Zmienią się zasady opłat za odpady. Nowy system ROP podzielił rząd i branżę

2026-09-17 12:45

Szykuje się duża reforma dotycząca zarządzania odpadami w Polsce. Nowa opłata opakowaniowa może przynieść państwu 5 mld zł każdego roku. Organizacje branżowe ostrzegają jednak, że to ukryta danina, która wywinduje ceny żywności nawet o 20 procent i stworzy rządowy monopol.

Dwa pełne, czarne worki na odpady leżą na trawie nad brzegiem stawu w parku. O reformie systemu ROP przeczytasz na Eska.
Autor: Pexels.com

Według doniesień serwisu Wirtualna Polska, gotowy jest już projekt ustawy oznaczony symbolem UC100, który implementuje dyrektywy unijne dotyczące Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP). Cel zmian jest jasny: ciężar finansowy zbiórki i recyklingu opakowań ma spoczywać na firmach wprowadzających je do obiegu. Obecnie koszty te w przeważającej części ponoszą obywatele za pośrednictwem opłat za wywóz nieczystości. Ekipa rządząca zamierza odwrócić ten stan rzeczy.

Zamiast rynkowego modelu opartego na umowach z prywatnymi firmami recyklingowymi, fundusze od przedsiębiorców będą trafiały bezpośrednio na konta Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dopiero stamtąd trafią do samorządów, co przynajmniej w założeniu ma przynieść ulgę w rachunkach za odpady. Nowa danina za opakowania zastąpi dotychczasową, znacznie łagodniejszą opłatę produktową. Właśnie to rozwiązanie wywołuje najgorętsze spory na linii władza-biznes.

QUIZ o segregacji śmieci. Czy wiesz, gdzie to wyrzucić?
Pytanie 1 z 10
Stłukłaś talerz. Teraz wyrzucisz go do pojemnika na:

Przedsiębiorcy biją na alarm: grozi nam fala podwyżek żywności

Strona biznesowa nie zostawia suchej nitki na rządowych planach. Ich przedstawiciele wskazują, że przejęcie całkowitej kontroli nad systemem przez państwo doprowadzi do powstania monopolu, co z reguły oznacza spadek jakości i wyższe ceny. Jako argument podają przykłady z Węgier oraz Chorwacji, gdzie wdrożenie zbliżonych rozwiązań nie przełożyło się na poprawę wskaźników recyklingu, które pozostają niższe od polskich.

To będzie jak wprowadzenie nowego podatku. Mówimy o 500-procentowym wzroście kosztów dla przedsiębiorców, w praktyce będzie to jednak 500-procentowy wzrost kosztów dla obywateli. Bo nie ma wątpliwości, że przedsiębiorcy przeniosą te koszty na ceny produktów

Słowa szefa Biosystem S.A., Aleksandra Traple, korespondują z ustaleniami analityków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Eksperci ci ostrzegają, że najtańsze produkty mleczne, jak jogurty czy serki, mogą zdrożeć nawet o jedną piątą. Głosy z branży sugerują również, że kwota 5 mld zł, na jaką rząd celuje rocznie, oderwana jest od rzeczywistych kosztów funkcjonowania systemu odpadowego i wymyślona na polityczne potrzeby. Przedsiębiorcy widzą w tym raczej nowy podatek komunalny niż mechanizm ratujący środowisko.

Resort Klimatu uspokaja, ale w koalicji iskrzy

Ministerstwo Klimatu i Środowiska stanowczo odpiera zarzuty ze strony sektora prywatnego. Wiceministra Anita Sowińska uważa obawy o gwałtowny wzrost cen za nieuzasadnione. Wyliczenia resortu wskazują, że po pełnym wdrożeniu systemu w 2028 roku koszty dla konsumentów będą śladowe: opakowanie na jajka ma kosztować zaledwie niespełna 3 grosze więcej, a niewielka butelka na szampon - około 4 groszy.

Przy projektowaniu systemu ROP zależało nam, aby opłaty ponoszone przez producentów były tak skalkulowane, by klienci nie odczuli realnie różnicy w codziennych zakupach

Tymczasem wewnątrz samego rządu brak jest zgody co do kształtu reformy. Opinię negatywną wydało Ministerstwo Rolnictwa, zaznaczając, że branża spożywcza zostanie obarczona ogromną częścią kosztów - szacunkowo aż 60 procentami całej puli. Zastrzeżenia płyną także ze strony Urządu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Urząd ten wprost zarzuca brak solidnych analiz, które tłumaczyłyby potrzebę tak drastycznej interwencji w wolny rynek.

Sytuacja zdaje się tkwić w impasie. Środowiska biznesowe są przekonane, że nowe obciążenia niechybnie przeniosą się na portfele Polaków, podczas gdy gwarancje na obniżenie rachunków za wywóz śmieci pozostają jedynie mrzonką. Wszyscy zastanawiają się, jaka część gigantycznych kwot wpłacanych na państwowe konto faktycznie sfinansuje modernizację recyklingu, a jaka posłuży do bieżącego łatania dziury w budżecie państwa.

WARZECHA KONTRA POLITYK ZIELONYCH! "ŚMIECIARZEM NIE JESTEM! GACIE TEŻ MAM ODDAĆ NA KAUCJĘ?"

Rolki