Burzliwe spotkanie w Sękocinie
Z doniesień medialnych wynika, że wyjazdowe posiedzenie klubu w Sękocinie przebiegało w nerwowej atmosferze. Jak ustalił "Super Express", podczas spotkania doszło do ostrej wymiany zdań, a głównym powodem napięć była kwestia Zbigniewa Ziobry, który wyjechał z Węgier do Stanów Zjednoczonych. Mateusz Morawiecki miał krytykować zachowanie byłego szefa resortu sprawiedliwości, twierdząc, że działa to na niekorzyść Prawa i Sprawiedliwości. Ziobrę stanowczo bronił Michał Wójcik, który przez 10 minut odpierał argumenty byłego premiera, nazywając jego słowa.
Dobre humory Macierewicza i Lichockiej
Przed wyruszeniem do podwarszawskiej miejscowości parlamentarzyści tryskali dobrym humorem. Z uśmiechami na twarzach wsiadali do podstawionych autokarów. Po kilku godzinach obrad nastroje u niektórych uległy pogorszeniu. Humor nie opuszczał jednak Antoniego Macierewicza i Joanny Lichockiej. Spotkanie przedłużyło się do późnych godzin wieczornych. Gdy politycy opuszczali miejsce spotkania uwadze fotoreporterów nie umknął wyjątkowo kulturalny gest byłego szefa MON wobec klubowej koleżanki.
Macierewicz niczym dawny dżentelmen
Przed hotelem Antoni Macierewicz zaprezentował się z bardzo eleganckiej strony. Polityk chwycił dłoń Joanny Lichockiej i ją ucałował. W dzisiejszych czasach takie dżentelmeńskie zachowania należą do rzadkości, choć w przeszłości były całkowicie naturalne. Tradycyjny pocałunek w dłoń to wyraz szacunku i galanterii, wywodzący się ze starych zasad savoir-vivre'u. Współcześnie gest ten bywa przypisywany starszemu pokoleniu i traktowany jako przejaw wyjątkowej kurtuazji, zarówno na gruncie prywatnym, jak i oficjalnym. Kluczowa jest tu oczywiście akceptacja ze strony obdarowywanej, jednak szeroki uśmiech posłanki Lichockiej wyraźnie wskazywał, że gest przypadł jej do gustu. Warto dodać, że podobne szarmanckie zachowania wobec pań często prezentuje również prezes PiS, Jarosław Kaczyński.