Incydent miał miejsce w piątej, decydującej partii meczu, z którego ostatecznie obronną ręką wyszli reprezentanci Bułgarii, triumfując nad rywalami stosunkiem 3:2. Tuż po jednym z rozegranych punktów siatkarz pokazał ruch, który powszechnie zinterpretowano jako gest podcinania gardła. Nad Wisłą wywołało to potężne oburzenie i falę negatywnych komentarzy. Główny bohater zamieszania na początku próbował się bronić, zrzucając winę na ogromne napięcie meczowe.
Kiedy bułgarska drużyna narodowa pożegnała się ze zmaganiami w czempionacie, siatkarz postanowił odnieść się do sprawy w wywiadzie udzielonym portalowi WP Sportowe Fakty. Sportowiec zauważył, że wycięty fragment transmisji faktycznie prezentuje się dość niefortunnie, jednak po raz kolejny zarzekał się, iż nikogo nie próbował obrazić.
„To nie była oznaka braku szacunku wobec polskich zawodników i kibiców. To część gry. Przepraszam, że ludzie poczuli się urażeni tym gestem. Nie powinniśmy go interpretować tak negatywnie. Jeśli popatrzysz tylko na wideo wyjęte z kontekstu, nie wygląda to dobrze. Powinno się jednak zrozumieć, że jeśli emocje buzują, gra się przed własną publicznością.Jednak jeszcze raz przepraszam” – powiedział Aleksandar Nikołow w wywiadzie dla WP Sportowe Fakty.
Drużyna narodowa Bułgarii definitywnie pożegnała się z tegorocznym turniejem o mistrzostwo Europy. W minioną sobotę musieli uznać wyższość niemieckich siatkarzy, ponosząc porażkę 2:3 na etapie jednej ósmej finału. Taki obrót spraw ostatecznie przekreślił szanse na rozegranie wyczekiwanego przez polskich sympatyków siatkówki rewanżu za fazę grupową.
Aleksandar Nikołow uważa aferę w sieci za sztucznie rozdmuchaną
Bułgarski przyjmujący zdecydował się wykorzystać rozmowę do dokładniejszego omówienia swoich działań z tamtego spotkania, przekonując przy tym jednoznacznie, że tego rodzaju incydenty są całkowicie naturalnym elementem zaciętej walki na parkiecie.
„Bez względu na to, co się zdarzy w trakcie meczu, idziesz na koniec i podasz rękę przeciwnikowi. Tak też było w meczu z Polską. Wszyscy podaliśmy sobie ręce, a cała rzecz została trochę rozdmuchana przez media. Zrobiła się z tego niepotrzebna afera w mediach społecznościowych” – przyznał reprezentant Bułgarii.