Spółka neurochirurgów zarabiała astronomiczne kwoty. Dziennie inkasowali ponad 300 tysięcy złotych

2026-07-06 9:54

Nawet 26 tysięcy złotych za zaledwie godzinę świadczeń medycznych oraz ponad 300 tysięcy złotych w ciągu jednego dnia. Tak olbrzymie sumy miała pobierać prywatna spółka neurochirurgów, która współpracowała z licznymi polskimi szpitalami. Obecnie nieprawidłowości badają śledczy z CBA, prokuratury oraz urzędnicy NFZ. Z ustaleń kontrolerów wynika, że w oficjalnych papierach najprawdopodobniej wpisywano o wiele bardziej kosztowne procedury medyczne, niż te faktycznie realizowane na blokach operacyjnych.

Lekarze przy operacji, a na pierwszym planie dłonie trzymające plik banknotów 100 złotych. O aferze w NFZ przeczytasz w Eska.
Autor: Zdjęcie ilustracyjne: Shutterstock (2)/ Shutterstock

Gigantyczne zarobki spółki neurochirurgów. Nawet 26 tysięcy złotych za godzinę

Podane kwoty budzą ogromne zdumienie, jednak takie są najnowsze ustalenia dziennikarzy Wirtualnej Polski. Wynika z nich, że wytypowana grupa lekarzy świadcząca usługi w różnych regionach kraju mogła liczyć na wynagrodzenie rzędu 26 tysięcy złotych za zaledwie sześćdziesiąt minut działalności na rzecz pacjentów.

W skrajnych sytuacjach, podczas najbardziej dochodowych dób, na konta tego medycznego podmiotu trafiało ponad trzysta tysięcy złotych dziennego dochodu.

Błyskawiczne zabiegi i miliony z NFZ. Proceder ujawniony przez dziennikarzy

Z informacji opublikowanych przez wspomniany portal wynika, że medycy wynegocjowali z dyrektorami placówek niezwykle korzystne warunki. Za każdą zrealizowaną operację pobierali aż 65 procent kwoty refundowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Największe wątpliwości śledczych wzbudza czas trwania poszczególnych świadczeń. Zabezpieczone dokumenty wskazują, że w soboty specjaliści potrafili wykonać nawet kilkadziesiąt odrębnych zabiegów w ciągu jednego dyżuru, a pojedyncza interwencja medyczna miała zajmować od trzech do maksymalnie dziesięciu minut.

Urzędnicy z Narodowego Funduszu Zdrowia przypuszczają, że w raportach dla systemu rozliczeniowego wskazywano bardzo zaawansowane i wysokopłatne operacje, podczas gdy w rzeczywistości przeprowadzano znacznie prostsze procedury.

QUIZ. Poniedziałkowy test z wiedzy ogólnej. Zacznij dobrze wakacje i przekrocz choć połowę!
Pytanie 1 z 10
Które z tych państw jest największe pod względem powierzchni?

Szpital w Mogilnie z wielką karą od NFZ. Brakuje środków na wynagrodzenia

Jedną z lecznic korzystających z usług wspomnianej grupy specjalistów był szpital powiatowy w Mogilnie. Jak donosi Wirtualna Polska, stosowne dokumenty parafowała poprzednia dyrektorka tej placówki leczniczej, a obecnie sprawą zajmują się odpowiednie organy ścigania.

W maju zakończono szczegółowy audyt ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia. Kontrolerzy państwowi potwierdzili liczne naruszenia, co skutkowało nałożeniem na lecznicę gigantycznej kary finansowej w wysokości przekraczającej 2,6 miliona złotych.

Konsekwencje tej decyzji są niezwykle dramatyczne dla funkcjonowania ośrodka. Według doniesień medialnych wspomniana jednostka medyczna boryka się z ogromnym kryzysem budżetowym i może zabraknąć jej pieniędzy na lipcowe wypłaty dla zatrudnionego tam personelu.

Śledztwo w szpitalu w Miastku. Centralne Biuro Antykorupcyjne wkracza do akcji

Problem nie ogranicza się wyłącznie do jednej placówki medycznej, ponieważ służby badają także inne lokalizacje. Identyczny model współpracy z medykami funkcjonował również w szpitalu miejskim zlokalizowanym w Miastku na terenie województwa pomorskiego.

W tym konkretnym przypadku dokumentację przeglądają nie tylko eksperci z funduszu, ale również agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego pracujący pod ścisłym nadzorem prokuratorów. Organy państwowe weryfikują potencjalne fałszerstwa przy fakturowaniu wykonanych usług leczniczych.

Gigantyczne straty polskiego systemu zdrowia. Śledczy mówią o wyłudzeniach

Dziennikarze Wirtualnej Polski przywołują wypowiedź wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie medycyny, który bardzo stanowczo ocenia opisywany proceder. Według tego specjalisty, sfałszowana dokumentacja medyczna służyła wyłącznie do celowego wyprowadzania ogromnych kwot z budżetu państwowej opieki zdrowotnej.

Ze wstępnych wyliczeń śledczych wynika, że tylko w jednym z kontrolowanych ośrodków skala nieprawidłowo zgłoszonych roszczeń mogła osiągnąć astronomiczną kwotę blisko 13 milionów złotych.

Obecnie cała sytuacja jest dogłębnie weryfikowana przez powołane do tego służby państwowe. O ostatecznych zarzutach i ewentualnych wyrokach zdecydują prokuratorzy oraz sędziowie prowadzący tę bezprecedensową sprawę. Niemniej już teraz ujawnione sumy wywołują ogromne oburzenie i zmuszają do zadawania pytań o rzetelność dystrybucji funduszy na leczenie obywateli.

Lekarze ze szpitala Rydygiera w Krakowie uratowali życie motocykliście