejsc" - mówi pracownik wypożyczalni samochodów.
"Nadal mamy wolne pokoje. Mówimy o weekendzie, a zwykle w weekendy w Hollywood Hotel pokoje były wyprzedane przez cały czas, niezależnie od okazji. To, że mamy wolne pokoje w przededniu mistrzostw świata, mimo że w piątek obłożenie wynosiło ich, o ile dobrze pamiętam, 85 proc., a w sobotę 82, jest trochę rozczarowujące" - ocenił dyrektor Hollywood Hotel.
Dlaczego kibice nie przyjeżdżają na mecze?
Eksperci wskazują, że przyczyną niskiego zainteresowania są głównie względy finansowe. Wysokie ceny wejściówek oraz obawy o potężne korki sprawiają, że wielu turystów unika miast, w których odbywają się zmagania. Wciąż dostępne są dziesiątki tysięcy biletów, a najtańsza wejściówka na starcie USA z Paragwajem kosztuje na platformach odsprzedaży blisko 780 dolarów. Choć ceny wynajmu pokoi w Los Angeles zaczynają się od przystępnych 20 dolarów, koszty uczestnictwa w samych meczach skutecznie studzą entuzjazm.
Wśród kibiców dominują lokalni mieszkańcy oraz niewielkie grupy fanów z innych krajów. Zmiany w amerykańskiej polityce imigracyjnej również są wskazywane przez niektórych jako czynnik stojący w sprzeczności z duchem integracji i otwartości mistrzostw świata. Mimo trudnego początku, dawni reprezentanci USA liczą, że sukcesy gospodarzy przyciągną uwagę i zbudują szacunek dla piłki nożnej w Stanach Zjednoczonych.
"Mundial 1994 pokazał, że w Ameryce są fani piłki nożnej (...) Bez tamtych mistrzostw nie mielibyśmy dziś profesjonalnej ligi" - zauważył Clint Mathis.