Potężny paraliż na kolei przez protest maszynistów. Rząd zapowiada surowe kary

Piątkowy strajk maszynistów może sparaliżować ruch pociągów w całej Polsce. Związkowcy zapowiedzieli zwalnianie przed przejazdami do 20 km/h, co wywoła gigantyczne opóźnienia. Akcja jest pokłosiem tragicznego wypadku, w odpowiedzi na który gabinet Donalda Tuska planuje drastyczne zaostrzenie sankcji dla nieodpowiedzialnych kierowców.

Pociąg Kolei Mazowieckich na przejeździe kolejowym z opuszczonymi szlabanami. O proteście maszynistów przeczytasz w Eska.
Autor: MAREK KUDELSKI / SUPER EXPRESS Przejazd kolejowy

Opóźnienia pociągów przez protest maszynistów. Jak duże będą utrudnienia?

Końcówka tygodnia przyniesie pasażerom kolei gigantyczne problemy komunikacyjne. Leszek Miętek, stojący na czele Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych, zapowiedział ogólnopolską akcję strajkową. Zgodnie z planem prowadzący pociągi będą redukować prędkość do zaledwie 20 km/h przed każdym przejazdem drogowym. Dla podróżnych oznacza to niemal pewny chaos i drastyczne wydłużenie czasu przejazdów na wielu trasach.

Największe komplikacje dotkną prawdopodobnie głównych szlaków komunikacyjnych, takich jak połączenie między stolicą a Krakowem, gdzie po opuszczeniu Centralnej Magistrali Kolejowej składy muszą pokonać liczne skrzyżowania z drogami. Trudno w tym momencie dokładnie przewidzieć skalę nadchodzących utrudnień. Ostateczny rozmiar paraliżu będzie uwarunkowany tym, ilu spośród czternastu tysięcy maszynistów w Polsce faktycznie weźmie udział w inicjatywie. Przewodniczący związku kieruje swoje wezwanie do całej branży, a nie tylko do zrzeszonych członków, i gwarantuje całkowite poparcie dla strajkujących wewnątrz tego środowiska pracowniczego.

Działania zapobiegawcze podjął już Dariusz Klimczak, minister infrastruktury, który prowadzi negocjacje z szefostwem związku w celu zażegnania kryzysu i odwołania strajku. Jednocześnie spółka PKP Intercity uruchomiła specjalny zespół kryzysowy. Władze przewoźnika zadeklarowały, że ich głównym celem będzie teraz bieżące informowanie podróżnych oraz minimalizowanie negatywnych skutków akcji.

Tragiczny wypadek w Sokolnikach Suchych. Dlaczego maszyniści protestują?

Decyzja o strajku zapadła w następstwie dramatycznych wydarzeń na skrzyżowaniu torów z drogą w miejscowości Sokolniki Suche. W środę przed południem, kierujący pojazdem ciężarowym zignorował sygnalizację świetlną i wjechał na tory tuż przed pędzącym składem PKP Intercity, jadącym z Lublina do Szczecina.

QUIZ. Sprawdź, czy mógłbyś być kolejarzem. To musi wiedzieć każdy konduktor
Pytanie 1 z 10
Co oznacza sygnał S1 na semaforze?

Zderzenie miało potężną siłę, w wyniku czego lokomotywa oraz dwa wagony pasażerskie natychmiast wypadły z szyn. Na pokładzie znajdowało się wówczas ponad stu czternastu podróżnych. Niestety, w wyniku poniesionych obrażeń jedna z pasażerek poniosła śmierć na miejscu zdarzenia. Początkowe ustalenia śledczych jednoznacznie wskazują, że całkowitą winę za tę tragedię ponosi szofer ciężarówki, który rażąco złamał zasady ruchu drogowego.

Te dramatyczne wydarzenia, które narażają na utratę życia zarówno klientów kolei, jak i obsługę pociągów, sprowokowały maszynistów do podjęcia stanowczych kroków. Szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Leszek Miętek zaznacza, że kluczowym celem inicjatywy jest zwrócenie uwagi opinii publicznej na rażący brak bezpieczeństwa na skrzyżowaniach kolejowo-drogowych. To właśnie ten śmiertelny incydent bezpośrednio przełoży się na gigantyczne opóźnienia pociągów, z którymi zmierzą się teraz pasażerowie w całym kraju.

Wjazd na czerwonym świetle. Rząd Donalda Tuska zaostrza kary dla kierowców

Katastrofa w Sokolnikach Suchych oraz wizja zablokowanych torów spotkały się z błyskawiczną odpowiedzią władz państwowych. Donald Tusk stwierdził, że to tragiczne zdarzenie udowadnia konieczność szybkiego i drastycznego zwiększenia restrykcji wobec kierowców ignorujących znaki przed torowiskami. Szczegółowe rozwiązania w tym zakresie zaprezentował już szef resortu infrastruktury Dariusz Klimczak.

Gabinet Donalda Tuska planuje wdrożenie przepisów, według których każdy zmotoryzowany ignorujący czerwone światło przed torami straci prawo jazdy na trzy miesiące w trybie automatycznym. To jednak zaledwie część planowanych zmian. Nowelizacja zakłada również wprowadzenie znacznie bardziej dotkliwych sankcji dla sprawców zdarzeń, które skutkują poważną katastrofą w ruchu lądowym.

Szef resortu infrastruktury przekazał, że w przypadkach zachowań skutkujących czyjąś śmiercią, wymiar sprawiedliwości będzie musiał bezwzględnie orzekać karę pozbawienia wolności oraz długotrwały zakaz prowadzenia pojazdów. Wstępny projekt tych legislacyjnych zmian ma trafić pod obrady rządu już podczas najbliższego spotkania Rady Ministrów. Świadczy to o tym, że gabinet premiera podchodzi do kwestii bezpieczeństwa ze śmiertelną powagą, mimo że efekty tych działań odczujemy dopiero w przyszłości. Obecnie jednak klienci kolei muszą stawić czoła natychmiastowym kłopotom, jakie niesie ze sobą ogólnopolski strajk środowiska kolejowego.

Radary na przejazdach kolejowych. Ekspert Adrian Furgalski podaje inne rozwiązanie

W momencie gdy administracja rządowa koncentruje się na podnoszeniu wymiaru kar, specjaliści dostrzegają poważne luki w samym systemie nadzoru. Prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR Adrian Furgalski podkreśla, że do realnej poprawy bezpieczeństwa nie wystarczą wyższe kwoty mandatów, lecz potrzebny jest nieuchronny i zautomatyzowany nadzór nad zmotoryzowanymi.

Według eksperta, zwiększenie sankcji to zaledwie połowa sukcesu, ponieważ kluczowe jest sprawne chwytanie sprawców wykroczeń. Obecny mechanizm jest pod tym względem całkowicie niewydolny. Jak podkreśla Adrian Furgalski, w skali całego kraju funkcjonuje tylko dziesięć urządzeń radarowych, które samoczynnie rejestrują przewinienia na skrzyżowaniach torów z drogami. Analityk uważa tę liczbę za wręcz dramatyczną i dodatkowo alarmuje, że nawet ten skromny sprzęt często boryka się z problemami technicznymi i awariami.

-

Rok w rok ponad połowa mandatów się przedawnia, bo nie ma komu tego systemu obsłużyć – stwierdził Adrian Furgalski.

Przedstawiciel Zespołu Doradców Gospodarczych TOR podsuwa bardzo praktyczny pomysł na rozwiązanie tego problemu. Uważa, że ponieważ na skrzyżowaniach z torami zamontowano już blisko trzy tysiące kamer wizyjnych, można by je z powodzeniem zaadaptować do samoczynnego wyłapywania wykroczeń. Taki krok zniwelowałby deficyt klasycznych radarów i umożliwiłby powszechne sankcjonowanie piratów drogowych, co w dłuższej perspektywie zapobiegłoby powtarzaniu się tragedii podobnych do tej z Sokolnik.

Zbliżający się protest maszynistów i wynikające z niego potężne perturbacje w rozkładach jazdy stanowią więc wyraźny sygnał ostrzegawczy dla całego społeczeństwa. Uświadamiają wszystkim, że kwestia bezpieczeństwa na szlakach kolejowych to złożony problem, który obejmuje zarówno nieodpowiedzialność samych zmotoryzowanych, jak i powolne reakcje decydentów politycznych, a kończy się na wieloletnich zaniedbaniach systemowych.

Wjechał autem pod pociąg

Rolki