- Marta Nawrocka zdradziła kulisy funkcjonowania prezydenckiej rodziny w ich prywatnej strefie w Pałacu Prezydenckim. Zaznaczyła wyraźnie, że to pełne spokoju miejsce, w którym nie ma miejsca na awantury ani tak zwane "ciche dni".
- Wyjawiła, że bieżące zarządzanie domem i sprawami majątkowymi należy do jej obowiązków, podczas gdy jej małżonek mocno angażuje się w sprawy wychowawcze.
- Zaznaczyła ponadto, że po zakończeniu obowiązków głowa państwa unika tematów politycznych w domu, traktując ich prywatną przestrzeń jako bezpieczny azyl i normalne środowisko do odpoczynku.
Od przeprowadzki Nawrockich do stolicy i zamieszkania w Pałacu Prezydenckim minęło już ponad rok. O kulisy codziennego funkcjonowania w tych historycznych murach zapytał Martę Nawrocką dziennikarz Bogdan Rymanowski w swoim programie Rymanowski Live na platformie YouTube. Żona prezydenta wyjaśniła, że ich prywatne apartamenty znajdują się na najwyższym piętrze gmachu i żyją tam wspólnie z dziećmi oraz dwoma psami, z dala od urzędników i funkcjonariuszy SOP.
Kto zatem pociąga za sznurki w domowym zaciszu? Jak podkreśliła pierwsza dama, to ona pełni rolę gospodyni i odpowiada za całą sferę organizacyjną. Dodała jednak, że prezydent jest bardzo obecny w życiu dzieci. Chętnie poświęca czas zarówno Antkowi, jak i Kasi, pomagając im w nauce. Z córką wspólnie przerabiają czytanki, a z synem wypracowali nawet własny rytuał wspólnego poznawania szkolnych lektur.
A jak wygląda kwestia domowego budżetu? Żona Karola Nawrockiego przyznała otwarcie, że to ona zajmuje się sprawami finansowymi. Małżonkowie dysponują wspólnym kontem i nie wydzielają sobie nawzajem środków, jednak to pierwsza dama dba o terminowe regulowanie wszystkich rachunków.
W jaki sposób małżeństwo prezydenckie relaksuje się po wyczerpującym dniu? Według Marty Nawrockiej, najlepszym sposobem na odzyskanie równowagi jest powrót do bliskich. Jeśli natomiast prezydent potrzebuje dodatkowego resetu, chętnie korzysta z prywatnej siłowni, gdzie podczas ćwiczeń relaksuje się przy dźwiękach muzyki. Pierwsza dama podsumowała, że to właśnie dom i tworzący go ludzie stanowią dla nich prawdziwą oazę spokoju.
W trakcie wywiadu poruszono również temat ewentualnych konfliktów małżeńskich. Jak się okazało, w ich związku nie ma miejsca na poważne kłótnie. Marta Nawrocka przyznała z uśmiechem, że to raczej ona miewa skłonności do obrażania się, gdyż jej mąż zupełnie nie ma natury kłótnika. Zapewniła, że nie praktykują "cichych dni", uznając to za stratę cennego czasu. Co ciekawe, w ich domu obowiązuje swoiste tabu dotyczące pracy – prezydent po przekroczeniu progu nie dzieli się szczegółami ze swojego politycznego dnia.