Spis treści
Anglia melduje się w najlepszej czwórce
Podopieczni Thomasa Tuchela po raz czwarty w historii wywalczyli awans do półfinału piłkarskich mistrzostw świata. Anglia zapewniła sobie miejsce w najlepszej czwórce turnieju po zaciętym boju z Norwegią, zakończonym zwycięstwem 2:1. O tym, kto zagra w wielkim finale, zadecyduje starcie ze zwycięzcą meczu Argentyna – Szwajcaria.
Kibice zgromadzeni na stadionie w Miami w liczbie 64 478 osób byli świadkami zaciętego widowiska. Oczekiwany pojedynek snajperów, Erlinga Haalanda i Harry'ego Kane'a, nie przyniósł bramek żadnemu z nich. Obaj napastnicy zostali przyćmieni przez genialną dyspozycję gracza Realu Madryt.
Norwegowie otwierają wynik po błędzie
Początek meczu należał do Anglików, jednak to podopieczni Stale Solbakkena jako pierwsi trafili do siatki. W 36. minucie spotkania Andreas Schjelderup oddał precyzyjny strzał z ostrego kąta, wykorzystując stratę piłki przez Kane'a. Uderzenie odbiło się od słupka i wpadło do bramki Jordana Pickforda.
Radość Skandynawów nie trwała długo. Jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę wyrównał Jude Bellingham. Pomocnik świetnie zamknął akcję po podaniu Anthony'ego Gordona, zdobywając swojego piątego gola na tym turnieju.
Kto strzelił decydującego gola?
Druga część meczu dostarczyła kolejnych emocji, a Norwegowie byli bliscy zdobycia bramki. W 55. minucie sędzia Clement Turpin anulował trafienie Torbjorna Heggema, odgwizdując faul Haalanda po interwencji systemu VAR. W 76. minucie z kolei piłka po strzale głową Kristoffera Ajera trafiła w poprzeczkę.
Regulaminowy czas gry nie wyłonił zwycięzcy, dlatego konieczna była dogrywka. Szybko, bo już w 93. minucie, kropkę nad "i" postawił Jude Bellingham, dobijając strzał Morgana Rogersa i zapewniając Anglikom awans.