- Zgodnie z raportem NIK, na powrót do Polski czeka lub jest nim zainteresowanych ponad 15 tysięcy osób, głównie potomków zesłańców.
- Poseł zwraca uwagę na problemy organizacyjne, takie jak puste ośrodki adaptacyjne i opóźnienia w procedurach trwające nawet rok.
- W interpelacji wskazano, że Polska była w stanie przyjąć miliony uchodźców, co sugeruje, że problemem nie jest brak możliwości państwa.
Ponad 15 tysięcy oczekujących. NIK alarmuje, że proces potrwa 22 lata
Poseł Grzegorz Płaczek w interpelacji skierowanej do resortu spraw wewnętrznych poruszył problem wolnego tempa repatriacji Polaków i ich potomków, głównie z terenów azjatyckiej części byłego ZSRR. Powołując się na raport Najwyższej Izby Kontroli z listopada 2024 roku, wskazał, że na powrót do ojczyzny czeka lub jest nim zainteresowanych łącznie 15 200 osób.
Jak czytamy w dokumencie, w latach 2020-2024 do Polski przybywało rocznie od 624 do 779 repatriantów. Według NIK, przy utrzymaniu takiego tempa, obsługa wszystkich oczekujących zajęłaby około 22 lat. Poseł podkreśla, że nawet planowane przez rząd zwiększenie liczby repatriantów do 900-1000 osób rocznie jest „liczbą dalece niesatysfakcjonującą” i dla wielu starszych osób oznacza brak szans na powrót do kraju za życia.
Polecany artykuł:
Puste ośrodki i opóźnienia. Co zdaniem posła blokuje system repatriacji?
W interpelacji zwrócono uwagę na konkretne dysfunkcje organizacyjne, które zdiagnozowała Najwyższa Izba Kontroli. Wśród nich wymieniono brak należytej współpracy między MSWiA a MSZ oraz problemy z organizacją poczty dyplomatycznej, które prowadziły do wydłużania procedur repatriacyjnych nawet o 356 dni. Ponadto, jak wskazuje poseł, ośrodki adaptacyjne w Pułtusku i Środzie Wielkopolskiej przez długie miesiące stały puste.
Grzegorz Płaczek zestawia te problemy z sytuacją z 2022 roku, kiedy Polska była w stanie w krótkim czasie przyjąć ponad 3 miliony uchodźców z Ukrainy. Jego zdaniem dowodzi to, że barierą nie są możliwości organizacyjne państwa, lecz „brak decyzji o priorytetyzacji repatriacji”.
Polecany artykuł:
Jak przyspieszyć powroty? Poseł domaga się od ministra konkretnych odpowiedzi
W związku z przedstawionymi problemami poseł skierował do ministra spraw wewnętrznych i administracji serię szczegółowych pytań. Chce dowiedzieć się, jaki jest aktualny średni czas oczekiwania na repatriację oraz co ministerstwo zidentyfikowało jako główne czynniki ograniczające ten proces – czy są to limity finansowe, braki kadrowe, czy długotrwałe procedury.
Poseł pyta również, czy resort analizował możliwość 3-4-krotnego przyspieszenia repatriacji i jakie zasoby byłyby do tego potrzebne. W interpelacji poruszono także kwestię zwiększenia udziału bezpośredniej pomocy finansowej i mieszkaniowej jako alternatywy dla pobytu w ośrodkach adaptacyjnych, co mogłoby zwiększyć „przepustowość systemu”.