Jak odpalać samochód zimą? Metoda „dwuetapowa” może okazać się najlepsza

2026-01-09 13:10

Zima potrafi skutecznie utrudnić życie kierowcom. Niskie temperatury sprawiają, że samochód musi mierzyć się z wymagającymi warunkami. Warto znać prosty trik, który zwiększa szanse na bezproblemowy start i lepszą kondycję auta. Tak zwana metoda dwuetapowego odpalania może okazać się bardzo przydatna.

Kierowca bez prawa jazdy..jpg

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Zdjęcie ilustracyjne.
  • Zimowe mrozy to wyzwanie dla każdego samochodu, ale istnieje prosty trik, który może pomóc w bezproblemowym uruchomieniu silnika.
  • Poznaj "dwuetapową" metodę odpalania auta.
  • Chcesz wiedzieć, jak prawidłowo odpalać samochód zimą i uniknąć kosztownych awarii? 

Jak odpalać samochód zimą? Metoda „dwuetapowa” może okazać się najlepsza

Zimą uruchamianie samochodu może być dużym wyzwaniem, zwłaszcza przy bardzo niskich temperaturach. Wiele problemów wynika z gęstniejącego oleju silnikowego, zmniejszonej wydajności akumulatora i nieodpowiedniej temperatury świec żarowych. Jednym ze sposobów na bezpieczne i skuteczne odpalanie auta w mroźne dni jest metoda tzw. dwuetapowego startu.

Metoda ta polega na wstępnym włączeniu zapłonu, a następnie powrocie kluczyka do punktu wyjścia i ponownym uruchomieniu silnika. W praktyce wygląda to tak: najpierw przekręcamy kluczyk do pozycji zapłonu i przytrzymujemy go przez kilka chwil. W tym czasie świecą żarowe mogą osiągnąć odpowiednią temperaturę, a pompa paliwa przygotowuje dawkę paliwa do rozruchu. Następnie kluczyk wraca do pozycji wyjściowej, co daje chwilę na ustabilizowanie układu. Dopiero po tym kroku przekręcamy go ponownie, aby włączyć rozrusznik i uruchomić silnik.

Jeżeli zamiast tradycyjnej stacyjki i kluczyka mamy system bezkluczykowy, czyli odpalamy auto za pomocą przycisku bądź karty, ten sposób także ma swoje zastosowanie. 

W ten sposób możesz zniszczyć swój silnik zimą. Po odpaleniu auta pamiętaj o jednej kwestii 

Po nocnym postoju olej silnikowy gęstnieje, spływa do miski olejowej i potrzebuje chwili, aby ponownie dotrzeć do wszystkich newralgicznych punktów jednostki. Nawet jeśli kontrolka informują nas, że silnik jest już gotowy do jazdy, nie oznacza to, że wszystkie elementy pracują w optymalnych warunkach. Przez pierwsze minuty jazdy zużycie jest nawet kilkukrotnie większe niż po osiągnięciu temperatury roboczej. Właśnie dlatego gwałtowne przyspieszenia, wkręcanie silnika na wysokie obroty czy mocne obciążanie jednostki mogą znacząco skrócić jej żywotność.

Najlepszym, co możesz zrobić zimą po odpaleniu auta, jest ruszenie po kilku - kilkunastu sekundach i jazda spokojnie, bez nagłych manewrów, utrzymując obroty w niskim lub średnim zakresie. Dzięki temu olej równomiernie rozprowadza się po całym układzie, a silnik stopniowo dochodzi do odpowiedniej temperatury. Nie chodzi o ślimacze tempo, ale o unikanie gwałtownych obciążeń. Dobrą praktyką jest także niewykorzystywanie pełnego doładowania turbosprężarki, dopóki wskaźnik temperatury nie osiągnie właściwego poziomu.

Grzanie auta na postoju, zwłaszcza przez długi czas, wbrew mitom nie jest ani efektywne, ani korzystne dla silnika. Współczesne jednostki najlepiej nagrzewają się podczas delikatnej jazdy, a nie podczas stania w miejscu. Dodatkowo długie postoje mogą prowadzić do szybszego rozcieńczania oleju paliwem, a to kolejny czynnik przyspieszający zużycie.

KOLUMNA - Samochody Mbappe