Spis treści
- Czy Ukraińcy znikną z polskiego rynku pracy?
- Gwałtowny odpływ Ukraińców to katastrofa dla gospodarki
- Zjawisko agresji zmusza obywateli Ukrainy do emigracji
- Lęk przed własnym językiem. Obywatele Ukrainy w potrzasku
- Nieskuteczne prawo. Przestępstwa na tle narodowościowym uchodzą płazem?
- Polscy przedsiębiorcy w strachu. Polska gospodarka odczuje kryzys
Czy Ukraińcy znikną z polskiego rynku pracy?
Konflikt na wschodzie sprowadził nad Wisłę rzesze ludzi szukających schronienia i zarobku. Znaczna grupa przybyszów związała swoją przyszłość z naszym krajem, zdobywając etat i odprowadzając daniny publiczne. Teraz jednak narastają obawy, że część migrantów wkrótce opuści RP.
O tym ryzyku mówiła dr Anna Tatar ze Stowarzyszenia Nigdy Więcej. W Polskim Radiu specjalistka ostrzegła, że rosnąca wrogość względem wschodnich sąsiadów pociągnie za sobą przykre skutki zarówno w obszarze międzyludzkim, jak i w ogólnokrajowej ekonomii.
Gwałtowny odpływ Ukraińców to katastrofa dla gospodarki
Jak twierdzi badaczka, nagły odpływ wschodnich sąsiadów byłby dla państwa wysoce niekorzystny.
„To byłaby katastrofa, gdyby Ukraińcy zaczęli masowo wyjeżdżać z Polski. Wszystkie dane ekonomiczne wskazują, że świadczenia, takie jak 800 plus czy inne dodatki socjalne, są zdecydowanie niższe niż wkład obywateli Ukrainy w polski PKB” – oceniła dr Anna Tatar na antenie Polskiego Radia.
Badaczka zaznacza, iż migranci tworzą dziś filar zatrudnienia w RP. Pracują na budowach, w magazynach czy usługach, czyli dokładnie w tych sektorach, które od wielu lat chronicznie cierpią na gigantyczne braki kadrowe.
Zjawisko agresji zmusza obywateli Ukrainy do emigracji
Przedstawicielka stowarzyszenia notuje, że uchodźcy nierzadko doświadczają nad Wisłą wrogości, obelg czy słownych napaści. Właśnie te dramatyczne zdarzenia popychają ich do snucia planów o relokacji na Zachód bądź o ostatecznym powrocie za wschodnią granicę.
Według jej doniesień cudzoziemcy coraz częściej boją się głośno używać swojej ojczystej mowy na ulicach polskich miast.
Powyższy trend generuje potężne obawy, gdyż raptem parę lat wstecz podobne incydenty uchodziły nad Wisłą za całkowicie niewyobrażalne.
Lęk przed własnym językiem. Obywatele Ukrainy w potrzasku
Badaczka przywołuje losy rzesz Polaków pracujących na obczyźnie. Rodacy ci posługują się tam własną mową i zawsze oczekują tolerancji dla swojej tożsamości.
Według badaczki identyczne reguły muszą obowiązywać również nad Wisłą.
„Trudno wyobrazić sobie życie w kraju, w którym trzeba bać się mówić we własnym języku z obawy przed agresją czy przemocą” – wskazuje ekspertka na antenie Polskiego Radia.
Nieskuteczne prawo. Przestępstwa na tle narodowościowym uchodzą płazem?
Działaczka uważa, iż eskalacja konfliktów wynika bezpośrednio ze skrajnie niskiej skuteczności organów państwa w walce z przestępczością ksenofobiczną.
Przedstawicielka organizacji alarmuje, że wymiar sprawiedliwości rzadko skazuje sprawców. Według zaprezentowanych danych blisko cztery piąte dochodzeń o podłożu ksenofobicznym ulega całkowitemu umorzeniu.
Jak przekonuje, bezkompromisowe stosowanie aktualnych sankcji karnych z pewnością zahamowałoby falę agresji.
Polscy przedsiębiorcy w strachu. Polska gospodarka odczuje kryzys
Finansiści od dawna przypominają, jak wielkie znaczenie dla krajowych biznesów miała obecność imigrantów. Zatrudnienie wschodnich sąsiadów realnie ratowało wiele firm w dobie hossy i absolutnego braku odpowiedniego personelu.
Taki scenariusz napawa więc rynek ogromnym lękiem. Nagły eksodus zrodzi potężne bariery rekrutacyjne, spotęguje biznesowe wydatki i wykreuje kolosalne wyzwania dla całego państwowego systemu finansowego.
W tym momencie nie notuje się zjawiska gremialnych wyjazdów uchodźców. Eksperci ostrzegają jednak, że dalsza wrogość sprawi, iż wielu z nich poszuka na Zachodzie znacznie spokojniejszych warunków. Przykre efekty takiej fali z pewnością uderzyłyby w kieszenie każdego obywatela Rzeczypospolitej.