Spis treści
- Budzący skrajne opinie pomysł rządu w sprawie pomocy socjalnej dla twórców wywołał ogromną polityczną burzę oraz lawinę negatywnych komentarzy.
- Przemysław Czarnek kategorycznie odrzucił tę inicjatywę i zapowiedział, że ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość nie zagłosuje za dofinansowaniem składek.
- Przedstawiciel opozycji wprost zaatakował Jana Kapelę i Barbarę Kurdej-Szatan, przekonując, że nie mogą oni liczyć na żadne państwowe emerytury.
- Sprawa wywołuje gigantyczne napięcia i stawia pod znakiem zapytania przyszłość tych regulacji podczas sejmowych głosowań.
Przemysław Czarnek krytykuje ustawę o dopłatach do składek
Temat socjalnego zabezpieczenia twórców nieustannie wywołuje ogromne emocje wśród obywateli i przedstawicieli sceny politycznej. Rada Ministrów zaakceptowała regulacje opracowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które przewidują dopłacanie do ubezpieczeń społecznych oraz zdrowotnych dla najgorzej zarabiających artystów. Zgodnie z wytycznymi rządu wsparcie trafi do osób, których średnie zarobki z ostatnich trzydziestu sześciu miesięcy nie przekroczyły pułapu 125 procent najniższej krajowej, czyli kwoty około 68 tysięcy złotych brutto rocznie.
Prokuratura chce uchylenia immunitetu Patryka Jakiego. W grze jest również jego zatrzymanie
Inicjatywa ta od samego początku dzieli opinię publiczną na dwa obozy. Obrońcy projektu tłumaczą, że wielu przedstawicieli kultury wykonuje swoje zlecenia nieregularnie, przez co systemowo pozbawieni są podstawowego wsparcia socjalnego. Przeciwnicy takiego rozwiązania zastanawiają się natomiast, z jakiego powodu władza chce uprzywilejować wyłącznie jedną grupę zawodową, podczas gdy identyczne kłopoty dotykają tysięcy Polaków na umowach śmieciowych czy działalnościach gospodarczych.
W ten gorący dyskurs stanowczo zaangażował się Przemysław Czarnek. Podczas spotkania z dziennikarzami poseł Prawa i Sprawiedliwości musiał odpowiedzieć na pytanie, czy jego formacja polityczna poprze regulacje gwarantujące świadczenia emerytalne dla najuboższych twórców. Polityk przedstawił swoje stanowisko w niezwykle bezpośrednich słowach, odrzucając jakąkolwiek możliwość współpracy w tym zakresie.
— Proszę państwa, żadnej emerytury dla Jasia Kapeli, dla pani Kurdej-Szatan i wszystkich tego typu pseudoartystów. Nie będzie poparcia Prawa i Sprawiedliwości dla tego typu przepisów. To jest oczywiste — powiedział Czarnek.
Jan Kapela i Barbara Kurdej-Szatan na celowniku polityka PiS
Postać Jana Kapeli nie bez powodu stała się centralnym punktem tej burzliwej dyskusji. Twórca ten otrzymał wcześniej z Ministerstwa Kultury specjalne stypendium na stworzenie tekstów piosenek do musicalu poruszającego temat historii zakazania aborcji na terenie Polski. Niedługo później artysta sam sprowokował kolejne kontrowersje, gdy debatując o państwowym wsparciu dla środowiska kulturalnego, zdecydował się porównać własne dochody z wypłatą pracownicy supermarketu.
— Państwo jest wspólnotą i w ramach państwa powinniśmy się wspierać. Zastanawiam się, dlaczego ta przykładowa kasjerka zarabia więcej niż ja po 15 latach pracy intelektualnej? — mówił Kapela.
Powyższa wypowiedź spotkała się z ogromnym oburzeniem opinii publicznej i błyskawicznie urosła do rangi symbolu całego sporu o finansowanie twórców. Osoby negatywnie nastawione do rządowych planów uważają przypadek Jana Kapeli za doskonały dowód na sponsorowanie konkretnych środowisk z budżetu państwa. Z kolei obrońcy ustawy wciąż powtarzają, że prawdziwą trudnością jest brak stałości zatrudnienia i odpowiednich zabezpieczeń dla ludzi niebędących gigantycznymi gwiazdami ekranu.
W swojej wypowiedzi Przemysław Czarnek odniósł się również do Barbary Kurdej-Szatan. Aktorka od dłuższego czasu wzbudza kontrowersje, co ma bezpośredni związek z jej głośną publikacją internetową na temat działań polskiej Straży Granicznej w okresie największego napięcia na granicy z Białorusią. Została za to oskarżona o zniesławienie mundurowych, a na skutek orzeczenia Sądu Najwyższego jej proces został skierowany do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Warszawie.
Opozycja uderza w rządowy projekt ustawy dla twórców
Przedstawiciele koalicji rządzącej stanowczo zapewniają, że przygotowane przepisy nie służą wzbogaceniu znanych celebrytów, ale stanowią ratunek dla artystów o niskich i wyjątkowo nieregularnych zarobkach. Państwowe pieniądze mają pokrywać różnicę w składkach do wysokości równej pensji minimalnej. Według założeń obywatele wpisani do tego rejestru wreszcie zyskaliby pełne prawo do korzystania z opieki medycznej oraz świadczeń socjalnych.
Na polu politycznym ustawa ta błyskawicznie stała się jednak wygodnym obiektem ataku. Wystarczyło przywołanie kilku znanych postaci i wypowiedzi w stylu Jana Kapeli, aby merytoryczna wymiana zdań o ubezpieczeniach przerodziła się w walkę o społeczną sprawiedliwość. Przemysław Czarnek perfekcyjnie wykorzystał te nastroje i wyraźnie zaznaczył, że Prawo i Sprawiedliwość odrzuci każdy mechanizm pomagający twórcom o poglądach lewicowo-liberalnych.
Przygotowane przez władzę przepisy muszą teraz przejść całą ścieżkę legislacyjną w parlamencie. Po stanowczej deklaracji Przemysława Czarnka nie ulega wątpliwości, że politycy opozycji będą bezlitośnie eksploatować ten wątek. Dyskusja o socjalnym ratunku dla ludzi kultury straciła swój techniczny charakter. Zamieniła się w kolejną polityczną batalię o granice państwowej solidarności i definicję jawnego przywileju.
W materiale uwzględniono również zbiór fotografii prezentujących Przemysława Czarnka oraz grafiki związane z inicjatywą alternatywy dla polskich rolników.