Historyczny wyczyn Bena Sheltona
Ben Shelton pokonał Stefanosa Tsitsipasa w 1/8 finału turnieju US Open wynikiem 6:2, 6:3, 6:4. Grecki tenisista był ostatnim zawodnikiem w tegorocznej rywalizacji wielkoszlemowej, który używał jednoręcznego bekhendu. Amerykanin rozstawiony z numerem ósmym zakończył tym samym tradycję trwającą od Wimbledonu 1877 roku.
Oznacza to, że po raz pierwszy od 149 lat w półfinałach wszystkich turniejów Wielkiego Szlema w sezonie nie wystąpi żaden zawodnik grający jednoręcznym bekhendem. Wcześniej, w trzeciej rundzie, Shelton wyeliminował innego gracza stosującego to uderzenie, Kanadyjczyka Denisa Shapovalova.
– Sprawdzałem statystyki: w latach 50. chyba 97 czy 98 procent zawodników grało jednoręcznym bekhendem. Teraz to dosłownie jakieś dwa czy trzy procent. To tak tradycyjne, klasyczne uderzenie, że szkoda byłoby je stracić. Czy można coś z tym zrobić? Chyba tak. Czy to koniec świata, jeśli nikt nie będzie grał jednoręcznym bekhendem? Nie. Tenis będzie toczył się dalej w takiej formie, w jakiej jest - powiedział Tsitsipas podczas pomeczowej konferencji prasowej.
Dlaczego jednoręczny bekhend znika?
Zanik jednoręcznego bekhendu jest zdaniem Tsitsipasa wynikiem ujednolicenia stylów we współczesnym tenisie. W przeszłości tenisiści, tacy jak Roger Federer, Stan Wawrinka czy Pete Sampras, zachwycali publiczność zróżnicowaną grą. Dzisiaj większość zawodników prezentuje bardzo podobny model rywalizacji.
Obecnie dominują wolniejsze korty i uniwersalny styl z głębi kortu. Zniknęła różnorodność taktyczna, taka jak styl "serwis-wolej", z którego słynęli zawodnicy w latach 80. i 90. Ben Shelton w ćwierćfinale US Open zmierzy się z broniącym tytułu Hiszpanem Carlosem Alcarazem.
– Nie widzi się już wielu wyrazistych osobowości na korcie... Dawniej mieliśmy zawodników stosujących taktykę „serwis-wolej”. Byli też tacy, którzy grali inaczej: kontrujący, typowi obrońcy, itp. Obecnie wszystko sprowadza się do jednego stylu gry. Tym, co dawniej czyniło tenis tak interesującym, była różnorodność - jedni zawodnicy grali w określony sposób, a inni – zupełnie inaczej. Podobnie wygląda sytuacja z bekhendem jednoręcznym - zauważył Tsitsipas.