Skokowe podwyżki na stacjach po wygaśnięciu pakietu CPN. Kierowcy szturmowali dystrybutory

Punktualnie o północy 1 września przestały obowiązywać niższe ceny paliw. Kierowcy muszą teraz płacić za litr benzyny i diesla nawet o ponad złotówkę więcej w związku z wygaśnięciem rządowego programu CPN i przywróceniem 23-procentowego podatku VAT. Ostatnie godziny promocji przyciągnęły na stacje tłumy zmotoryzowanych.

Pylon stacji paliw nocą z wysokimi cenami benzyny i diesla. O podwyżkach po wygaśnięciu pakietu CPN przeczytasz w Eska.
Autor: Rafał Różycki
  • Z początkiem września stawka podatku od towarów i usług na paliwa wzrosła z 8 do 23 procent, co błyskawicznie przełożyło się na podwyżki rzędu jednej złotówki na litrze benzyny i oleju napędowego.
  • Rządowy mechanizm „Ceny Paliwa Niżej” przeszedł do historii, znosząc tym samym urzędowe limity cenowe i preferencyjne stawki dla kierowców.
  • W późnych godzinach wieczornych zmotoryzowani ruszyli tankować pojazdy do pełna, czego efektem były gigantyczne zatory i punktowe braki surowca w dystrybutorach.
  • Działania osłonowe państwa w obszarze rynku paliwowego pochłonęły łącznie blisko 4,7 miliarda złotych z państwowej kasy.

Podwyżki cen paliw na stacjach Orlen, BP i Moya. Skok o ponad złotówkę

Końcówka sierpnia minęła pod znakiem prawdziwego oblężenia punktów tankowania w całym kraju. Zmotoryzowani próbowali rzutem na taśmę wykorzystać niższe stawki, co w wielu miejscach po zmroku doprowadziło do całkowitego opróżnienia podziemnych zbiorników. Wybicie godziny dwunastej w nocy drastycznie zmieniło kwoty wyświetlane na pylonach. Zgodnie z ustaleniami serwisu money.pl, w warszawskim obiekcie Orlenu przy ulicy Radzymińskiej olej napędowy podrożał o 1,08 zł, a bezołowiowa 95 poszybowała w górę o równe 1 zł. Analogiczne wzrosty, przekraczające barierę jednego złotego, ten sam portal zauważył w sieciach BP oraz Moya. Z kolei Radio ESKA donosi, że bełchatowska stacja „Skorpion” podniosła cenę benzyny Pb95 z 6,34 zł do 7,46 zł za litr. Prawdziwy szok przeżyli jednak posiadacze aut z silnikami wysokoprężnymi, ponieważ cena diesla poszybowała w górę o 1,04 zł, osiągając od 1 września poziom 8,08 zł za litr. Przedstawicielka tej stacji, Agnieszka Nadajewska, w rozmowie z reporterem ESKI przyznała: „Niestety wracamy do stawek VAT, które są podstawowe, czyli do 23 proc. To jest północ, musimy zmienić te ceny. Niestety klienci odczują dosyć dużą różnicę”.

Sytuację w stolicy weryfikowali również reporterzy dziennika „Fakt”, biorąc pod lupę stację Circle K na Ursynowie. Z ich obserwacji wynika, że dosłownie na chwilę przed północą litr oleju napędowego miles kosztował tam 7,31 zł, a kwadrans później za ten sam produkt trzeba było zapłacić 8,39 zł. Przedstawiciele obu redakcji zwracają jednocześnie uwagę na istotny absurd – w wielu lokalizacjach klienci i tak nie byli w stanie uzupełnić baków za wyższe stawki, ponieważ całe dostępne zapasy oleju napędowego oraz benzyny zostały całkowicie wyprzedane jeszcze przed podwyżką.

Powody podwyżek cen paliw 1 września. Wygaśnięcie pakietu CPN

Tak drastyczna zmiana cenników to bezpośrednie następstwo zakończenia państwowych działań osłonowych. Skokowy wzrost kosztów tankowania wynika z ostatecznego wycofania zniżek, uwarunkowanego zamknięciem programu CPN i jednoczesnym podniesieniem stawki VAT z poziomu 8 do bazowych 23 procent. Wspomniany pakiet nie tylko gwarantował niższe podatki, ale również narzucał właścicielom stacji maksymalne stawki detaliczne, których nie mieli prawa przekraczać. Jeszcze ostatniego dnia sierpnia górny pułap dla benzyny Pb95 wynosił 6,64 zł za litr, a w przypadku oleju napędowego ustalono go na poziomie 7,31 zł. Eksperci rynkowi szacowali wcześniej, że powrót do normalnego opodatkowania wywinduje koszty o 60 do 90 groszy, jednak w rzeczywistości rynek zareagował znacznie silniej.

Koszty programu CPN dla budżetu państwa. Brak dopłat do autogazu

Rządowy projekt „Ceny Paliwa Niżej” wprowadzono w życie pod koniec marca w reakcji na dynamiczne zmiany notowań ropy, wywołane napięciami militarnymi na Bliskim Wschodzie z udziałem USA, Izraela oraz Iranu. Inicjatywa obejmowała nie tylko cięcie VAT-u, ale także czasową redukcję podatku akcyzowego, po czym mechanizm przywrócono do życia 17 sierpnia. Algorytm wyliczania maksymalnych stawek bazował na rynkowej cenie hurtowej, akcyzie, opłacie paliwowej oraz stałej, 30-groszowej marży dla sprzedających detalistów. Podmiotom łamiącym te przepisy groziły surowe sankcje finansowe sięgające nawet miliona złotych. Co istotne, parasol ochronny całkowicie omijał dystrybucję autogazu (LPG). Jak wynika z oficjalnych statystyk Ministerstwa Finansów, dotychczasowe łagodzenie skutków drożyzny na stacjach kosztowało publiczną kasę w sumie około 4,7 miliarda złotych. Samo wznowienie ulg na drugą połowę sierpnia odchudziło państwowy budżet o dodatkowe 495 milionów złotych.

Miłosz Motyka, minister Energii [IMPACT 2026]

ROLKI