Spis treści
Zróżnicowana sytuacja baryczna nad terytorium Polski
Środkowa i wschodnia Europa znajduje się obecnie w zasięgu słabych układów wyżowych, podczas gdy nad resztą kontynentu dominują niże wraz z aktywnymi frontami atmosferycznymi. Zdecydowana większość terytorium naszego kraju pozostaje pod stałym wpływem wyżu, którego centrum bardzo powoli przemieszcza się znad północnych Niemiec w kierunku północno-zachodniej Polski, gwarantując stabilną aurę. Zupełnie inaczej prezentuje się sytuacja meteorologiczna na południu i południowym wschodzie, gdzie wyraźnie oddziałuje strefa pofalowanego chłodnego frontu atmosferycznego. Zjawisko to jest ściśle związane z głębokim i rozległym układem niżowym znad Morza Barentsa. Ciśnienie atmosferyczne w Warszawie w niedzielne południe wyniesie dokładnie 1008 hPa i według ekspertów z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej utrzyma się na stałym, przewidywalnym poziomie.
Konsekwencją obecnego układu ośrodków ciśnienia jest bardzo zróżnicowany napływ mas powietrza nad obszar naszego kraju. Niemal nad całą Polskę szerokim strumieniem napływa dość ciepłe powietrze polarne morskie, przynosząc typowe dla umiarkowanej szerokości geograficznej letnie warunki pogodowe. Jedynie krańce południowo-wschodnie pozostają nadal zanurzone w zdecydowanie gorętszej masie powietrza zwrotnikowego. To właśnie na styku tych dwóch diametralnie różnych mas powietrza dochodzi do wypiętrzania się chmur burzowych. Kontrast termiczny sprzyja powstawaniu dynamicznych procesów termodynamicznych, co w bezpośredni sposób przekłada się na realne zagrożenie intensywnymi opadami. Ścieranie się frontów atmosferycznych będzie absolutnie kluczowym czynnikiem kształtującym warunki w najbliższych kilkudziesięciu godzinach.
Gdzie wystąpią burze w najbliższych dniach?
W niedzielę na przeważającym obszarze Polski zachmurzenie będzie umiarkowane, choć w ciągu dnia okresami może wzrastać do dużego. Najbardziej niebezpieczne zjawiska obejmą Karpaty, gdzie synoptycy prognozują przelotne opady deszczu oraz lokalne burze z sumą opadów sięgającą dwudziestu milimetrów. Temperatury będą wyraźnie zróżnicowane i wyniosą od dwudziestu stopni Celsjusza w pasie nadmorskim, przez dwadzieścia pięć stopni w centrum i na zachodzie, aż po upalne trzydzieści stopni na południowym wschodzie. Noc z niedzieli na poniedziałek przyniesie uspokojenie aury na północy, gdzie temperatura spadnie do jedenastu stopni. Jednak w Tatrach, Bieszczadach oraz Sudetach utrzyma się duże zachmurzenie i mogą występować nocne wyładowania atmosferyczne z porywistym wiatrem wiejącym z prędkością do sześćdziesięciu kilometrów na godzinę.
Poniedziałek zapowiada się jako dzień z małym i umiarkowanym zachmurzeniem, jednak południowa część Polski wciąż pozostanie w strefie opadów i wyładowań. Początek tygodnia przyniesie kontynuację niestabilnej aury w regionach podgórskich, gdzie opady wyniosą do dwudziestu milimetrów, a temperatury osiągną skrajne wartości rzędu trzydziestu trzech stopni Celsjusza. W tym samym czasie nad morzem wciąż będzie panować komfortowe dwadzieścia stopni z umiarkowanym wiatrem. Z kolei w Warszawie po spokojnej niedzieli z temperaturą dwudziestu sześciu stopni nadejdzie bezchmurny i niezwykle ciepły poniedziałek. Mieszkańcy stolicy zobaczą na termometrach trzydzieści stopni Celsjusza przy słabym, wschodnim wietrze. Podział kraju na chłodniejszą północ i upalne południe utrzyma się przez całą dobę.