Pożar w Bieńcu. Pijanego recydywistę zatrzymał policjant po służbie

2026-05-20 11:03

Do groźnego pożaru balotów słomy doszło 17 maja 2026 roku w miejscowości Bieniec pod Wieluniem. Policja zatrzymała 39-letniego recydywistę, który jak się okazało, był kompletnie pijany. Sprawcę ujął po cywilnemu dzielnicowy z Wielunia, aspirant sztabowy Damian Pęcherz, który był w czasie wolnym od służby.

Policja

i

Autor: Piotr Stańczak

Pożar w Bieńcu. Spłonęły baloty słomy warte 20 tysięcy złotych

W niedzielę, 17 maja, straż pożarna oraz policja zostały wezwane do pożaru na jednym z pól w miejscowości Bieniec w powiecie wieluńskim. Na miejscu okazało się, że ogniem zajęta jest ogromna sterta balotów słomy, a straty oszacowano na 20 tysięcy złotych. Interweniujący strażacy od początku podejrzewali, że przyczyną pożaru nie był przypadek, a celowe działanie człowieka. Policjanci, którzy przybyli na miejsce, szybko potwierdzili te przypuszczenia na podstawie relacji świadków, którzy widzieli w okolicy 39-letniego mieszkańca powiatu, znanego już organom ścigania z podobnych przestępstw.

Bohater po służbie. Dzielnicowy Damian Pęcherz ujął pijanego podpalacza

Podczas gdy trwały poszukiwania podejrzanego, kluczową rolę w sprawie odegrał dzielnicowy z Wielunia, aspirant sztabowy Damian Pęcherz. Policjant, mimo że miał dzień wolny od służby, dowiedział się o zdarzeniu i postanowił działać, będąc akurat w pobliżu. To właśnie on na polnej drodze między Pątnowem a Dzietrznikami zauważył i skutecznie zatrzymał poszukiwanego 39-latka. Następnie przekazał ujętego mężczyznę wezwanemu na miejsce patrolowi, który kontynuował z nim dalsze czynności.

Pijany recydywista usłyszał zarzuty. Grozi mu nawet 7,5 roku więzienia

Zatrzymany 39-latek był kompletnie pijany, a badanie alkomatem wykazało w jego organizmie blisko 3 promile alkoholu. Mężczyzna noc spędził w policyjnej celi, a po wytrzeźwieniu został przewieziony do Prokuratury Rejonowej w Wieluniu. Tam usłyszał zarzut zniszczenia mienia przez podpalenie, za co grozi kara do 5 lat więzienia. Jednak z uwagi na to, że działał w warunkach recydywy, czyli powrotu do przestępstwa, grozi mu znacznie surowsza kara, która może wynieść nawet 7,5 roku pozbawienia wolności. Prokuratura złożyła już wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowania.

Źródło: Policja.pl