Spis treści
Inwestycje Qemetica w dekarbonizację. Na co trafi ponad 2 mld zł?
Chemiczny potentat rozpoczyna szeroko zakrojony proces transformacji klimatycznej. Piotr Szlagowski-Budacz, pełniący funkcję dyrektora strategii, zapowiedział wydatkowanie ponad dwóch miliardów złotych w perspektywie najbliższych czterech lat. Głównym celem tego przedsięwzięcia jest znacząca redukcja śladu węglowego firmy. Stanowi to bezpośrednią odpowiedź na rygorystyczne wymogi unijnej polityki środowiskowej.
Potężne środki finansowe zostaną skierowane na kompleksową dekarbonizację zakładów wytwórczych oraz radykalne cięcia emisji szkodliwych gazów cieplnych. Władze przedsiębiorstwa odrzuciły najbardziej powszechne rozwiązania technologiczne. Decyzje strategiczne oparto natomiast na rozwoju instalacji biomasowych oraz innowacyjnym systemie gospodarowania odpadami.
Proces zmian wszedł już w fazę realizacji. W minionym sierpniu sfinalizowano kontrakt o wartości 300 milionów złotych, który zakłada całkowitą przebudowę jednego ze starych kotłów węglowych. Prace modernizacyjne powierzono konsorcjum firm Mostostal Zabrze Realizacje Przemysłowe i Sumitomo SHI FW, a po ich zakończeniu obiekt będzie zasilany wyłącznie biomasą. Start zmodernizowanej jednostki wyznaczono na drugą połowę 2028 roku. Jednocześnie do końca obecnej dekady zaplanowano budowę nowoczesnej instalacji służącej do termicznego przekształcania frakcji odpadowych.
Rozwiązaniem dla nas jest wykorzystanie biomasy i odpadów komunalnych. Na związane z tym inwestycje przeznaczymy w najbliższych latach ponad 2 mld zł – powiedział Piotr Szlagowski-Budacz.
Produkcja sody w zakładach Qemetica. Dlaczego firma odrzuca elektryfikację?
Powszechnie przyjęty model transformacji energetycznej bazuje przede wszystkim na powszechnej elektryfikacji i zastępowaniu tradycyjnych palenisk nowoczesnymi piecami na prąd. Sytuacja chemicznego giganta wymaga jednak zupełnie odmiennego podejścia. Podstawowa działalność przedsiębiorstwa opiera się na wytwarzaniu sody, co wiąże się ze specyficznymi uwarunkowaniami technologicznymi wykluczającymi standardowe metody.
Głównym problemem pozostaje kwestia pary technologicznej. Generowanie sody kalcynowanej wymaga dostarczenia ogromnych ilości energii cieplnej, która aktualnie pochodzi głównie z procesu spalania węgla kamiennego. Inżynierowie spółki jednoznacznie podkreślają brak możliwości technicznych zastąpienia tego surowca energią elektryczną. Wymagana skala produkcji ciepła jest zbyt duża, aby wykorzystać do tego celu prąd.
Z tego powodu redukcja emisji w przemyśle chemicznym wymaga wdrożenia specjalistycznych metod, które znacząco odbiegają od standardowej zamiany infrastruktury węglowej na elektryczną. Zarząd musiał wypracować innowacyjną strategię pozwalającą na spełnienie unijnych wymogów przy jednoczesnym zachowaniu ciągłości skomplikowanych procesów produkcyjnych. Optymalnym wyjściem okazało się właśnie wykorzystanie biomasy oraz wdrożenie technologii spalania odpadów do generowania niezbędnej energii cieplnej.
System EU ETS a przemysł chemiczny. Qemetica apeluje o zmianę przepisów
Miliardowe nakłady finansowe stanowią jedynie część wyzwań stojących przed europejskim przemysłem. Równie istotne pozostają ramy prawne narzucane przez europejskie instytucje, które według przedstawicieli firmy wymagają gruntownej rewizji. Największe zastrzeżenia budzi funkcjonowanie unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji, który drastycznie zwiększa bieżące koszty funkcjonowania zakładów.
Pozycja europejskiego wicelidera w branży sodowej nie chroni przed gigantycznymi wydatkami na energię, które pochłaniają niemal połowę budżetu operacyjnego. Tak ogromne obciążenia finansowe wynikają bezpośrednio z wprowadzanych w Brukseli regulacji. Według władz przedsiębiorstwa rosnące ceny certyfikatów emisyjnych i rygorystyczna polityka klimatyczna stawiają pod znakiem zapytania rynkową konkurencyjność całego sektora chemicznego na kontynencie.
Głównym postulatem firmy jest spowolnienie tempa wycofywania bezpłatnych uprawnień emisyjnych, które zdaniem zarządu postępuje zdecydowanie zbyt szybko. Chemiczny gigant wnioskuje o wdrożenie łagodniejszych mechanizmów już od 2027 roku. Dodatkowo sugerowana jest pilna reforma Rezerwy Stabilności Rynkowej, co miałoby skutecznie zahamować dalszy wzrost cen uprawnień.
Istotnym argumentem w dyskusji z europejskimi decydentami pozostaje kwestia dystrybucji środków finansowych. Spółka zdecydowanie popiera pomysł przekierowania większych pieniędzy ze sprzedaży uprawnień na wsparcie modernizacji sektora przemysłowego. Warunkiem koniecznym jest jednak zachowanie pełnej neutralności technologicznej przy podziale funduszy, aby nie promować wyłącznie elektryfikacji, która nie sprawdza się przy produkcji sody.
Finansowanie nie powinno ograniczać się głównie do elektryfikacji czy wybranych technologii, ponieważ w części branż – w tym w produkcji sody – takie rozwiązania nie są technicznie wystarczające. Jednocześnie postulujemy rezygnację z objęcia spalarni odpadów systemem ETS. Jeśli jednak instalacje te zostaną włączone do systemu, analogicznymi kosztami emisji CO2 i metanu powinny zostać objęte również składowiska, aby nie zwiększać ich atrakcyjności kosztem odzysku energii – wyjaśnia Piotr Szlagowski-Budacz.
Gotowość do poniesienia wielomiliardowych nakładów na zieloną transformację jest przez spółkę jasno zadeklarowana. Równocześnie jednak z jej strony płynie bardzo konkretny komunikat pod adresem brukselskich urzędników. Utrzymanie silnej pozycji na globalnych rynkach będzie praktycznie niemożliwe bez wdrożenia partnerskich relacji oraz dostosowania obowiązującego prawa do rzeczywistych możliwości technologicznych dużych zakładów produkcyjnych.