Urugwajska wołowina z hormonami na polskim rynku. Inspektorat bada skażoną partię mięsa

2026-03-18 15:32

Do krajów europejskich dotarł transport urugwajskiej wołowiny, w której stwierdzono niedopuszczalne stężenie hormonów, a ładunek ten miał trafić również do naszego kraju. Unijny mechanizm RASFF bije na alarm z powodu nadmiaru progesteronu w produkcie. Sytuacja ta wywołuje poważne wątpliwości dotyczące standardów ochrony konsumentów oraz szczelności procedur weryfikujących towary sprowadzane z zagranicy.

Urugwajska wołowina z hormonami w Polsce. Jest alert RASFF

i

Duży kawałek surowej wołowiny z widocznymi przerostami tłuszczu, trzymany w dłoniach na tle ciemnego tła. Mięso ma intensywny czerwony kolor i jest świeże, symbolizując kwestię bezpieczeństwa żywności, o której przeczytasz na portalu Super Biznes.

Urugwajska wołowina z hormonami w Polsce

  • Na krajowy rynek dostarczono ładunek mięsa z Urugwaju wykazujący zbyt wysokie stężenie progesteronu, co wywołuje zaniepokojenie o jakość produktów spożywczych oraz rygorystyczność weryfikacji celnych.
  • Specjaliści tonują nastroje, wskazując, że ten konkretny hormon nie działa jako wydajny stymulator masy i występuje fizjologicznie w organizmach zwierząt, przez co trudno bezspornie ustalić jego źródło.
  • Przedstawiciele sektora mięsnego domagają się interwencji od Komisji Europejskiej, zwracając uwagę na drastyczne różnice w przepisach sanitarnych pomiędzy Wspólnotą a państwami Mercosur.
  • To zdarzenie uwypukla konieczność poprawy procedur nadzorujących towary spożywcze sprowadzane na teren UE, co nabiera szczególnego znaczenia w perspektywie negocjowanego porozumienia z blokiem południowoamerykańskim.

Alert RASFF: Co wiemy o partii wołowiny z Urugwaju?

Unijny System Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF) opublikował oficjalny komunikat o zagrożeniu. Na kontynent europejski sprowadzono mięso posiadające zbyt wysokie stężenie progesteronu w tkankach. Sytuacja traktowana jest priorytetowo, ponieważ zanieczyszczony towar miał docelowo zasilić rynki w Polsce oraz w Niemczech.

Obecnie dostępnych jest niewiele szczegółowych danych na temat całego incydentu. Potwierdzono jedynie południowoamerykańskie pochodzenie produktu oraz fakt, że za jego import do Unii Europejskiej odpowiada przedsiębiorstwo zarejestrowane w Holandii. Brukselscy urzędnicy nie sprecyzowali do tej pory, o ile przekroczono dopuszczalne limity ani jak ogromna była to dostawa. Niewiadomą pozostaje również kwestia, czy skażona urugwajska wołowina trafiła do sklepów detalicznych. Główny Inspektorat Weterynarii prowadzi obecnie dochodzenie, jednak na konkretne wnioski musimy jeszcze poczekać.

Czy progesteron w wołowinie z Urugwaju zagraża zdrowiu?

Informacja o obecności takich substancji natychmiast przywodzi na myśl zakazane praktyki sztucznego tuczu. Wątpliwości te rozwiewa profesor Marcin Gołębiewski, reprezentujący Wydział Hodowli, Bioinżynierii i Ochrony Zwierząt SGGW. Uczony akcentuje, że wspomniany związek chemiczny to po prostu hormon niezbędny w cyklu rozrodczym bydła, a nie klasyczna substancja napędzająca przyrost masy.

– W produkcji zwierzęcej progesteron nie jest uznawany za efektywny środek anaboliczny. Klasyczne promotory wzrostu stosowane poza UE obejmują przede wszystkim estrogeny czy androgeny. Progesteron nie wykazuje porównywalnej aktywności w zakresie stymulacji wzrostu tkanki mięśniowej – tłumaczy cytowany przez portal farmer.pl profesor Marcin Gołębiewski.

Specjalista zaznacza również, że poziom tej substancji w ciele krowy waha się naturalnie w zależności od jej wieku oraz etapu cyklu reprodukcyjnego. Z tego powodu same podwyższone wskaźniki w wynikach laboratoryjnych nie przesądzają z automatu o faszerowaniu stada nielegalnymi preparatami.

"Samo stwierdzenie podwyższonego stężenia tego hormonu w tkance nie stanowi wystarczającego dowodu jego nielegalnego zastosowania" – podkreśla profesor Marcin Gołębiewski.

Aby bez cienia wątpliwości dowieść, że środek zaaplikowano w sposób nienaturalny, specjaliści muszą przeprowadzić bardzo skomplikowane testy z wykorzystaniem izotopów.

Polska branża mięsna apeluje w sprawie umowy z Mercosur

Pomijając aspekt czysto naukowy, to niefortunne zdarzenie wywołało zdecydowany sprzeciw krajowych producentów. Według nich to niezbity dowód potwierdzający, że nadzór nad produktami spożywczymi z Ameryki Południowej jest zwyczajnie nieszczelny. Problem dotyczy w głównej mierze państw tworzących organizację Mercosur, z którymi unijni urzędnicy prowadzą obecnie rozmowy o wolnym handlu.

– To jest kolejny dowód na to, że standardy, które są w krajach Mercosur, są zupełnie inne niż w UE, a teoretycznie zabronione substancje znajdują się jednak w tych produktach. Jest to sprawa bezpieczeństwa żywności i Komisja powinna absolutnie na to zareagować – mówi Jerzy Wierzbicki, prezes zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Źródło: Farmer.pl

SKARGA DO TSUE W SPRAWIE MERCOSUR NA DNIACH!