Lubnauer o wyciekach z matury z języka polskiego. Zdjęcia arkuszy błyskawicznie trafiły do sieci

2026-05-05 8:58

W poniedziałek 4 maja maturzyści przystąpili do pierwszego egzaminu z języka polskiego. Choć test wystartował punktualnie o godzinie dziewiątej, niemal natychmiast w przestrzeni internetowej opublikowano nielegalne fotografie arkuszy. Głos w sprawie tych incydentów zabrała wiceszefowa resortu edukacji, Katarzyna Lubnauer.

matura

i

Autor: PIOTR GRZYBOWSKI/SUPER EXPRESS Uczniowie podczas egzaminu maturalnego w sali. Na drewnianych ławkach leżą długopisy i kartki. W tle widać nauczyciela. Więcej informacji o odwołaniach od matury można przeczytać na Super Biznes.
  • Egzamin dojrzałości z języka ojczystego rozpoczął się w poniedziałek, a zdający mierzyli się z rozprawkami o roli pracy w życiu człowieka oraz o wadze ludzkich opinii.
  • Chwilę po rozdaniu arkuszy do sieci trafiły nielegalne fotografie z zadaniami, do czego odniosła się wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer.
  • Przedstawicielka MEN podkreśliła, że publikowanie zdjęć w trakcie trwania testu nie powoduje takich strat, jak wcześniejsze wycieki, a sprawcami są często osoby lekceważące wynik matury.
  • Resort edukacji analizuje nowe metody walki z oszustwami, w tym tworzenie specjalnych stref egzaminacyjnych odciętych od sieci, co ma powstrzymać nadużycia z użyciem sztucznej inteligencji.

Pierwsze tegoroczne zmagania maturalne z języka polskiego wystartowały w poniedziałkowy poranek. Abiturienci musieli zmierzyć się z zadaniami weryfikującymi rozumienie czytanego tekstu, które w tym roku dotyczyły między innymi różnic między cyfrowymi a tradycyjnymi formami gromadzenia danych. Sprawdzano również kompetencje językowe oraz zdolność formułowania krótszych tekstów. Największe napięcie tradycyjnie wzbudziły tematy wypracowań, gdzie do wyboru oddano motyw wpływu aktywności zawodowej na jednostkę i otoczenie, a także kwestię znaczenia cudzych ocen w naszym życiu. Zdający musieli oprzeć swoje argumenty na wybranej lekturze obowiązkowej i zaprezentować osobiste poglądy na dany problem.

Przepisy jasno określają, że do sali egzaminacyjnej można wnieść wyłącznie przybory do pisania, a głównym orężem ucznia ma być zgromadzona wiedza. Mimo rygorystycznych zakazów, w przestrzeni wirtualnej błyskawicznie po rozdaniu testów zaczynają krążyć fotografie stron z zadaniami. Poniedziałkowy egzamin z języka ojczystego nie był w tej kwestii wyjątkiem. Zaledwie kilkanaście minut po godzinie dziewiątej internauci mogli bez problemu zapoznać się z zagadnieniami tegorocznej rozprawki. Do tego błyskawicznego incydentu odniosła się Katarzyna Lubnauer, która pełni funkcję wiceszefowej Ministerstwa Edukacji Narodowej, goszcząc w porannym paśmie stacji RMF FM.

Polityczka stwierdziła na antenie radiowej, że obecna sytuacja nie jest powodem do bicia na alarm, ponieważ udało się wyeliminować najgroźniejszy proceder, czyli ujawnianie treści przed oficjalnym startem testów:

Powiedzmy jedną rzecz, od dłuższego czasu, nie mamy wycieków przed egzaminami. To co się pojawia, to się pojawia już w momencie, gdy uczniowie siedzą i piszą pracę. Tego nie wolno robić, to jest zakazane, ale to już nie wytwarza takiej szkody, jak kiedyś, gdy zdarzały się wycieki przed egzaminami - przyznała wiceszefowa MEN. 

Dziennikarz RMF FM prowadzący wywiad oponował, zwracając uwagę na błyskawiczny rozwój technologii. Zaznaczył, że jeśli zdjęcia trafiają do sieci o 9:14, to już kwadrans później sztuczna inteligencja jest w stanie wygenerować gotowe odpowiedzi. Wiceminister edukacji odpowiedziała na te obawy, obrazowo tłumacząc mechanizm takich oszustw:

Niektórzy sobie wyobrażają to, jak scenę z filmu akcji, że ktoś idzie do WC i odkleja przyklejony taśmą pod toaletą telefon. Oczywiście, w większości przypadków tak nie jest. Jeśli w całej Polsce jeden James Bond się pojawił i tak zrobił to myślę, że nie jest to szkodliwe - dodała Lubnauer. 

Katarzyna Lubnauer tłumaczy powody przecieków z egzaminu maturalnego

Według wiceszefowej MEN, publikowanie arkuszy w trakcie trwania matur wynika z kilku zjawisk. Głównym czynnikiem jest powszechna ciekawość społeczeństwa oraz mediów, które chcą jak najszybciej poznać zmagania uczniów. Kolejnym powodem są postawy samych zdających, z których część pojawia się w sali bez zamiaru uzyskania pozytywnego wyniku, a jedynie po to, by przyjrzeć się procedurom. Tacy abiturienci nie odczuwają strachu przed ewentualnym unieważnieniem ich arkusza za złamanie regulaminu, ponieważ nie zależy im na zdaniu egzaminu. Polityczka zaznaczyła, że incydenty te mają charakter marginalny, o czym najlepiej świadczy brak masowego wysypu bezbłędnie rozwiązanych testów z maksymalną liczbą punktów.

Pytana o ewentualne zaostrzenie sankcji dla nieuczciwych maturzystów, wiceminister edukacji potwierdziła konieczność systemowych przekształceń w nadchodzących latach. Gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji wymusza na resorcie poszukiwanie innowacyjnych zabezpieczeń, aby zachować wiarygodność wyników. Jedną z rozważanych koncepcji jest stworzenie specjalistycznych ośrodków egzaminacyjnych, w których całkowicie zablokowany byłby dostęp do globalnej sieci internetowej, co w przyszłości ostatecznie ucięłoby problem przesyłania zadań na zewnątrz.

DUDEK O POLITYCE - 2026 05 04 SZORT 2