Spis treści
- Niedługo po słowach Donalda Tuska przy Belwederze o rzekomym "rumakowaniu", w tym samym miejscu ustawiono polityczną odpowiedź wymierzoną w premiera.
- Na specjalnie przygotowanej tablicy wyeksponowano niespełnione zapowiedzi szefa rządu, skupiając się głównie na braku paliwa po 5,19 zł.
- Sprawdź, w jaki sposób krytycy premiera wykorzystali jego własne wypowiedzi oraz miejsce spaceru, by zaognić spór na scenie politycznej.
Spięcie między otoczeniem Donalda Tuska a zwolennikami Karola Nawrockiego przybrało nowy wymiar właśnie w rejonie Belwederu. Jeszcze na początku października szef rządu opublikował stamtąd krótkie wideo, które odczytano jako jawną prowokację wobec głowy państwa.
Z ust premiera nie padło wtedy nazwisko Karola Nawrockiego, jednak okoliczności były jednoznaczne. Dzień wcześniej głowa państwa zaakceptowała przepisy o nadmiarowych zyskach spółek paliwowych, co stanowiło finał wielotygodniowego konfliktu na linii rząd-prezydent.
Teraz w tym samym miejscu pojawił się kolejny epizod tej słownej batalii politycznej.
„Panie Premierze, Prezydent tu nie mieszka” – wymowny apel do szefa rządu
Tuż przed Belwederem wyeksponowano tablicę z komunikatem adresowanym bezpośrednio do lidera Koalicji Obywatelskiej.
„Panie Premierze, Prezydent tu nie mieszka. Mniej spacerów, więcej pracy. Polacy czekają na Pana obietnicę 5,19 zł za paliwo!” – można na niej przeczytać.
Szczególną uwagę zwraca na niej wyeksponowana kwota 5,19 zł. Jest to bezpośrednie odniesienie do wielokrotnie wypominanej Donaldowi Tuskowi obietnicy taniego paliwa, którą składał jeszcze w kampanii wyborczej. Twórcy tablicy sprytnie odbili piłeczkę po wcześniejszym nagraniu premiera. Zaledwie parę dni temu to Tusk uderzał w prezydenta przed Belwederem, a teraz za sprawą tablicy ciężar dyskusji przeniósł się na niespełnione obietnice rządu.
Najpierw Donald Tusk pytał o „rumakowanie” w krótkim nagraniu
Nagranie Donalda Tuska opublikowano w sieci zaraz po tym, jak Karol Nawrocki podjął decyzję dotyczącą opodatkowania zysków koncernów paliwowych. Koalicja rządząca od wielu tygodni tłumaczyła, że prezydencka sygnatura jest niezbędna do wdrożenia mechanizmów obniżających ceny na stacjach.
Warto pamiętać, że wcześniejszy projekt ustawy Nawrocki wysłał do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny, argumentując to wątpliwościami wobec zasady niedziałania prawa wstecz. Kolejną wersję przepisów prezydent podpisał, choć z zastrzeżeniem, że skieruje je do TK w ramach kontroli następczej. Właśnie na tle tych wydarzeń premier udał się na spacer w okolice Belwederu.
– I po co było tak rumakować? – pytał z uśmiechem Tusk.