Spis treści
Temat Zondacrypto wyrasta na ogromny kłopot dla polityków prawej strony sceny politycznej. W trakcie wywiadu u Tomasza Terlikowskiego w RMF FM Miłosz Motyka zwrócił uwagę na relacje łączące działaczy PiS oraz Konfederacji z ludźmi, którym zarzuca się łamanie przepisów.
„To jasne i czytelne powiązanie polityków obozu PiS-u i Konfederacji z tymi, którzy prawo łamali” – stwierdził na antenie minister. Dodał też mocną opinię na temat finansowania środowiska poprzedniej władzy.
„Panie redaktorze, przyjęcie środków od tego, którego sami politycy PiS-u nazywają przestępcą przez Zbigniewa Ziobrę jest dyskwalifikujące” – oznajmił Miłosz Motyka.
Tomasz Sakiewicz to tajemniczy pan X z afery Zondacrypto?
Wyjątkowe emocje wzbudziła kwestia tożsamości nieznanego mężczyzny, o którym mówiono per „X”. Minister zasugerował, że mowa o człowieku utrzymującym zażyłe relacje z byłym szefem resortu sprawiedliwości. „Wszystko na to wskazuje, że jest to osoba, która, po pierwsze, jest po imieniu z byłym ministrem sprawiedliwości” – przekonywał gość rozgłośni.
Prowadzący rozmowę Tomasz Terlikowski nawiązał do doniesień portalu Onet, pytając wprost o konkretne nazwisko. „No to jedną osobę wskazują dziennikarze Onetu i mówią, że to może być Tomasz Sakiewicz. Pana zdaniem to może być Tomasz Sakiewicz?” – dopytywał redaktor.
Minister stanowczo uciął te spekulacje. „Tego nie wiem” – odpowiedział krótko. Z tego powodu nie da się na ten moment jednoznacznie stwierdzić, że redaktor naczelny „Gazety Polskiej” jest poszukiwanym „panem X”. Jego personalia wybrzmiały wyłącznie w pytaniu zadanym przez gospodarza programu RMF FM.
Miłosz Motyka krytykuje Jarosława Kaczyńskiego w sprawie Zondacrypto
Wiceszef resortu klimatu użył kontrowersji wokół giełdy kryptowalut, by bezpośrednio uderzyć w prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Z jego słów wyłania się wizerunek lidera opozycji, który obsesyjnie szukał teorii spiskowych, a kompletnie zignorował niebezpieczne powiązania we własnych szeregach.
„Natomiast cała ta afera jest jednoznacznym dowodem na to, że Jarosław Kaczyński, który tropił układ, wszędzie go widział, tropił układ w polityce, w gospodarce, w innych państwach, wskazywał jakieś kondominia, nie zauważył, że taki układ wyrósł wokół jego partii, wokół jego najbliższych współpracowników” – powiedział w RMF FM Miłosz Motyka. Zastanawiał się także głośno, jak można publicznie piętnować rynek wirtualnych walut, a jednocześnie akceptować strumień pieniędzy płynący do partyjnych kolegów.
„Jak można zakazywać kryptowalut, określać mianem przestępcy daną osobę, a jednocześnie pozwalać na to? Może nie kontrolował. To świadczy bardzo źle o nadzorze, by wiceprezes tej partii przyjął środki na swoją fundację” – podsumował polityk.
Początek gry w przerzucanie winy?
Dyskusja na antenie ujawniła, że sprawa kryptowalutowej giełdy wywołuje wewnątrzpolityczne starcie o to, kto ponosi winę za brak odpowiedniej reakcji. Zaczęto wywoływać do tablicy działaczy Zjednoczonej Prawicy, głowę państwa, a także służby i śledczych. „Zaczyna się. Zrzucanie odpowiedzialności” – skwitowano w finałowej części wywiadu.
Zondacrypto uderzy w poparcie Prawa i Sprawiedliwości?
W trakcie audycji padła również teza, że elektorat Prawa i Sprawiedliwości odwróci się od formacji, gdy w pełni zrozumie skalę relacji łączących polityków z firmą krypto.
„Mam nadzieję, że ci, którzy głosowali na PiS i widzą dzisiaj już jednoznacznie, że jest to partia, która ma bardzo niejasne powiązania z Zondacrypto, z ludźmi, którzy w niejasny sposób pozyskiwali środki i bogacili się” – stwierdził w RMF FM. Jednocześnie minister wyraził pogląd, że oburzeni wyborcy opozycji wcale nie przekażą swoich głosów na rzecz obecnej koalicji rządzącej. „Myślę, że zdecydowana większość po prostu nie pójdzie do wyborów” – ocenił Miłosz Motyka.