Spis treści
Izabela Janachowska o współpracy z Martą Nawrocką
Izabela Janachowska w rozmowie z Pudelkiem opowiedziała, jak wygląda przygotowywanie stylizacji dla Marty Nawrockiej. Pierwsza dama pojawiała się publicznie w jej kreacjach i dodatkach, m.in. przy okazji wyjazdu do Nowego Jorku. Janachowska nie ukrywa, że przy takiej osobie wszystko musi być dopracowane, bo stylizacja przestaje być wyłącznie modowym wyborem. Staje się częścią publicznego wizerunku.
— Jest to sytuacja, w której musisz się bardzo skoncentrować, wszystko dopiąć na ostatni guzik, wszystkie poprawki muszą być pięknie zrobione, żeby to idealnie pierwszej damie leżało — mówiła Janachowska w programie „Stare zdjęcia gwiazd”.
Janachowska ubierała Martę Nawrocką. Opowiada o wyzwaniach
Podczas wywiadu udzielonego portalowi Pudelek, Izabela Janachowska ujawniła, jak od kuchni wyglądał proces dobierania strojów dla Marty Nawrockiej. Pierwsza dama wielokrotnie prezentowała się w ubraniach i dodatkach pochodzących od projektantki, co można było zauważyć chociażby w trakcie jej wizyty w Nowym Jorku. Janachowska zaznaczyła, że praca z taką postacią zdecydowanie różni się od standardowego kompletowania wyjściowej garderoby.
Występując w formacie „Stare zdjęcia gwiazd”, ekspertka modowa wyraźnie zaznaczyła, że w przypadku osoby sprawującej funkcje reprezentacyjne, nawet najmniejszy szczegół zyskuje na znaczeniu.
— To nie jest tylko tak, że ubierasz kobietę, ale ubierasz osobę, która reprezentuje cały ten kraj, więc ta presja faktycznie jest — podkreśliła Izabela Janachowska.
Kreacja nie może jedynie estetycznie się prezentować, musi być również idealnie dostosowana do charakteru danego wydarzenia, konkretnej lokalizacji oraz specyfiki publicznego wystąpienia.
Izabela Janachowska szczerze o presji i dumie
Z wypowiedzi Janachowskiej wynika, że przy stylizowaniu pierwszej damy liczy się nie tylko efekt na zdjęciach. Ważne są także stosowność, charakter wydarzenia i świadomość, że każdy element może zostać zauważony. Sukienka, dodatki czy poprawki krawieckie nie są tu detalem bez znaczenia. Wszystko musi pasować do sytuacji.
— Jednocześnie wprost proporcjonalnie, jak rośnie ta presja, rośnie też duma, że ta osoba przyszła do ciebie — że chce, żebyś ty ją ubrała, wystylizowała i dała swój pomysł na to — powiedziała.
— Albo jej stylistka wśród twojej kolekcji znalazła coś, co będzie adekwatne i stosowne, gdy np. leci do Nowego Jorku, będzie miała tam kolację i wyjdzie w twojej sukience. To jest przemiłe — dodała Janachowska.