Spis treści
- Wzrost masy przewiezionych ładunków w Polsce o 8,8 proc. rok do roku.
- Potwierdzenie statusu lidera na rynku transportowym całej Unii Europejskiej.
- Silny rozwój w sektorze krajowym i jednoczesny spadek w operacjach zagranicznych.
- Największy przyrost w dostawach paliw oraz surowców energetycznych.
- Zauważalny wzrost liczby nowych aut ciężarowych i ciągników siodłowych.
Polska na czele europejskiego transportu. Czego dowiadujemy się z danych GUS?
Najnowsze statystyki pokazują bezdyskusyjną dominację sektora przewozów kołowych w naszym kraju. W minionym 2025 roku po polskich drogach przetransportowano 2,03 mld ton różnego rodzaju ładunków, co oznacza skok o 8,8 proc. względem 2024 roku. Branża ta rozwija się w błyskawicznym tempie i absolutnie dominuje na polskim rynku. Jak wyliczył Główny Urząd Statystyczny, ciężarówki odpowiadają za aż 88,1 proc. wszystkich towarów przemieszczonych w granicach kraju.
To jednak tylko część imponującego obrazu, bo Polska radzi sobie świetnie również poza swoimi granicami. Rodzime przedsiębiorstwa zrealizowały 20,2 proc. wszystkich operacji transportowych na terenie Unii Europejskiej, co daje nam pozycję bezwzględnego lidera. Patrząc z kolei na same ładunki przewożone pomiędzy państwami członkowskimi, wynik ten skacze do 32,1 proc. Konkurencja z innych krajów wspólnoty jest daleko w tyle.
Rynek wewnętrzny rośnie, eksport zwalnia. Co transportują polskie firmy?
Pomimo rewelacyjnych wyników ogólnych, dokładniejsze analizy GUS ujawniają zróżnicowany obraz branży. Głównym motorem napędowym okazał się rynek wewnętrzny. W 2025 roku przewozy towarów na terytorium Polski zwiększyły się o 11 proc. w ujęciu masowym, a o 15,3 proc. w przypadku wykonanej pracy przewozowej. Tymczasem operacje międzynarodowe, stanowiące naszą główną zaletę w Europie, zanotowały obniżki – o 3,4 proc. i 3,2 proc. Wynika z tego, że krajowy popyt mocno przyspieszył.
Koniunktura odcisnęła wyraźne piętno na rodzajach przewożonych towarów. Największe ożywienie zaobserwowano na rynku surowcowym i paliwowym.
Skokowe wzrosty dotyczyły głównie:
- koksu i przetworów z ropy naftowej (w górę o 56,6 proc.),
- węgla, gazu ziemnego oraz ropy (plus 39,1 proc.).
Na drugim biegunie znalazły się natomiast towary z wyższą wartością dodaną, co może sugerować zadyszkę w niektórych sektorach. Największe spadki zanotował przewóz sprzętu transportowego (w dół o 12,4 proc.) oraz mebli i wyrobów przemysłowych (spadek o 10,3 proc.). W handlu zagranicznym układ sił nie uległ zmianie – największym rynkiem zbytu i zaopatrzenia są dla nas wciąż Niemcy. To do zachodnich sąsiadów trafiło 37,3 proc. eksportu z Polski, a stamtąd pochodziło 40,5 proc. całego drogowego importu.
Rozwój floty towarowej, spadek zainteresowania przewozami pasażerskimi
Rosnącą koniunkturę widać także w statystykach dotyczących taboru. Polskie firmy wydają ogromne pieniądze na nowe pojazdy. Z danych GUS za 2025 rok wynika, że liczba ciągników siodłowych, niezbędnych do transportu na długich trasach, powiększyła się o 6 proc., osiągając pułap 557,9 tys. sztuk. Przedsiębiorstwa inwestują głównie w nowy sprzęt, co potwierdza wzrost rejestracji fabrycznie nowych aut o 10,6 proc. W sumie w Polsce pod koniec minionego roku zarejestrowane były 3,2 mln samochodów ciężarowych.
Odmienne nastroje panują za to w segmencie przewozu osób. Chociaż autokary przewiozły w 2025 roku 277,9 mln pasażerów, co oznacza wzrost o 1,9 proc., to jednak praca przewozowa, mierzona w pasażerokilometrach, stopniała aż o 14,9 proc. Wynika z tego, że Polacy chętniej wsiadali do autobusów, ale wybierali krótsze trasy. Spadki rzędu 15,6 proc. zanotowano też w liczbie osób korzystających z komunikacji międzynarodowej.
Opublikowane statystyki Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają, że transport to koło zamachowe polskiej gospodarki. Rosnąca sprzedaż wewnątrz kraju utrzymuje nas w fotelu unijnego lidera, a firmy masowo inwestują w tabor. Z drugiej strony, nie sposób nie zauważyć spowolnienia na rynkach międzynarodowych i wyraźnych zmian nawyków Polaków w zakresie podróży.