Więcej zwolnień niż nowych etatów. Bilans w zatrudnieniu wysyła niepokojący sygnał

2026-08-10 19:01

Sytuacja na polskim rynku pracy robi się zauważalnie napięta. Trzeci kwartał 2025 roku przyniósł zatrudnienie niemal 687 tys. osób, jednak w tym samym czasie z pracą pożegnało się blisko 800 tys. pracowników. Wynika z tego, że na każde 100 zlikwidowanych etatów utworzono zaledwie 86 nowych. Choć ogólny bilans wypada ujemnie, niektóre branże wciąż poszukują rąk do pracy.

Kobieta i mężczyzna podają sobie dłonie nad biurkiem w biurze. O zmianach na rynku pracy przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: materiały prasowe/ Materiały prasowe praca zdalna, firma

GUS podaje dane o zatrudnieniu i zwolnieniach. Tysiące osób odeszło z firm

Najświeższe statystyki Głównego Urzędu Statystycznego wskazują na spore przetasowania w zatrudnieniu. Od lipca do września 2025 r. pracę podjęło 687,3 tys. osób. Oznacza to skok o 26 proc. (czyli 141,7 tys. etatów) względem wcześniejszych trzech miesięcy.

Okazuje się jednak, że skala odejść z firm była znacznie bardziej zauważalna. W tym samym czasie współpracę z pracodawcą zakończyło 799,3 tys. zatrudnionych. Różnica między nowymi a odchodzącymi pracownikami wyniosła zatem 112 tysięcy na niekorzyść tych pierwszych.

Taki obraz sytuacji dowodzi, że mimo pewnego ożywienia w rekrutacjach, kondycja rynku pracy wciąż pozostaje mocno niestabilna.

Przemysł i handel królują w rekrutacjach. Tu zatrudniano najchętniej

W analizowanym okresie najsilniejsze zapotrzebowanie na pracowników zgłaszały przedsiębiorstwa przemysłowe, a także handel i sektor naprawy pojazdów. Obie te gałęzie gospodarki wygenerowały po 15,8 proc. wszystkich nawiązanych niedawno stosunków pracy.

W skali kraju to właśnie przemysł przewodził w zatrudnianiu w 11 na 16 województw. Inaczej wyglądało to na Mazowszu regionalnym, w Małopolsce, na Podlasiu czy w województwie lubelskim, gdzie prym wiodły placówki edukacyjne.

Warto jednak przyjrzeć się bliżej konkretnym profesjom, w których odnotowano największy ruch.

Tylko osoby wychowane w latach 90. zdobędą komplet punktów
Pytanie 1 z 12
Kto śpiewał wielki hit "To nie ja!" podczas Eurowizji w 1994 roku?

Edukacja zdominowała rynek. Szkoły wygenerowały tysiące umów

Patrząc na kwalifikacje, najczęściej rekrutowano specjalistów. W trzecim kwartale osoby z tej grupy zawodowej podpisały 159,2 tys. umów, co daje 23,2 proc. ogółu nowych etatów.

Zaskakująco wysokie zapotrzebowanie zaobserwowano w edukacji. Nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej i wychowawcy małych dzieci odpowiadali za 47 tysięcy świeżo zawartych kontraktów, stanowiąc tym samym 6,8 proc. nowo przyjętych.

Na kolejnej pozycji uplasowali się sprzedawcy sklepowi, którzy sfinalizowali 39,6 tys. nowych stosunków pracy.

Niemal 800 tysięcy pracowników zakończyło zatrudnienie w trzecim kwartale

O wiele większą dynamikę dało się zaobserwować po stronie zwolnień i odejść. W trzecim kwartale minionego roku z etatami pożegnało się 799,3 tys. osób. Wynik ten jest wyższy o 159,6 tys. w porównaniu do poprzedniego kwartału.

Najwięcej umów rozwiązano w sektorze przemysłowym oraz w handlu i warsztatach motoryzacyjnych. Te dwa obszary wygenerowały łącznie 34,5 proc. wszystkich zakończonych współprac.

Dominującym modelem pożegnania z firmą było rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. W ten sposób z pracą rozstało się 400,9 tys. osób, co stanowi skok aż o 39,3 proc. w ujęciu kwartalnym.

Finanse i ubezpieczenia na plusie. To jedyna taka branża

Na ogólnym tle pozytywnie wyróżnia się sektor finansowo-ubezpieczeniowy. Tylko tam liczba świeżo podpisanych umów była wyższa niż statystyki dotyczące zwolnień.

Na każde 100 osób, które opuściły tamtejsze firmy, pracodawcy zatrudniali 101 nowych specjalistów.

Względną równowagę utrzymała działalność naukowa, techniczna i profesjonalna. Tam na 100 zwolnień przypadło dokładnie 100 podpisanych umów.

Najsłabsze statystyki odnotowano w sektorze wydobywczym. Górnictwo na 100 odejść potrafiło wygenerować jedynie 53 nowe etaty.

Liczba bezrobotnych w górę. Czy to początek hamowania rynku?

Nieciekawe perspektywy malują się także w doniesieniach o skali bezrobocia. Z lipcowych wyliczeń ministerstwa wynika, że stopa bezrobocia osiągnęła pułap 5,9 proc., rosnąc o 0,1 pkt proc. względem czerwca.

Pod koniec lipca w państwowych pośredniakach widniało 907,3 tys. osób bez stałego zajęcia. To przyrost o 5,8 tys. w skali miesiąca.

Jak zaznacza Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, choć sam skok bezrobocia nie wydaje się drastyczny, to potwierdza tendencję stopniowego spowalniania gospodarki w obszarze zatrudnienia. Od dłuższego czasu kurczy się załoga w przedsiębiorstwach, a statystyki osób bezrobotnych wyraźnie przekraczają ubiegłoroczne pułapy.

Przedsiębiorcy mają pod górkę. Wyższe koszty hamują rekrutacje

Na trudną sytuację firm nakładają się rosnące koszty operacyjne. W lipcu w górę poszybowały ceny ropy, a notowania surowca typu Brent oscylowały wokół 100 dolarów za baryłkę. Dodatkowo, powrót bazowej stawki VAT na paliwa po wygaśnięciu programów osłonowych pogłębił finansowe wyzwania.

Wszystko to sprawia, że droższy transport i utrzymanie biznesu bezpośrednio rzutują na politykę kadrową. Negatywny wpływ na rekrutacje sezonowe miały też nieprzewidywalne warunki atmosferyczne.

Mimo że rynek pracy jeszcze opiera się załamaniu, włodarze firm z coraz większą rezerwą podchodzą do tworzenia nowych etatów. W efekcie liczba tracących zatrudnienie przewyższa rzeszę nowo przyjętych.

Polska wieś w czasach PRL. Ciężka praca, trudne życie i małe zmiany