Jak doszło do tragedii w Shuangshimen
Niszczycielski żywioł uderzył w niedzielę po południu czasu miejscowego w kompleks wypoczynkowy Shuangshimen. Ośrodek ten znajduje się około 150 kilometrów na południe od Lanzhou, stolicy prowincji Gansu. Z relacji władz wynika, że wezbrany potok górski całkowicie zaskoczył turystów obozujących w namiotach. Krótkotrwałe, ale niezwykle intensywne opady deszczu doprowadziły do nagłego podniesienia się poziomu wody. Służby ratunkowe pracowały na miejscu przez wiele godzin, a do godziny 18 czasu lokalnego, czyli w południe czasu polskiego, oficjalnie potwierdzono śmierć dziesięciu wczasowiczów.
Akcja ewakuacyjna w zniszczonym ośrodku przebiegała w bardzo trudnych warunkach terenowych i pod dużą presją czasu. Z zagrożonego obszaru udało się bezpiecznie wyprowadzić 174 osoby. Rannych zostało 23 turystów, których natychmiast przetransportowano do lokalnych szpitali w celu udzielenia niezbędnej pomocy medycznej. W niedzielę najwyższy stopień alertu przeciwpowodziowego obowiązywał przede wszystkim na południu Chin z powodu uderzenia tajfunu Noul. Lokalne władze meteorologiczne w Gansu wydały jednak ostrzeżenia, mimo że region ten znajdował się poza bezpośrednią trasą cyklonu.
Dlaczego góry Gansu są tak niebezpieczne?
Powodzie błyskawiczne i nagłe lawiny błotne to w górskich regionach północno-zachodnich Chin zjawiska stosunkowo powszechne. Występują one najczęściej w trakcie letniej pory deszczowej i niosą ze sobą gigantyczne zniszczenia. Górzyste rejony prowincji Gansu są położone w specyficznej strefie klimatu kontynentalnego suchego oraz półsuchego. Taki układ warunków środowiskowych sprawia, że obszar ten jest wyjątkowo i trwale podatny na gwałtowne powodzie górskie. Przypadające na okres letni intensywne, skupione w czasie opady deszczu spadają tam na wysuszone i ubogie w roślinność podłoże.
Gleba pozbawiona gęstej szaty roślinnej nie jest w stanie wchłonąć dużych ilości wody w tak krótkim czasie. Prowadzi to do błyskawicznego spływu powierzchniowego, który momentalnie wypełnia suche na co dzień koryta rzeczne. Zagrożenie to łączy się z rosnącą w ostatnich latach popularnością nielicencjonowanej turystyki w tych odległych rejonach. Turyści bardzo chętnie wybierają dzikie obozowanie w namiotach bezpośrednio wzdłuż urokliwych koryt rzecznych. Niestety, brak odpowiedniej wiedzy o lokalnych zjawiskach pogodowych dramatycznie podnosi ryzyko nagłych tragedii dla wypoczywających tam ludzi.