- Kraj mierzy się z niezwykle wysokimi temperaturami i nawałnicami, a w dwóch regionach obowiązuje ostrzeżenie trzeciego stopnia wydane przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, co zwiastuje bezpośrednie zagrożenie.
- Osoby przebywające w południowo-wschodniej części terytorium Polski muszą być gotowe na spiekotę sięgającą nawet 37°C.
Z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej napływają niepokojące prognozy dla osób zamieszkujących południowo-wschodnią część kraju - to nie koniec upałów! W środę 1 lipca w województwach lubelskim oraz podkarpackim aż do godziny 20:00 utrzymany został trzeci stopień alarmu pogodowego. Takie warunki atmosferyczne generują ogromne niebezpieczeństwo dla ludzkiego organizmu. Utrzymujący się skwar stanowi szczególne obciążenie dla seniorów, dzieci oraz pacjentów cierpiących na schorzenia przewlekłe.
Prognozuje się nadal upały. Temperatura maksymalna od 33°C do 37°C. Temperatura minimalna w nocy od 18°C do 21°C – czytamy w komunikacie IMGW.
Specjaliści stanowczo zalecają zachowanie najwyższej ostrożności oraz unikanie przebywania na otwartej przestrzeni w momentach najsilniejszego nasłonecznienia. Kluczowe jest również regularne dostarczanie organizmowi płynów. Należy mieć na uwadze, że w przypadku tak potężnego skwaru nawet chwilowe wyjście na zewnątrz niesie za sobą ogromne ryzyko utraty zdrowia.
Inne regiony Polski również odczują wysokie temperatury, chociaż w nieco mniejszym stopniu. W zachodnich województwach słupki rtęci zatrzymają się na 22°C, natomiast na północnym wschodzie oraz południu mogą dotrzeć do 33°C. Najbardziej dotkliwy upał, wyłączając strefę czerwonego alarmu, dotknie południowy wschód, gdzie termometry wskażą maksymalnie 37°C. Zdecydowanie chłodniej będzie tylko na wybrzeżu, gdzie zapowiadane 18°C okaże się doskonałą ucieczką przed panującym w kraju gorącem.
Gwałtowne burze nad Polską. IMGW ostrzega przed ulewami i wiatrem
Zjawiska termiczne to niestety tylko część zapowiadanych utrudnień, ponieważ nad terytorium kraju przesuwają się również potężne fronty burzowe. Synoptycy zapowiadają umiarkowane oraz duże zachmurzenie, a z czasem pojawią się opady deszczu połączone z gradobiciem. Ekstremalne warunki pogodowe uderzą przede wszystkim w południowe i wschodnie regiony kraju, choć nawałnice mogą wystąpić również w centrum Polski.
Przedstawiciele Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej alarmują, że lokalne wyładowania atmosferyczne przybiorą na sile. W trakcie załamania pogody na metr kwadratowy może spaść od 20 do nawet 50 milimetrów deszczu, co stwarza ryzyko gwałtownych podtopień.
Należy także przygotować się na wyjątkowo silne podmuchy, które w trakcie nawałnic mogą osiągać od 90 do 100 kilometrów na godzinę. Tak potężny wiatr niesie ryzyko łamania gałęzi i niszczenia pokryć dachowych, co z pewnością doprowadzi do licznych zniszczeń infrastruktury miejskiej.
Pogoda w nocy z 1 na 2 lipca. Burze nie odpuszczą
Aura po zmroku przyniesie chwilowe uspokojenie, ale nie we wszystkich województwach. Na północnym zachodzie niebo pozostanie w miarę czyste, jednak reszta kraju musi się mierzyć z dużym zachmurzeniem przeplatanym przejaśnieniami. Miejscami wciąż będzie kropić, a w południowo-wschodniej oraz wschodniej części Polski ponownie uderzą gwałtowne burze, podczas których spadnie kolejne 30 milimetrów wody. Temperatury w nocy będą bardzo zróżnicowane i wyniosą od 11°C na Pomorzu do 20°C na południowym wschodzie. Nocny wiatr pozostanie słaby i umiarkowany, z wyjątkiem Bieszczad, gdzie podczas wyładowań porywy mogą osiągnąć nawet 70 kilometrów na godzinę.