Zwycięstwo i rekordowy krok w Formule 1
Andrea Kimi Antonelli, reprezentujący barwy zespołu Mercedes, odniósł ósme zwycięstwo w obecnym sezonie Formuły 1. 20-letni Włoch triumfował w wyścigu o Grand Prix Hiszpanii, będącym 14. rundą mistrzostw świata, co stawia go w doskonałej pozycji do walki o tytuł. Jeśli mu się to uda, pobije rekord Sebastiana Vettela, który w 2010 roku został mistrzem świata mając 23 lata.
Dzięki zwycięstwu na madryckim torze, Antonelli powiększył swój dorobek punktowy do 292 punktów. Jego główny rywal, a zarazem kolega z zespołu, George Russell, zdobył w Hiszpanii piąte miejsce i ma na koncie 211 punktów. Trasa w Madrycie okazała się wymagająca dla wszystkich kierowców, a rywalizacja trzymała w napięciu do samego końca.
Pech obrońcy tytułu i walka o drugie miejsce
Początkowo to broniący tytułu Lando Norris dyktował warunki na torze, startując z pole position. Brytyjski kierowca zyskiwał przewagę nad peletonem, jednak jego szanse na zwycięstwo zaprzepaściły wirtualny samochód bezpieczeństwa oraz problemy podczas wizyty w alei serwisowej. W końcowej fazie wyścigu wywierał ogromną presję na Maxa Verstappena, ale specyfika debiutującego w kalendarzu wąskiego toru uniemożliwiła skuteczny atak.
Rywalizacja na torze Madring przyciągnęła uwagę znanych osobistości świata sportu i polityki. Zawody śledzili z trybun m.in. Rafael Nadal, Zinedine Zidane, Jose Mourinho oraz liczni piłkarze Realu Madryt. Obecny był także król Hiszpanii, Filip VI. Kolejna, piętnasta runda cyklu zaplanowana jest na 26 września, kiedy to kierowcy zmierzą się w Azerbejdżanie.
"Nic nie byliśmy w stanie zrobić. Dzisiaj szczęście nie było po naszej stronie. Gratulacje dla Kimiego i Maxa. Próbowałem walczyć, dogonić Maxa, ale trudno się tu wyprzedza. To trudny tor. Zwycięstwo nam uciekło, choć moim zdaniem na nie zasłużyliśmy" - skomentował Brytyjczyk.
"Przykro mi z powodu Lando. Odnieśliśmy sukces, ale nie do końca mi z tym dobrze, bo Lando zasłużył na to zwycięstwo" - przyznał Włoch.