Dominik Tarczyński dostał zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii. Zdecydowana reakcja polityka PiS

2026-05-13 7:17

Deputowany do Parlamentu Europejskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że brytyjskie służby zablokowały mu możliwość przekroczenia granicy. Rozgoryczony Dominik Tarczyński w ostrych słowach ocenił tę sytuację, nazywając ją wprost współczesnym obliczem komunizmu. Eurodeputowany nie zamierza biernie przyglądać się rozwojowi wydarzeń i już teraz zapowiada wytoczenie procesu sądowego samemu premierowi Wielkiej Brytanii.

Dominik Tarczyński

i

Autor: Wojciech Olkusnik/ East News

Dominik Tarczyński nie wjedzie do Wielkiej Brytanii. Polityk grozi procesem

Przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości w Parlamencie Europejskim zamieścił w sieci komunikat dotyczący decyzji brytyjskich władz. Z wpisu udostępnionego na platformie społecznościowej wynika, że odmówiono mu prawa wjazdu do Wielkiej Brytanii, co spotkało się z jego natychmiastową i stanowczą reakcją. W swoim wpisie na portalu X stwierdził:

To jest oblicze komunizmu w XXI wieku. Właśnie odmówiono mi wjazdu do Wielkiej Brytanii, abym mógł przemówić na największym patriotycznym wydarzeniu w Europie - grzmiał europoseł. 

Eurodeputowany zadeklarował jednocześnie wejście na drogę prawną przeciwko szefowi brytyjskiego rządu. Z jego bezkompromisowej zapowiedzi wynika, że Dominik Tarczyński planuje pociągnąć do odpowiedzialności osobiście Keira Starmera, całkowicie pomijając całą administrację państwową i resort spraw wewnętrznych. W ostrych słowach zwrócił się bezpośrednio do polityka:

Starmer zostanie pozwany przeze mnie. Nie rząd, nie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, ale Starmer osobiście. Gdy przegrasz następne wybory, komuniście, spotkamy się w sądzie! Ten komunista nie jest w stanie uciszyć milionów, ani odebrać im prawa do głosowania!

Dlaczego Dominik Tarczyński wybierał się do Wielkiej Brytanii? 

Wizyta polskiego europosła na Wyspach Brytyjskich miała ścisły związek z zaplanowanym zgromadzeniem Unite the Kingdom. Inicjatorem tego głośnego wydarzenia jest Tommy Robinson, doskonale znany z radykalnie prawicowych poglądów aktywista. Zgodnie z przewidywaniami organizatorów manifestacja zaplanowana w sobotę ma zgromadzić na londyńskich ulicach liczny tłum, spodziewanych jest około 100 tysięcy uczestników. 

Aby uwiarygodnić swoje słowa, przedstawiciel PiS opublikował zrzut ekranu oficjalnej korespondencji mailowej. Wiadomość ta potwierdzała unieważnienie jego dokumentu Electronic Travel Authorisation, który to certyfikat uprawnia obywateli wybranych państw do bezwizowego podróżowania na terytorium Zjednoczonego Królestwa. Brytyjscy urzędnicy uargumentowali swoją decyzję ogólnikowym stwierdzeniem, że wizyta polskiego polityka nie służyłaby interesowi publicznemu, stanowczo dodając do tego informację o całkowitym braku jakiejkolwiek procedury odwoławczej od tego werdyktu.

Internetowa społeczność błyskawicznie zareagowała na doniesienia prawicowego europosła, a pod jego wpisem zaroiło się od skrajnych opinii. W sekcji komentarzy publicznie głos zabrał między innymi Tobiasz Bocheński, który otwarcie wyraził pełne wsparcie dla partyjnego kolegi:

Gratuluję Dominiku 🔥 kraj, który wpierw zrodził wolność, a następnie ją zdradził, wystawił Ci dyplom uczciwego Europejczyka 💪🏻.

Nie zabrakło jednak głosów jawnie krytycznych i prześmiewczych wobec zaistniałej sytuacji. Część odbiorców spojrzała na sprawę z zupełnie innej perspektywy, wprost chwaląc kontrowersyjną decyzję podjętą przez władze w Londynie:

Narzekanie, że zabroniono ci wjazdu do kraju, żebyś mógł iść na protest przeciwko zatrzymywaniu ludzi na granicy, to ironia na poziomie, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Brawo dla Keira, odegrał tu absolutny majstersztyk.

Warto przy tej okazji nadmienić, że brytyjskie służby graniczne wzięły niedawno pod lupę również innego rozpoznawalnego polskiego działacza z prawego skrzydła. Sławomir Mentzen poinformował zaledwie kilka dni wcześniej, że podczas prywatnej podróży ze znajomym musiał spędzić długie godziny na policyjnym przesłuchaniu na londyńskim lotnisku. Jak relacjonował wyraźnie zirytowany współpracownik Krzysztofa Bosaka z Konfederacji:

Zostałem dziś zatrzymany na ponad trzy godziny na lotnisku w Londynie, ponieważ Brytyjczycy bali się, że będę przemawiał na jakimś spotkaniu politycznym, na które nawet się nie wybierałem. To upadające państwo nie ma problemu z tym, że jest kolonizowane przez Hindusów i Arabów, ale ma problem z tym, że mogłem chcieć coś komuś tutaj powiedzieć

OBIEŻYŚWIAT ZIOBRO, BEZRADNY ŻUREK, SKANDALICZNA IMPREZA W WILANOWIE