Spis treści
- Wybory w Krakowie. Bartosz Bocheńczak kandydatem Konfederacji na prezydenta
- Wyniki referendum w Krakowie. Kandydat Konfederacji chwali decyzję mieszkańców
- Przyszłość Krakowa oczami Bocheńczaka. Koniec konfliktów z mieszkańcami
- Kontrola wydatków i Strefa Czystego Transportu w Krakowie. Bocheńczak ujawnia plany
- Polityk Konfederacji zamierza objąć urząd prezydenta miasta, gwarantując mieszkańcom surowe pociągnięcie do odpowiedzialności poprzednich włodarzy po niedawnym zrywie referendalnym.
- Pretendent do fotela prezydenckiego bezlitośnie punktuje dotychczasowy system zarządzania, obiecując jednocześnie likwidację kontrowersyjnych przepisów transportowych oraz szczegółowe sprawdzenie dokumentacji finansowej.
- Wystąpienie ujawniło również plany przekształcenia dawnej stolicy w nowoczesne centrum innowacji, co ma stanowić zupełnie nowy kierunek rozwoju dla całej aglomeracji.
Wybory w Krakowie. Bartosz Bocheńczak kandydatem Konfederacji na prezydenta
Skuteczne odwołanie Aleksandra Miszalskiego sprawiło, że uwaga całego kraju skupiła się na stolicy Małopolski. Przedstawiciele prawicowego ugrupowania błyskawicznie wykorzystali tę sytuację i zaprezentowali swojego kandydata. Główny zainteresowany zorganizował oficjalne spotkanie na płycie Rynku Głównego, gdzie towarzyszyli mu czołowi politycy formacji, wliczając w to popularnego Sławomira Mentzena.
Marcin Porzucek z PiS nie opuścił samolotu o własnych siłach. Był pod wpływem?
„Ogłaszam swój start w wyborach na prezydenta stołecznego królewskiego miasta Krakowa. Ogłaszam swój start, ponieważ wierzę, że Kraków zasługuje na więcej, zasługuje na znacznie więcej” – mówił.
Główna uwaga zgromadzonych skupiała się jednak na osobie pretendenta do urzędu. Działacz starał się udowodnić zebranym, że jego ambicje nie ograniczają się do walki z konkretnym przeciwnikiem, lecz stanowią wyraz sprzeciwu wobec dotychczasowej koncepcji kierowania całą aglomeracją.
„Dziś Kraków przede wszystkim potrzebuje nadziei, potrzebuje ambicji, potrzebuje wiary, że znowu może być jednym z najważniejszych miast Europy. I właśnie o tym chcę dziś mówić, o wielkim Krakowie” – podkreślał.
Kandydat na prezydenta głośno akcentował konieczność głębokich zmian w lokalnym samorządzie po niedawnym głosowaniu mieszkańców. Z jego ust płynęły deklaracje świadczące o tym, że sama zmiana personalna na najwyższym szczeblu nie wystarczy, aby uzdrowić trudną sytuację miejskich struktur i przywrócić wiarę obywateli w urzędników.
Wyniki referendum w Krakowie. Kandydat Konfederacji chwali decyzję mieszkańców
Temat niedawnego głosowania odwołującego władze zdominował znaczną część wystąpienia kandydata. Przedstawił on ten moment jako niezwykle ważny etap w historii miasta, pokazujący przede wszystkim obywatelską odwagę krakowian walczących o lepszą przyszłość swojej małej ojczyzny.
„Mieszkańcy Krakowa pokazali całej Polsce, że trzeba się liczyć z ich głosem” – mówił Bocheńczak.
Z politycznego przemówienia wynikało wprost, że lokalne głosowanie wykroczyło daleko poza ramy zwykłego plebiscytu popularności byłego prezydenta. Kandydat prawicy usilnie starał się przekonać słuchaczy, że był to potężny sygnał ostrzegawczy dla całego środowiska samorządowego.
„To referendum, które się odbyło, to nie było referendum, które ocenia tylko jednego polityka. To nie była jakaś zmiana polityczna. To był, moi drodzy, bunt przeciwko stylowi rządzenia miastem” – stwierdził.
Bodaj najmocniejszym elementem przemówienia okazały się słowa uderzające w codzienny kontakt urzędników ze zwykłymi obywatelami. Kandydat Konfederacji bezwzględnie napiętnował zachowanie decydentów, zarzucając im bezczelne narzucanie swojej woli społeczności i lekceważenie jej realnych potrzeb.
„To był bunt przeciwko tej arogancji, przeciwko przekonaniu, że urzędnik zawsze ma rację, że może układać życie mieszkańcom” – mówił Bocheńczak.
Przyszłość Krakowa oczami Bocheńczaka. Koniec konfliktów z mieszkańcami
Swoją kampanię polityk zdecydował się oprzeć na koncepcji powrotu do standardowego funkcjonowania aglomeracji. Wyraził silne przekonanie, że dawna stolica Polski musi natychmiast zrezygnować z nieustannych sporów, stawiając za to na dynamiczny rozwój gospodarczy oraz wzajemne zrozumienie różnych grup społecznych.
„Kraków znowu musi stać się miastem normalnym, musi stać się miastem rozsądku, miastem rozwoju, miastem współpracy i miastem, które nie prowadzi wojny z własnymi mieszkańcami” – mówił.
Podczas tego samego spotkania głos zabrał również lider całego ugrupowania. Sławomir Mentzen nie szczędził słów uznania dla swojego podopiecznego, głośno deklarując, że jest on najwłaściwszą osobą na to stanowisko spośród wszystkich możliwych pretendentów w Krakowie.
Kontrola wydatków i Strefa Czystego Transportu w Krakowie. Bocheńczak ujawnia plany
Prawdziwe emocje wzbudził fragment dotyczący konieczności ukarania winnych dotychczasowych niepowodzeń inwestycyjnych. Działacz zaplanował bezwzględne prześwietlenie ksiąg rachunkowych całego magistratu i podległych mu jednostek, publicznie wytykając potężną dziurę w miejskiej kasie i ogromne zobowiązania kredytowe.
„Potrzebne jest gruntowne rozliczenie ostatnich lat rządów, decyzji, które doprowadziły Kraków do gigantycznego zadłużenia i chaosu finansowego” – zapowiedział.
Zdecydowanie najbardziej radykalnym stwierdzeniem okazało się bezpośrednie odniesienie do funkcjonowania struktur miejskich na przestrzeni ubiegłych dekad. Zgromadzeni na rynku sympatycy prawicy usłyszeli mocne zarzuty, które sugerowały niemal kryminalny charakter działalności minionej administracji samorządowej.
„To, co działo się z Krakowem przez ostatnie kilkanaście lat, przypominało w gruncie rzeczy jakąś strukturę mafijną z Don Corleone na czele” – powiedział Bocheńczak.
Przemawiający działacz kategorycznie zaręczył, że jego słowa nie są wyłącznie pustymi obietnicami rzucanymi na wiatr podczas kampanii wyborczej. Zagwarantował wszystkim zebranym, że zaraz po wygranej w wyborach przystąpi do faktycznej weryfikacji dokumentów i wdrożenia konkretnych mechanizmów kontrolnych.
„Po objęciu urzędu przeprowadzimy pełny audyt. Trzeba przeprowadzić pełny audyt finansów miejskich, pełny audyt miejskich spółek” – mówił.
Bardzo wyraźnie wybrzmiał również wątek dotyczący budzącej skrajne emocje Strefy Czystego Transportu w centrum aglomeracji. Polityk stanowczo poparł krytyków tego rozwiązania, tłumacząc, że metropolia absolutnie nie powinna sztucznie generować problemów dla posiadaczy aut. Dodatkowo nakreślił ten problem ze znacznie szerszej perspektywy. Według niego nie jest to zwyczajna sprzeczka między zmotoryzowanymi a miłośnikami rowerów, lecz rezultat wieloletnich szkodliwych decyzji skłócających ze sobą całe grupy krakowian. Zaproponował wdrożenie strategii, która harmonijnie połączy interesy wszystkich użytkowników dróg.
Ostatnia część spotkania obfitowała w śmiałe wizje przemiany dawnej stolicy Polski w potężny ośrodek innowacji na mapie Europy. Przemawiający przekonywał słuchaczy, że region nie powinien zadowalać się pozycją taniego podwykonawcy korporacji, ale musi samodzielnie generować technologiczne hity. Kluczem do sukcesu miałoby być stworzenie specjalnego obszaru dedykowanego wschodzącym firmom i wynalazcom. Tak skonstruowany przekaz miał na celu utrwalenie jego wizerunku jako osoby, która skutecznie rozbije dotychczasowe układy i przywróci miastu należytą godność opartą na finansowej przejrzystości oraz wolności komunikacyjnej.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji dokumentującej początek politycznej drogi Bartosza Bocheńczaka w drodze po krakowski magistrat. Na zdjęciach widać kluczowe momenty z inauguracji jego działań promocyjnych przed zbliżającymi się wielkimi krokami wyborami samorządowymi.