Zadłużenie Polski rośnie. Ekspert ostrzega przed drastycznym cięciem kosztów

Według rządowych przewidywań dług publiczny przekroczy granicę 55 proc. PKB przed końcem 2028 roku. Taki scenariusz zapowiada wyraźne spowolnienie tempa rozwoju naszej gospodarki. Zdaniem ekspertów odkładanie koniecznych reform sprawi, że ostateczne cięcia uderzą w finanse państwa ze zdwojoną siłą.

Budynek Ministerstwa Finansów, a obok grafika z banknotami o nominale 100 złotych. O zadłużeniu Polski przeczytasz w Eska.
Autor: Shutterstock (2)/ Shutterstock

Piotr Bielski alarmuje: Nie ma czasu na odkładanie reform

Obecne plany gabinetu Donalda Tuska opierają się na założeniu łagodnego przejścia przez proces naprawy finansów, co miałoby tylko minimalnie wpłynąć na dynamikę gospodarczą. Zupełnie inaczej patrzy na to Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Erste Bank Polska, który zauważa, że nasze prognozy mogą runąć pod wpływem zewnętrznych zjawisk ekonomicznych. Pojawienie się globalnego kryzysu natychmiast uderzy rykoszetem w polski budżet, potęgując zadłużenie.

Gdyby na przykład doszło do spowolnienia gospodarczego na świecie, które przełożyłoby się przecież na nasze tempo wzrostu, to skala dostosowania fiskalnego musiałaby być większa, aby uzyskać spadek stosunku długu publicznego do PKB – mówi ekonomista Erste Bank.

Ekonomista stanowczo przestrzega przed graniem na zwłokę w kwestii porządkowania państwowej kasy. Według jego oceny rozłożenie procesu oszczędnościowego na kilka lat pozwala na znaczne zminimalizowanie negatywnych skutków dla obywateli. Decyzja o przesuwaniu niepopularnych kroków z roku na rok doprowadzi do tego, że pod koniec obecnej dekady będziemy zmuszeni zastosować radykalną terapię szokową.

QUIZ. W jakim województwie leży to polskie miasto? Uwaga na trzy pułapki
Pytanie 1 z 15
W jakim województwie leży Jelenia Góra?

Jeśli zaczniemy te dostosowania wcześniej, to ich ścieżka będzie łagodniejsza i mniej bolesna dla wzrostu PKB, a jeśli zaczniemy je później, to trzeba będzie przez to przejść szybciej i bardziej boleśnie – podsumowuje Bielski.

Kluczowe pytanie: Jakie będą cięcia po wyborach w 2027 roku?

W obecnych dyskusjach o finansach publicznych brakuje konkretów dotyczących tego, na czym dokładnie będą polegać zapowiadane oszczędności. Rządowy dokument wskazuje jedynie na konieczność redukcji kosztów, jednak bez wskazania konkretnych obszarów. Otwartym pozostaje pytanie, czy władze sięgną do kieszeni podatników, podnosząc daniny takie jak PIT lub VAT. Alternatywną drogą mogłoby być uszczuplenie wydatków na pule świadczeń społecznych, ograniczenie etatów urzędniczych czy wstrzymanie wielkich inwestycji infrastrukturalnych.

Szybkie uzyskanie jasnych odpowiedzi na te palące kwestie wydaje się w obecnej sytuacji całkowicie niemożliwe. Jak zauważa w swoich analizach ekspert Erste Bank Polska, o ostatecznym kształcie niezbędnych, trudnych reform zadecyduje dopiero wynik głosowania do parlamentu zaplanowanego na 2027 rok.

To właśnie ekipa wyłoniona w kolejnych wyborach weźmie na siebie ciężar decydowania o losach państwowej kasy. Nowi decydenci zostaną postawieni przed koniecznością wskazania, kto poniesie bezpośrednie koszty spłaty narastającego zobowiązania finansowego Polski. Jedynym niepodważalnym faktem pozostaje to, że bez względu na to, kto zasiądzie w rządowych fotelach, nadejdzie czas silnego spowolnienia inwestycyjnego i wprowadzania niepopularnych, ale koniecznych regulacji dla portfeli Polaków.

Express Biedrzyckiej | "Weszliśmy na ŚCIEŻKĘ GRECJI!". Marek Zuber OSTRZEGA: Budżet jest w bardzo trudnej sytuacji!

ROLKI