Ponad pięćdziesiąt lat temu nasz rodak wyprzedził w Porsche 911 ponad trzystu zawodników. Tamtejsza prasa zaczęła wtedy nazywać polskiego mistrza „Latającym Polakiem”, będąc pod wrażeniem jego niesamowitego tempa i woli walki.
Teraz nestor motoryzacji wsiadł do specjalnie dostosowanego Porsche 911 Dakar oznaczonego numerem 405, co stanowi hołd dla jego zwycięskiego auta sprzed niemal 60 lat. Rolę jego nawigatora przejął Krzysztof Bąk, sprawdzony partner biznesowy.
Aktualna odsłona zmagań przyciągnęła 104 załogi, przed którymi wyznaczono dystans 3351 kilometrów rozbitych na sześć trudnych etapów. Uczestnicy wyruszyli z Buenos Aires, celując w metę w Cordobie przez Lujan, Alta Gracię, Catamarcę i San Juan. Słynny rajdowiec występuje ze statusem gościa specjalnego, dlatego jego czasy nie liczą się w „generalce”.
Sobiesław Zasada wystartował w Rajdzie Safari jako 91-latek
Piątkowa ceremonia otwarcia zawodów odbyła się pod historycznym budynkiem Automovil Club Argentino przy Avenida del Libertador. Na liście obecnych tam ważnych oficjeli znalazł się burmistrz Buenos Aires, znany polityk Jorge Macri.
Start weterana z Polski odbił się szerokim echem w południowoamerykańskiej prasie. Gazeta „La Nacion” ogłosiła jego powrót niezwykłym wydarzeniem, a dziennikarze podkreślili, że utytułowany kierowca znów wyruszył na odcinki, na których w 1967 roku zapisał się na zawsze w historii sportu.
W środku artykułu można zobaczyć fotografie słynnego modelu Porsche 911 Dakar, wykorzystywanego w trakcie trwającej argentyńskiej rywalizacji przez ikonę motosportu.