Meksyk w ogniu? Polka z Tulum: „Zupełnie normalnie”
Po zabiciu jednego z najgroźniejszych bossów karteli, El Mencho, w Meksyku wybuchły zamieszki i akty przemocy. Media obiegły dramatyczne nagłówki o pożarach, zamachach i chaosie w Guadalajarze oraz Puerto Vallarta. Tymczasem Polka mieszkająca od trzech lat w Tulum na Jukatanie zapewnia – sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
– Mieszkam w Tulum, czyli około 2000 kilometrów od miejsca zamieszek – mówi Paulina Zdybel w rozmowie z „ESKĄ”. – Tutaj wszystko jest zupełnie normalne. Media uwielbiają nakręcać dramaty, a my, gdybyśmy nie czytali wiadomości, w ogóle byśmy nie wiedzieli, że coś się dzieje.
Polka opisuje codzienne życie na Jukatanie, które przebiega bez zakłóceń. – Wczoraj podjechałam na siłownię, potem jechałam do pracy. Ludzie spacerują po ulicach, są tłumy turystów. Jedyna różnica jest taka, że widzimy trochę więcej policji na drogach – dodaje.
Rzeczywistość w Tulum znacznie odbiega od medialnych doniesień o pożarach i chaosie.
– Nie doszło do żadnego pożaru. Jedna lokalna sieć sklepów OXXO została podpalona – ale nie wiadomo przez kogo. Pojawił się też jeden porzucony samochód, więc doszło do pojedynczych aktów wandalizmu, ale poza tym nic się nie dzieje – relacjonuje Paulina.
Jak podkreśla, Meksykanie mają skłonność do prewencji: – Niektóre mniejsze biznesy zostały zamknięte na wszelki wypadek, tak jak przygotowują się na huragany. Ale już teraz wszystko powoli otwierają.
Polecany artykuł:
Chaos w Meksyku? Tylko w wybranych regionach
Polka zaznacza, że sytuacja w całym kraju jest bardzo zróżnicowana. – Rozmawiałam z koleżankami w Playa del Carmen i Cancun – one nawet nie wiedziały, że coś się dzieje, dopóki ktoś z Polski nie zadzwonił z pytaniem, czy wszystko w porządku. Na Jukatanie jest naprawdę spokojnie – dodaje.
Przypomnijmy, że Zamieszki wywołała śmierć El Mencho, szefa meksykańskiego kartełu narkotykowego, który został zlikwidowany przez wojsko w Guadalajarze. W odpowiedzi kartelowiec i jego zwolennicy rozpoczęli zamieszki w kilku miastach zachodniego Meksyku. Pożary, blokady dróg i ataki na biznesy miały być częścią protestu.
Jednak jak podkreśla Paulina Zdybel: – Meksyk to ogromny kraj. Tu, na Jukatanie, wszystko toczy się normalnie. Życie nie zatrzymało się na chwilę, ruch turystyczny, zakupy, siłownia – wszystko odbywa się jak zawsze. Jedyna zmiana to większa obecność policji na drogach wjazdowych do miast.
Polka zwraca uwagę na dystans dzielący różne regiony: – To, co dzieje się w Guadalajarze i Puerto Vallarta, jest bardzo daleko od nas. Na półwyspie Jukatan sytuacja jest spokojna. Nawet w innych stanach, jak Veracruz, wszystko wygląda normalnie – tłumaczy.
Jej relacja pokazuje, że dramatyczne doniesienia z mediów nie zawsze oddają prawdziwy obraz sytuacji w Meksyku. – Tutaj nic się nie dzieje. Normalne życie toczy się dalej – podsumowuje Paulina Zdybel.
Zamieszki w Meksyku: