Spis treści
Długi przemysłu przekroczyły 1,35 mld zł
Wzrost produkcji odnotowany przez GUS nie przełożył się na poprawę sytuacji finansowej wielu firm. Zwiększające się koszty operacyjne i opóźnienia w płatnościach powodują, że kapitał utyka w towarze oraz niezrealizowanych fakturach. Informacje udostępnione przez Krajowy Rejestr Długów wskazują, że zadłużenie sektora przemysłowego powiększyło się w ciągu 12 miesięcy o 80 mln zł, dochodząc do 1,35 mld zł. Zastanawiający jest fakt, że grono dłużników zmniejszyło się o 263 firmy, zatrzymując się na poziomie około 23 tysięcy podmiotów. Niestety, nie świadczy to o poprawie koniunktury, ponieważ trudności narastają u tych przedsiębiorstw, które już wcześniej borykały się z problemami finansowymi. Przeciętne zobowiązanie w branży wzrosło do 57 tys. zł.
Problem nie polega więc na tym, że masowo przybywa niewypłacalnych firm, lecz pogłębiają się kłopoty płatnicze tych przedsiębiorstw, które już miały zaległości – wskazuje prezes KRD Adam Łącki.
Fabryki produkują, ale pieniędzy nie ma
Największe obawy budzi dysproporcja między wielkością produkcji a płynnością finansową biznesu. Statystyki GUS dowodzą, że od stycznia do kwietnia produkcja przemysłowa zwiększyła się o 3 proc. rdr., podczas gdy w samym kwietniu ten wzrost wyniósł 3,1 proc. Z drugiej strony, wskaźnik PMI dla krajowego przemysłu od 12 miesięcy nie potrafi przebić bariery 50 punktów. Kwietniowy odczyt na poziomie 48,8 pkt. potwierdza trwające wyzwania. Specjaliści wyjaśniają, że sam wzrost wytwarzania dóbr nie gwarantuje zysków – firmy ponoszą koszty surowców, tworzą zapasy i zamrażają środki w oczekiwaniu na uregulowanie należności.
Jeżeli przedsiębiorstwo produkuje na zapas, kupuje surowce z wyprzedzeniem i jednocześnie czeka tygodniami na zapłatę od odbiorców, to zamraża gotówkę w magazynie i fakturach – podkreśla cytowany w raporcie ekspert NFG Emanuel Nowak.
Największe problemy mają producenci metalu i żywności
Wśród najbardziej obciążonych długami znajdują się wytwórcy elementów metalowych, zaopatrujący głównie branżę budowlaną. Ich niespłacone zobowiązania wynoszą już 258 mln zł. Za nimi uplasowali się:
- producenci artykułów spożywczych (167,4 mln zł),
- przedsiębiorstwa serwisujące maszyny (131,6 mln zł),
- producenci wyrobów drewnianych (104,6 mln zł),
- sektor meblarski (100 mln zł).
Z kolei najwyższa średnia kwota długu dotyka wytwórców pojazdów oraz naczep. W tym segmencie przeciętne zaległości to 159,5 tys. zł na firmę.
Meble i żywność w najtrudniejszej sytuacji
Analiza KRD dowodzi także spadku zaufania do rzetelności płatniczej firm. Podczas gdy w ubiegłym roku 84 proc. zakładów przemysłowych uchodziło za wypłacalne, obecnie wskaźnik ten spadł do 80 proc. Najbardziej dramatyczny regres odnotowano w produkcji mebli i żywności. W przypadku meblarstwa odsetek wiarygodnych finansowo podmiotów obniżył się z 85 proc. do 71 proc., natomiast w branży spożywczej spadł z 78 proc. do 66 proc.
Efekt domina uderza w kolejne firmy
Według analityków największe niebezpieczeństwo płynie z opóźnień w płatnościach. Kiedy jeden kontrahent zwleka z przelewem, kryzys szybko dotyka kolejnych ogniw w łańcuchu dostaw. Głównymi wierzycielami sektora przemysłowego są banki i instytucje finansowe, które czekają na ponad 804 mln zł. Poważne kwoty firmy zalegają również dostawcom prądu oraz przedsiębiorstwom budowlanym. Co zaskakujące, sam przemysł również ma problemy z odzyskaniem należności – firmy produkcyjne czekają na niemal 319 mln zł od swoich dłużników. Eksperci zauważają, że wielu przedsiębiorców unika radykalnych kroków, takich jak wpis do rejestru długów czy windykacja, z obawy przed utratą sprawdzonych klientów i kontraktów. Niestety, takie podejście powoduje jedynie nawarstwianie się problemów finansowych.
