Rząd Donalda Tuska szykuje budżet na 2027 rok. Znamy pierwsze plany dotyczące podwyżek

Ekipa Donalda Tuska intensyfikuje działania nad ustawą budżetową na 2027 rok. Wstępne plany zakładają, że najniższa krajowa osiągnie poziom 4950 zł brutto, natomiast świadczenia emerytalne zyskają na waloryzacji minimum 3,48 proc. Będzie to kluczowy plan finansowy na zbliżający się rok wyborczy. Jak zapowiedział Adam Szłapka, w piątek zaplanowano specjalne posiedzenie rządu poświęcone wyłącznie tym rozliczeniom.

Zamyślony premier Donald Tusk w ławach sejmowych. O pracach nad budżetem państwa na 2027 rok przeczytasz na Eska.
Autor: Paweł Dąbrowski/SuperExpress

Prace nad budżetem. Donald Tusk zwołuje pilne posiedzenie rządu

Tworzenie planu finansowego państwa na zbliżający się rok wkracza w najbardziej istotny etap. Rzecznik Rady Ministrów Adam Szłapka przekazał, że gabinet Donalda Tuska odbędzie dodatkową naradę roboczą zaplanowaną na 21 sierpnia, aby omówić te kwestie. Następne, oficjalne spotkanie ministrów poświęcone wyłącznie finansom odbędzie się tydzień później, 28 sierpnia.

-

W tym tygodniu, w piątek, odbędzie się związane z pracami nad budżetem robocze posiedzenie, takie dodatkowe, Rady Ministrów – poinformował Adam Szłapka na konferencji prasowej.

QUIZ od PRL do kapitalizmu. Balcerowicz, bezrobocie, kuroniówka. Jak dobrze znasz polską transformację?
Pytanie 1 z 10
Kiedy wprowadzono Plan Balcerowicza?
Tak zmienił się Leszek Balcerowicz od czasu planu Balcerowicza

Z czego wynika tak szybkie tempo działań? Terminy są nieubłagane. Zgodnie z obowiązującym prawem, gabinet premiera musi przekazać parlamentarzystom gotowy dokument finansowy na 2027 rok nie później niż do 30 września bieżącego roku. Zwołanie dwóch nadprogramowych narad w tak krótkim oknie czasowym dowodzi, że politycy pragną dopracować najdrobniejsze szczegóły. Szczególnie istotny jest fakt, że nadchodzący rok to czas kampanii wyborczej, więc kasa państwa musi udźwignąć realizację złożonych wcześniej deklaracji.

Podwyżki w 2027 roku. Ile wyniesie płaca minimalna i waloryzacja emerytur

Mimo że dokładne wyliczenia nie ujrzały jeszcze światła dziennego, rząd Donalda Tuska zaprezentował najważniejsze wskaźniki makroekonomiczne na kolejny rok. To właśnie te konkretne wartości bezpośrednio wpłyną na zasobność portfeli wszystkich polskich obywateli.

Jak to będzie wyglądać w rzeczywistości? Przyjęte na początku czerwca rządowe wytyczne wskazują, że najniższe wynagrodzenie w 2027 roku osiągnie pułap 4950 zł brutto, a gwarantowana stawka za godzinę pracy wzrośnie do 32,30 zł. Oznacza to podwyżkę o 3 proc. w zestawieniu z bieżącym rokiem. Z kolei seniorzy oraz osoby pobierające renty mogą spodziewać się podniesienia swoich świadczeń o minimum 3,48 proc.

  • Gwarantowana płaca: 4950 zł brutto
  • Najniższa stawka godzinowa: 32,30 zł brutto
  • Wzrost emerytur i rent: co najmniej 3,48 proc.
  • Większe pensje dla sfery budżetowej: 3 proc.

Należy jednocześnie zaznaczyć, że szacowany wzrost wynagrodzeń w całej krajowej gospodarce ma osiągnąć poziom 5,6 proc. W praktyce oznacza to, że urzędnicy i pracownicy budżetówki zyskają finansowo mniej niż osoby zatrudnione w prywatnych przedsiębiorstwach.

Wszystkie przedstawione koncepcje bazują na oficjalnych przewidywaniach, w których inflacja w kolejnym roku obniży się do poziomu 2,5 proc., natomiast cała polska gospodarka zanotuje wzrost o 3,1 proc.

Kwota wolna od podatku. Obietnica KO wyzwaniem dla rządu Donalda Tuska

Wzrost wynagrodzeń i świadczeń społecznych stanowi zaledwie jedną stronę medalu, ponieważ w tle nieustannie powraca fundamentalna obietnica wyborcza środowiska Donalda Tuska z 2023 roku, która zakładała zwiększenie kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tys. zł. Serwis internetowy XYZ donosi, że dyskusja na ten temat jest na nowo ożywana przez samych przedstawicieli obecnej władzy. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz oraz senator Grzegorz Schetyna otwarcie przyznali w mediach, że koalicja nie zrezygnowała z tego pomysłu i sprawa wciąż pozostaje priorytetem.

Zwiększenie limitu dochodów zwolnionych z opodatkowania oznacza potężne obciążenie dla finansów publicznych, ponieważ według szacunków resortu finansów wymagałoby to wygospodarowania dodatkowych 58,6 mld zł w skali roku. Z drugiej strony, postulat ten stanowił fundament kampanii Koalicji Obywatelskiej, a jego zignorowanie z pewnością odbierze Donaldowi Tuskowi poparcie w nadchodzących wyborach. Całą sytuację mocno komplikuje również postawa Unii Europejskiej, która niezwykle wnikliwie analizuje wydatki z polskiej kasy państwowej.

Procedura nadmiernego deficytu zablokuje obietnice Donalda Tuska?

Rzeczywistość wymusza na Polsce zaciskanie pasa, z uwagi na fakt, że Komisja Europejska uruchomiła wobec naszego państwa procedurę nadmiernego deficytu. W praktyce wymusza to na ekipie Donalda Tuska ostre cięcia, ponieważ rozwój wydatków państwowych w 2027 roku musi zamknąć się w limicie 4 proc. Stanowi to gigantyczną przeszkodę, zważywszy na fakt, że tylko w pierwszym kwartale 2026 roku deficyt sięgnął astronomicznych 5,9 proc. PKB. Przedstawiciele Unii Europejskiej żądają, by do 2028 roku wartość ta spadła do 3 proc. Jedynym ustępstwem Brukseli jest wyłączenie z tych restrykcji nakładów na obronność i wojsko.

Pomimo tego wyjątku, przymus redukowania zadłużenia państwowego sprawia, że wdrożenie kosztownych planów, w tym podwojenia kwoty wolnej od podatku, stoi pod wielkim znakiem zapytania. Zabezpieczenie funduszy na dodatkowe wypłaty dla obywateli przy równoczesnym dostosowaniu się do twardych unijnych restrykcji będzie stanowiło najtrudniejszą próbę podczas konstruowania planu wydatków na 2027 rok. Końcową wersję dokumentu budżetowego ujrzymy najpewniej w ostatnich dniach września.

ZIEMKIEWICZ: TUSK WIE, ŻE PRZEGRA NASTĘPNE WYBORY. ZNOWU UCIEKNIE?

Rolki