System kaucyjny w ogniu krytyki. Konfederacja wnosi o jego likwidację, a ministerstwo przestrzega

2026-08-10 15:41

Miało być czysto i proekologicznie dzięki systemowi kaucyjnemu, a skończyło się na zaciętym sporze politycznym. Posłowie Konfederacji postulują całkowite wyrzucenie tego rozwiązania do kosza, argumentując to jego wysokimi kosztami i kłopotliwością. Z kolei Paulina Hennig-Kloska alarmuje, że taki krok poskutkuje falą śmieci w lasach i wzrostem opłat za wywóz nieczystości dla obywateli.

Ręka osoby wkładającej butelkę do automatu kaucyjnego. Na miniaturze Paulina Hennig-Kloska. O sporze przeczytasz na Eska.
Autor: Marcin Wziontek/Super Express; Stasya V/ Shutterstock Paulina Hennig-Kloska wkomponowana w butelkomat, do którego dłoń wkłada plastikową butelkę. Ekran butelkomatu wskazuje sumę 0.10 PLN i możliwość wypłaty. Zmiany w systemie kaucyjnym i rola butelkomatów na Super Biznes.

Konfederacja stawia sprawę jasno: likwidacja systemu kaucyjnego

Spór o kaucję za butelki przybiera na sile. Jak ogłosił w niedzielę Sławomir Mentzen, jego ugrupowanie przygotowało i złożyło do laski marszałkowskiej dokument proponujący pełne zniesienie tego mechanizmu. Lider Konfederacji ostro skrytykował dotychczasowe przepisy, nazywając je wprost „idiotyzmem” we wpisie w mediach społecznościowych. Wyraził też nadzieję, że parlamentarzyści, którzy wcześniej podnieśli rękę za wprowadzeniem kaucji, teraz poprą jej wycofanie.

W podobnym tonie wypowiedział się Wojciech Machulski, rzecznik prasowy partii, wskazując, że obywatele na tym rozwiązaniu jedynie tracą. Goszcząc w programie „Graffiti” na antenie Polsat News, apelował, by aparat państwowy zaprzestał nieustannego utrudniania życia Polakom. Jego zdaniem ten system po prostu się nie sprawdził w praktyce.

Długie kolejki i potężne wydatki sklepikarzy

Według przedstawicieli Konfederacji obecne regulacje uderzają zarówno w kupujących, jak i w sektor handlu. Narzekają oni na zatory tworzące się przy maszynach do zwrotu opakowań oraz na błyskawiczne zapełnianie się tych urządzeń. Dodatkowo zwracają uwagę na potężne nakłady finansowe obciążające właścicieli marketów.

Lokale handlowe o metrażu przekraczającym 200 metrów kwadratowych zostały zobligowane do wdrożenia odpowiedniej infrastruktury. Według szacunków przytoczonych przez Wojciecha Machulskiego, niezbędne modernizacje to koszt rzędu 5-15 tysięcy złotych na jedną placówkę. Oprócz tego recyklomaty zajmują cenną przestrzeń użytkową. Dla przedsiębiorców branży detalicznej, którzy i tak mierzą się z rosnącymi obciążeniami stałymi, stanowi to kolejny bolesny cios po kieszeni.

Piersza miłość. Na której gwieździe mogła wzorować się Adriana Kalska, tworząc Adelajdę?
Pytanie 1 z 0

Czy kaucja to jedyna droga do recyklingu?

Politycy prawicowego ugrupowania są zdania, że Polska może bez trudu sprostać wymaganiom Unii Europejskiej w zakresie odzysku surowców, nawet jeśli zrezygnuje z obowiązkowych opłat zwrotnych za opakowania. Uważają oni, że przygotowania do wdrożenia obecnych przepisów pochłonęły niewspółmiernie dużo środków z państwowej kasy.

Wojciech Machulski zasugerował wręcz ukryte motywy stojące za przeforsowaniem ustawy. Zaznaczył, że rynek obsługi systemu zdominowało osiem firm. Jego zdaniem taka struktura rynku stanowi anomalię w porównaniu do rozwiązań funkcjonujących w innych krajach europejskich, co rodzi podejrzenia o dbanie o interesy wąskiej grupy podmiotów.

Resort klimatu twardo broni przepisów

Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie składa broni i stanowczo odpiera ataki na nowy system. Paulina Hennig-Kloska przypomina o skomplikowanej strukturze logistycznej stojącej za pobieraniem kaucji – to nie tylko dodatkowe grosze doliczane do rachunku przy kasie. Wokół zbiórki butelek i puszek powstała gęsta sieć logistyczna, zaangażowani zostali operatorzy odpowiedzialni za transport surowców oraz rozliczenia finansowe.

Szefowa resortu klimatu podkreśla, że demontaż tych mechanizmów to nie tylko mechaniczne wykreślenie opłaty z paragonu. Jej zdaniem, pochopne wycofanie się z już rozpoczętych działań uderzyłoby rykoszetem bezpośrednio we władze lokalne oraz samych konsumentów.

Widmo zanieczyszczonych lasów i rosnących rachunków

Paulina Hennig-Kloska rysuje czarny scenariusz po ewentualnym usunięciu przepisów kaucyjnych: puste butelki i puszki znowu lądowałyby na dzikich wysypiskach, w rowach i zbiornikach wodnych. Według niej to prosta droga do zasypania śmieciami polskich lasów, jezior i parków. Ostrzega też przed konsekwencjami prawno-finansowymi dla gmin.

Brak zachęty ekonomicznej w postaci kaucji mógłby sprawić, że samorządy nie zdołają wywiązać się z narzuconych z góry limitów odzysku odpadów. A to oznacza jedno – potężne kary finansowe, które finalnie zostaną przerzucone na barki mieszkańców w postaci gigantycznych podwyżek za wywóz śmieci.

Koszty likwidacji spadną na podatników?

Przedstawicielka rządu podnosi jeszcze jeden istotny aspekt sprawy. Na uruchomienie systemu zostały już wydatkowane ogromne sumy, a liczne firmy poczyniły pokaźne inwestycje w logistykę i infrastrukturę. Jeżeli Sejm teraz przekreśli ustawę, przedsiębiorcy niemal na pewno zażądają wielomilionowych rekompensat za poniesione straty.

Zgodnie z argumentacją Pauliny Hennig-Kloski, odszkodowania te musiałby ostatecznie uregulować Skarb Państwa – czyli de facto polscy obywatele ze swoich podatków. Polityczna batalia o kaucję osiąga zatem temperaturę wrzenia. Konfederaci forsują tezę o zbytecznej i drogiej biurokracji, natomiast Ministerstwo Klimatu bije na alarm przed zaśmieceniem kraju i rosnącymi opłatami komunalnymi. Ostateczny los systemu kaucyjnego rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach w ławach sejmowych.

To prawdziwa rewolucja w sklepach. Sprawdziliśmy, jak działa nowy system kaucyjny