Spis treści
- Następne uderzenie w niedawnego parlamentarzystę Prawa i Sprawiedliwości.
- Niedługo po decyzji prezesa o zawieszeniu, do akcji wkroczyli śledczy.
- Zarzuty sformułowane przez oskarżycieli brzmią niezwykle poważnie.
Prokuratorski dokument obejmuje przedział czasowy od listopada 2022 do października 2023 roku. Według ustaleń śledczych Krzysztof Szczucki powołał wówczas do życia Wydział Edukacji i Komunikacji w strukturach Rządowego Centrum Legislacji. Polityk zatrudnił tam sześciu pracowników, całkowicie ignorując wymagane w takich przypadkach procedury konkursowe. To właśnie ten ruch kadrowy oraz specyfika pracy nowych podwładnych stanowią oś oskarżenia. Przedstawiciele prokuratury ustalili, że zrekrutowana szóstka wcale nie zajmowała się swoimi oficjalnymi obowiązkami. Zamiast tego skupiła się wyłącznie na działalności promocyjnej oraz wspieraniu kampanii wyborczej byłego szefa RCL.
Rzecznik prasowy prokuratury Piotr Skiba dokładnie zrelacjonował Polskiej Agencji Prasowej cały proceder, który zaowocował sformułowaniem aktu oskarżenia.
Polecany artykuł:
„Osoby te odmawiały wykonywania poleceń Dyrektora Departamentu Prawa Ustrojowego i Edukacji, a pozostawały wyłącznie do osobistej dyspozycji Krzysztofa Szczuckiego. Z analizy dowodów zebranych w sprawie wynika, że ich wyłącznym zadaniem było promowanie osoby Krzysztofa Szczuckiego, w szczególności w czasie jego kampanii wyborczej. Do przygotowania tej kampanii, również w okresie przedwyborczym, wymienieni pracownicy wykorzystywali delegacje pracownicze, samochody służbowe, telefony służbowe oraz pocztę służbową”
Zarzuty prokuratury dla Krzysztofa Szczuckiego
Śledczy dowiedli, że niemal cała zatrudniona grupa stanowili członkowie komitetu wyborczego polityka Prawa i Sprawiedliwości. Pięć z sześciu osób odgrywało najważniejsze role w sztabie. Zajmowali stanowiska asystentów, odpowiadali za relacje z dziennikarzami, analizowali przekaz medialny oraz prowadzili profile w mediach społecznościowych. Na potrzeby politycznej promocji zorganizowano minimum 82 wydarzenia, wykorzystując do tego państwowe zasoby RCL. Śledczy wyliczyli, że Skarb Państwa stracił na tym procederze co najmniej 900 tysięcy złotych. Państwowe pieniądze bezprawnie zasilały prywatną machinę wyborczą parlamentarzysty.
Krzysztof Szczucki nie przyznaje się do winy
Polityk usłyszał prokuratorskie zarzuty w marcu 2025 roku. Prokurator Skiba zaznaczył, że były szef Rządowego Centrum Legislacji zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Parlamentarzysta tłumaczył śledczym, że miał pełne prawo przyjmować do pracy ludzi bez doświadczenia, omijając przy tym standardowe procedury naboru. Wskazywał ponadto na brak elektronicznego systemu rejestracji czasu pracy, co jego zdaniem uniemożliwia rzetelne sprawdzenie, czym dokładnie zajmowali się jego podwładni. Zgodnie z przepisami prawa, za opisane czyny grozi mu od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności.