- Stanowcza obrona Marty Nawrockiej przez Krystynę Pawłowicz wywołała w sieci lawinę komentarzy, dzieląc odbiorców na zwolenników jej stylu i krytyków ostrego języka.
- Część internautów doceniła reakcję sędzi jako odpowiedź na niesprawiedliwy atak, inni zaś wskazują na eskalację agresji słownej w przestrzeni publicznej.
- Cała sytuacja pokazuje mechanizm internetowej polaryzacji, gdzie wymiana zdań błyskawicznie przekształca się w plemienny konflikt.
Krystyna Pawłowicz od lat funkcjonuje w centrum medialnego zainteresowania, budząc skrajne emocje. Jako była posłanka, a obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego, regularnie zabiera głos w kwestiach politycznych i światopoglądowych. Jej styl komunikacji, charakteryzujący się wyrazistym i bezpośrednim językiem, przysparza jej tyle samo zwolenników, co zagorzałych przeciwników. Sędzia, często będąca obiektem internetowego hejtu, tym razem sama postanowiła zareagować na krytykę wymierzoną w inną osobę.
W obszernym wpisie opublikowanym w serwisie X, Pawłowicz odniosła się do negatywnych ocen, jakie spadły na Martę Nawrocką. Jej komentarz, utrzymany w tonie ostrej ironii, był wymierzony w środowiska krytykujące wcześniejsze wystąpienie Nawrockiej.
„- A ta skromna pani, ceniąca życie,rodzinę, mająca dorobek w niebezpiecznym zawodzie, która wychowała 3 dzieci wg lewactwa "nie powinna się odzywać". Nie umie z "wdziękiem" używać języka ich ulicznej kultury. No, nie umie rzucić "mięsem", jak ich Augustynek czy Lempart. "Brzydko mówi"” - napisała.
Sformułowania użyte przez sędzię dla wielu odbiorców okazały się zbyt dosadne. Pawłowicz w swoim wpisie nie tylko broniła Nawrockiej, ale też bezpośrednio zaatakowała jej oponentów, wymieniając konkretne nazwiska. Taka retoryka sprawiła, że wpis zyskał ogromne zasięgi. Sympatycy Marty Nawrockiej, określanej w komentarzach mianem potencjalnej „Pierwszej Damy”, pozytywnie przyjęli interwencję Pawłowicz. Pojawiły się również postulaty, aby osoby obrażające Nawrocką poniosły odpowiedzialność prawną.
Reakcje internautów
Publikacja sędzi błyskawicznie doczekała się odzewu komentujących, a opinie były mocno podzielone. Jedna grupa uznała, że Pawłowicz celnie wypunktowała hipokryzję atakujących. W sekcji komentarzy można było przeczytać opinie w stylu: „Pani Pawłowicz celnie uderzyła w hipokryzję. Brawo!” czy „Wreszcie ktoś powiedział głośno, co myśli o tej nagonce.”.
Druga strona sporu wskazywała, że konfrontacyjny ton nie przystoi osobie pełniącej funkcję sędzi Trybunału Konstytucyjnego i jedynie zaognia konflikt. Użytkownicy pisali: „To tylko dolewa oliwy do ognia. Czy tak powinna wypowiadać się sędzia TK?” oraz zwracali uwagę, że takie wpisy pogłębiają problem języka nienawiści. Dyskusja szybko wykroczyła poza pierwotny temat, stając się debatą o odpowiedzialności za słowa w internecie.
Kulisy wystąpienia telewizyjnego
Całe zamieszanie ma swoje źródło we wcześniejszym wystąpieniu telewizyjnym Marty Nawrockiej, które było szeroko komentowane w mediach. Widzowie i internauci zwracali uwagę na jej wyraźne zdenerwowanie oraz brak swobody przed kamerą. Krytycy zarzucali jej, że odpowiedzi na pytania dotyczące kwestii światopoglądowych były nieprecyzyjne, a stres negatywnie wpłynął na odbiór całego wywiadu.
W naszej galerii zobaczysz spotkanie Marty Nawrockiej i Dody: