Lekcje buddyzmu w polskich szkołach. Poseł pyta o "niebezpieczne złudzenia" i konflikt wartości

Ministerstwo Edukacji Narodowej podpisało porozumienie z Polską Unią Buddyjską w sprawie nauczania religii w szkołach. Poseł Tomasz Rzymkowski skierował w tej sprawie interpelację, w której wyraża obawy o potencjalne skutki wychowawcze i pyta o możliwy konflikt z polską tradycją.

AI zdjęcie do artykułu
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Poseł zwraca uwagę na porozumienie resortu edukacji z Polską Unią Buddyjską, które ma umożliwić organizację lekcji tej religii.
  • W interpelacji pojawiają się obawy, że moda na duchowość wschodnią może prowadzić młodzież do "pochopnych decyzji życiowych".
  • Ministerstwo będzie musiało odpowiedzieć na pytania dotyczące m.in. podstawy programowej oraz analiz skutków społecznych wprowadzenia zajęć.

Porozumienie z buddystami w ogniu pytań. Poseł wskazuje na niepokój części społeczeństwa

Poseł Tomasz Rzymkowski skierował do resortu edukacji interpelację w związku z podpisanym porozumieniem z Polską Unią Buddyjską. Dokument ten dotyczy przygotowania nauczycieli oraz organizacji nauczania religii buddyjskiej w polskich szkołach publicznych. Jak wskazuje autor interpelacji, polskie prawo gwarantuje taką możliwość każdemu zarejestrowanemu związkowi wyznaniowemu.

Zdaniem posła, zestawienie sprawności, z jaką zawarto tę umowę, z jednoczesnym "ograniczeniem obecności religii katolickiej w szkołach publicznych" budzi niepokój części społeczeństwa. W ocenie Rzymkowskiego, niektórzy obywatele oczekują od państwa aktywnej roli w kształtowaniu tożsamości kulturowej młodego pokolenia.

"Niebezpieczne złudzenia" i moda na duchowość Wschodu. Jakie ryzyka widzi poseł?

W treści interpelacji Tomasz Rzymkowski zwraca uwagę na rosnącą popularność duchowości wschodniej, promowanej przez celebrytów, którzy często stają się autorytetami dla młodzieży. Według niego, popularyzuje to "złudzenia o możliwości łączenia buddyzmu z innymi światopoglądami, w tym także z chrześcijaństwem".

Poseł argumentuje, że deklarowany przez buddyzm pluralizm może sprawić, że lekcje tej religii będą traktowane jako zajęcia hobbystyczne, a nie wartościujące. W przypadku młodych osób, które, jak pisze, "dopiero szukają swojej drogi", może to rodzić "niebezpieczne złudzenia" i prowadzić do pochopnych decyzji życiowych, sprzecznych z planami wychowawczymi rodziców oraz fundamentami cywilizacji łacińskiej.

Kto przygotuje program i czy zbadano skutki? 

W związku ze swoimi obawami, poseł Rzymkowski zadał ministerstwu edukacji szereg szczegółowych pytań. Chce dowiedzieć się, kto był inicjatorem zawarcia porozumienia z Polską Unią Buddyjską i od kiedy prowadzono rozmowy w tej sprawie.

Kolejne pytania dotyczą kwestii merytorycznych: kto przygotowuje podstawę programową nauczania religii buddyjskiej i kto będzie odpowiadał za jej nadzór. Poseł pyta również, czy resort analizował potencjalne skutki wychowawcze i społeczne takich zajęć, konsultując się z ekspertami z dziedziny pedagogiki, psychologii czy religioznawstwa, a także ilu uczniów według szacunków mogłoby w nich uczestniczyć.

Poseł Tomasz Rzymkowski pyta również, czy resort edukacji planuje rozszerzyć współpracę z innymi związkami wyznaniowymi spoza tradycji chrześcijańskiej. W interpelacji zawarto także pytanie o to, czy ministerstwo dostrzega "możliwy konflikt aksjologii spoza europejskiego kręgu kulturowego z chrześcijańskimi wartościami stanowiącymi historyczny fundament polskiego systemu edukacji i kultury".

Dla Buddy porzuciła karierę. Kim była Małgorzata Braunek? | Historia z Koprem