Problemy reprezentacji z Ameryki Południowej nie były wielkim zaskoczeniem, ponieważ już w poprzedniej fazie turnieju zespół stoczył bardzo wyrównany bój z Republiką Zielonego Przylądka. Obrońcy trofeum zwyciężyli tamto starcie 3:2 po bardzo długiej rywalizacji w dogrywce, co wzbudziło ogromny niepokój wśród kibiców.
Podobny scenariusz powtórzył się w starciu z reprezentacją Egiptu, gdzie Argentyńczycy znów znaleźli się w dramatycznym położeniu. Zaledwie piętnaście minut po pierwszym gwizdku defensywa mistrzów zlekceważyła Yassera Ibrahima, który wykorzystał świetne dośrodkowanie i pewnym strzałem głową umieścił piłkę w bramce strzeżonej przez Emiliano Martineza.
To był dopiero początek problemów ekipy Albicelestes, która krótko po stracie gola otrzymała szansę na wyrównanie po faulu na Nicolasie Tagliafico. Rzut karny wykonywał Leo Messi, jednak jego fatalne uderzenie zostało bez problemów zablokowane przez Mostafę Shobeira. Zawodnicy i fani byli w całkowitym szoku, tym bardziej że w pierwszej części meczu bramkarz zatrzymał jeszcze niebezpieczny strzał Juliana Alvareza, potęgując frustrację Argentyńczyków.
Po wznowieniu gry obraz gry nie uległ większej zmianie, a rozpaczliwe ataki Messiego i spółki spotykały się z solidną defensywą Egipcjan. Faraoni odgryzali się błyskawicznymi kontrami i w 58. minucie do siatki trafił Mostafa Zaki Abdelraouf, ale na szczęście dla Argentyny interwencja VAR wykazała wcześniejszy faul na Lisandro Martinezie, co uratowało zespół przed jeszcze głębszym kryzysem.
Kilka minut później obrońcom nie udało się powstrzymać rywali po raz kolejny. W 67. minucie Haissem Hassan doskonale wycofał piłkę w pole karne, gdzie bez litości uderzył Abdelraouf, ustalając rezultat na 2:0 dla reprezentacji afrykańskiej i stawiając faworytów pod ścianą.
Fascynujący pościg za wynikiem rozpoczął się dopiero w 79. minucie po doskonałej wrzutce Leo Messiego. Z jego zagrania skrzętnie skorzystał Cristian Romero, strzelając bramkę głową. Cztery minuty później zamieszanie podbramkowe idealnie wykorzystał sam Messi, potężnym uderzeniem doprowadzając do niezwykłego remisu.
Końcowe fragmenty rywalizacji przerodziły się w prawdziwą walkę na całego, z której zwycięsko wyszli Argentyńczycy. Lautaro Martinez popisał się perfekcyjnym dograniem, a Emiliano Fernandez przypieczętował awans swojej drużyny. Mistrzowie wygrzebali się z najgłębszego dołka, unikając kompromitującego odpadnięcia z rywalizacji.