Spis treści
- Jolanta Kwaśniewska zdradziła, że zdarza jej się wpadać w złość i odczuwać silne zdenerwowanie, choć w oczach opinii publicznej uchodzi za oazę opanowania.
- Była prezydentowa przyznała, że celowo tłumi w sobie złość, a jej sposobem na to jest odliczanie do trzech oraz uciekanie się do uprzejmych sformułowań, mimo że czasem ma ochotę rzucić przekleństwem.
- Powodem, dla którego żona Aleksandra Kwaśniewskiego pilnuje swoich reakcji, jest wewnętrzne przekonanie o niedopuszczalności takich zachowań w przestrzeni publicznej, a także chęć łagodzenia nastrojów w czasach głębokich podziałów.
Jolanta Kwaśniewska przez dekady zbudowała wokół siebie aurę niezwykłej elegancji i nienagannych manier. Publiczność przywykła do obrazu osoby, która w każdych, nawet wyjątkowo skomplikowanych okolicznościach, zachowuje absolutną trzeźwość umysłu i dobiera odpowiednie słowa. Okazuje się jednak, że ten zewnętrzny wizerunek nie do końca pokrywa się z jej wewnętrznymi przeżyciami. Podczas najnowszego wywiadu udzielonego Mariuszowi Szczygłowi na antenie TVP Info, Kwaśniewska została zapytana o to, czy kiedykolwiek traci nerwy. Była pierwsza dama bez ogródek przyznała, że owszem, zdarza jej się odczuwać wściekłość. Dodała zarazem, że z całych sił stara się maskować takie stany przed otoczeniem, w czym pomaga jej sprawdzona metoda: w myślach liczy do trzech i świadomie blokuje wybuch złości.
Była prezydentowa nie unika tematu momentów, które doprowadzają ją do ostateczności. Przyznała, że szczególnie w sytuacjach publicznych bywa świadkiem kłopotliwych zdarzeń, które błyskawicznie wyprowadzają ją z równowagi i budzą gwałtowne emocje.
W naszej galerii zobaczysz, jak wyglądała Jolanta Kwaśniewska w młodości:
- Muszę czasami sobie do trzech policzyć. Czasem bywają tego typu sytuacje publiczne, czasem ktoś zadaje tak głupie, tak bezsensowne pytanie, że nawet nie jestem poirytowana, tylko jestem wściekła i myślę sobie: "Co za mały podły człowiek", ale ja tego nie mogę wyrazić. To by było straszne, więc… ja sobie to później odrobię gdzieś tam w mojej głowie
Jolanta Kwaśniewska o kontroli emocji
Prowadzący rozmowę Mariusz Szczygieł nie krył zdziwienia i dociekał, czy status byłej głowy państwa nie daje jej prawa do stanowczego sprzeciwu i ucięcia dyskusji jednym dosadnym słowem. Jolanta Kwaśniewska odpowiedziała na to wprost, przyznając, że w wielu momentach najchętniej użyłaby bardzo dosadnego słownictwa.
Jolanta Kwaśniewska wspiera aktywność seniorów. 24 maja wielkie wydarzenie na stadionie Widzewa
- Ja bym chciała odpowiedzieć jakimś takim grubym słowem, jakbym krzyknęła, to w ogóle kapcie by spadły, także... nie to "dość" to w tego typu sytuacjach absolutnie mogę powiedzieć: "Ja bardzo przepraszam, to pytanie jest niestosowne", czy "Może porozmawiamy już po zakończeniu spotkania", ale staram się wygaszać te emocje, bo nie chciałabym bardzo do takiej sytuacji, które bardzo często widzimy, jak to nasze życie skomplikowało się i jesteśmy podzieleni
Dla Jolanty Kwaśniewskiej najważniejsze jest uspokajanie nastrojów, co ma zapobiegać narastaniu konfliktów w i tak już mocno zantagonizowanym społeczeństwie. Opanowanie tej umiejętności doprowadziła do poziomu mistrzowskiego. Wszak chyba nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie byłej pierwszej damy targanej furią i krzyczącej na kogoś w miejscu publicznym. Z jej postawy zdecydowanie można czerpać inspirację.
