Rząd spóźnia się z wdrażaniem ważnej unijnej dyrektywy. Klienci mogą stracić na zwłoce

Gabinet Donalda Tuska nie zdążył na czas wprowadzić europejskich przepisów "Right to Repair". Prawo ułatwiające naprawę sprzętów domowych utknęło w procesie konsultacji. Oznacza to, że osoby kupujące obecnie sprzęt nie zyskają dodatkowego, dwunastomiesięcznego okresu ochrony w przypadku awarii.

Dłonie osoby naprawiającej wnętrze laptopa śrubokrętem. O nowych przepisach Right to Repair przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Materiały prasowe/ Materiały prasowe Naprawa sprzętu
  • Polska wciąż nie przyjęła przepisów wynikających z europejskiej dyrektywy "Right to Repair", które miałyby wydłużyć żywotność sprzętów i ułatwić ich serwisowanie.
  • Istotna innowacja zakłada dodatkowe 12 miesięcy ochrony po naprawie w ramach rękojmi.
  • Brak szybkiej reakcji rządu powoduje, że produkty kupowane przed zatwierdzeniem nowego prawa będą wykluczone z korzystniejszych zasad reklamacji.
  • Specjaliści podkreślają, że nieprecyzyjne regulacje dotyczące kosztów napraw mogą sprawić, iż cały system nie będzie opłacalny dla użytkowników.

Mamy wrzesień 2026 roku, a Polacy wciąż nie mogą korzystać z nowych uprawnień konsumenckich. Rząd Donalda Tuska nie dotrzymał terminu wprowadzenia unijnej dyrektywy "Right to Repair" (UE 2024/1799), który przypadał na 31 lipca. Dokument przygotowany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UC154) nadal znajduje się w fazie konsultacji międzyresortowych i wciąż nie dotarł do prac parlamentarnych.

Idea regulacji "Right to Repair" to przede wszystkim mniejsza biurokracja przy naprawach i motywowanie klientów, aby naprawiali zepsuty sprzęt zamiast wymieniać go na nowy. Główne udogodnienie to przedłużenie odpowiedzialności sprzedawcy o 12 miesięcy, jeżeli naprawa odbywa się w ramach zgłoszonej rękojmi. Co więcej, sklepy będą zobowiązane jasno informować o przysługującym prawie do takiej formy rekompensaty.

Co opóźnienie oznacza dla twoich zakupów?

Największym problemem jest fakt, że zwłoka rządu mocno odbija się na konsumentach nabywających elektronikę i AGD w tym momencie. Projekt polskiej ustawy zawiera kontrowersyjny artykuł 6, który przewiduje, że umowy sfinalizowane przed wprowadzeniem przepisów będą podlegać starym, gorszym zasadom. W efekcie przeciągający się proces legislacyjny zmniejsza liczbę konsumentów objętych dodatkową ochroną.

Jeśli taki kształt prawa się utrzyma, na rynku dojdzie do paradoksów. Dwie osoby, które wybiorą dokładnie ten sam sprzęt – jedna na chwilę przed, a druga chwilę po wejściu nowej ustawy – zostaną potraktowane zupełnie inaczej. Ktoś zyska ekstra rok gwarancji po serwisie, a inna osoba obejdzie się smakiem. To z pewnością wywoła dezorientację w sklepach i na forach konsumenckich.

Naprawa nie zawsze będzie się opłacać. Ekspert wskazuje na lukę w przepisach

Według planowanych regulacji producenci będą musieli świadczyć usługi naprawcze także po zakończeniu gwarancji czy odpowiedzialności sprzedawcy. Oznacza to, że marki oferujące sprzęt domowy będą musiały podejmować się napraw, o ile nie będą one niemożliwe z technicznego punktu widzenia. Haczyk tkwi w tym, że koszt takiej usługi ma być „rozsądny”. Jednak prawo milczy, jak kalkulować takie wydatki.

Na ten słaby punkt przepisów uwagę zwraca Kilian Kaminski, będący jednym z założycieli platformy refurbed i Wiceprezesem Zarządu European Refurbishment Association (EUREFAS). Wskazuje on, że wdrożenie samej idei naprawy nie ma sensu, jeśli nie pójdą za nią opłacalne warunki finansowe.

Dyrektywa zasługuje na uznanie, ponieważ ogranicza praktyki, za pomocą których producenci od lat utrudniali naprawy. Nadal nie odpowiada jednak na podstawowe pytanie: ile powinna kosztować naprawa, aby była dla konsumenta realną alternatywą wobec wymiany urządzenia? Jeśli część zamienna kosztuje 80 proc. ceny nowego produktu, samo prawo do jej zakupu niewiele zmienia. Nie potrzebujemy kolejnego prawa wyłącznie na papierze, ale jasnych zasad, dzięki którym naprawa rzeczywiście będzie się opłacać. – mówi Kilian Kaminski.

QUIZ PRL. Czy pamiętasz te gadżety? Wyzwanie nawet dla tych, którzy dorastali w PRL
Pytanie 1 z 10
W której dekadzie XX w. Frania, pierwsza polska pralka, zawitała do przeciętnego Kowalskiego?
QUIZ PRL. Czy pamiętasz te gadżety? Wyzwanie dla tych, którzy dorastali w PRL

Nowa ustawa z założenia ma ułatwić dostęp do tańszych i szerzej dostępnych części zastępczych, ale nie sprecyzowano żadnych twardych mechanizmów rynkowych. Dla ułatwienia życia klientom, w 2027 roku uruchomiona zostanie specjalna platforma internetowa, która pomoże wyszukiwać godne zaufania punkty serwisowe. Póki co jednak, pozostaje nam obserwować dalsze poczynania rządu w sprawie tej opóźnionej ustawy.

TUSK UJAWNIA ZEZNANIA! AFERA ZONDACRYPTO I NOWE INFORMACJE! | GRABARCZYK, ŻÓŁCIAK

Rolki