Spis treści
Wpis szefa MSZ z 2021 roku
Początek całej sprawy sięga początku 2021 roku i dyskusji prowadzonych na platformie X, znanej wówczas jako Twitter. Wtedy to Radosław Sikorski odniósł się do kwestii nadania imienia zmarłego prezydenta jednej z warszawskich ulic. Jego wpis szybko zdobył popularność i stał się zarzewiem konfliktu prawnego.
"Lech Kaczyński był miernym prezydentem i walnie przyczynił się do katastrofy smoleńskiej. Ma już Wawel i samowolkę budowlaną na Placu Piłsudskiego. Dość budowania kultu do którego nie ma podstaw"
Te konkretne sformułowania, a zwłaszcza fragment przypisujący Lechowi Kaczyńskiemu współodpowiedzialność za katastrofę z 10 kwietnia 2010 roku, spotkały się ze stanowczą reakcją Jarosława Kaczyńskiego. Prezes Prawa i Sprawiedliwości uznał, że naruszają one jego dobra osobiste, w tym prawo do kultywowania pamięci po bracie. W efekcie Kaczyński zdecydował się na wytoczenie powództwa cywilnego przeciwko politykowi PO.
Od pierwszej instancji do ostatecznej decyzji Sądu Apelacyjnego
Początkowe rozstrzygnięcia były pomyślne dla lidera PiS. Wiosną 2023 roku Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł na korzyść Jarosława Kaczyńskiego, nakazując Radosławowi Sikorskiemu publikację przeprosin w mediach społecznościowych w ciągu tygodnia od uprawomocnienia się wyroku. Wtedy uznano, że słowa szefa MSZ wykroczyły poza ramy dozwolonej krytyki.
Sikorski nie zaakceptował jednak tej decyzji i zdecydował się na złożenie apelacji. W rezultacie sprawą zajął się Sąd Apelacyjny w Warszawie, który poddał ponownej analizie zgromadzone dowody oraz stanowiska obu zaangażowanych stron, by ostatecznie wydać prawomocne orzeczenie.
Sąd Apelacyjny po stronie Radosława Sikorskiego
W poniedziałek szef polskiej dyplomacji przekazał, że Sąd Apelacyjny w całości oddalił powództwo wytoczone przez Jarosława Kaczyńskiego. Taka decyzja zwalnia Radosława Sikorskiego z obowiązku publikowania jakichkolwiek przeprosin. Co więcej, w uzasadnieniu wyroku podkreślono, że wypowiedź ministra, mimo swojego ostrego charakteru, nie łamała prawa. Sąd prawomocnie stwierdził, że słowa te stanowiły "element uprawnionej oceny prezydentury zmarłego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego".
"Co więcej, miała 'wystarczające podstawy faktyczne' i to 'zarówno w sensie subiektywnym (własne doświadczenia pozwanego we współpracy ze śp. Lechem Kaczyńskim), jak i obiektywnym'"
– zaznaczył na platformie X minister spraw zagranicznych, cytując fragmenty orzeczenia.