Spis treści
- Wzrost pensji zasadniczej nie przełożył się na poprawę sytuacji materialnej, gdyż budżet na wynagrodzenia jest niedoszacowany.
- Pracownicy odnotowują drastyczne obniżki premii i nagród, wynikające z konieczności szukania oszczędności.
- Pełna obsada kadrowa i rzadsze zwolnienia lekarskie paradoksalnie zmniejszają pulę środków dzielonych między załogę.
- Najmocniej po kieszeni dostali pracownicy pomocniczy, tacy jak kierowcy czy sekretarki, wynagradzani kwotowo.
Iluzoryczne korzyści z podwyżek w administracji
Administracja rządowa przeszła w ostatnim czasie znaczącą korektę płac, która teoretycznie miała polepszyć byt pracowników. Statystyki wyglądają imponująco: w minionym roku pensje poszły w górę o 20 proc., w bieżącym o 3 proc., a w planach jest kolejne 5 proc. Rzeczywistość w urzędach nie jest jednak tak kolorowa. Wielu członków korpusu służby cywilnej alarmuje o pogorszeniu statusu materialnego mimo nominalnych wzrostów stawek. „Dziennik Gazeta Prawna” donosi, że pieniądze przekazywane na fundusz płac nie nadążają za podwyżkami podstawy, co wymusza bolesne cięcia w dodatkach.
Budżet się nie spina, nagrody w dół
Mechanizm ten doskonale widać na przykładzie konkretnych jednostek administracyjnych. W Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim dziura w budżecie płacowym względem potrzeb wynikających z podwyżek wyniosła blisko 700 tys. zł. Konsekwencje ponieśli pracownicy, których przeciętna nagroda została ścięta o około 1,9 tys. zł.
Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w resorcie rolnictwa. Tam średnia gratyfikacja spadła z poziomu 3,6 tys. zł do zaledwie 1,9 tys. zł. Rozgoryczeni urzędnicy mianowani wyliczają, że ich kwartalne premie skurczyły się z 4 tys. zł do 1,5 tys. zł, a winą za ten stan rzeczy obarczają resort finansów i źle skalkulowane dotacje.
Mniej chorobowego to mniejsze premie
Głos w dyskusji zabrali przedstawiciele strony społecznej. Wojciech Pleciński, reprezentujący NSZZ Solidarność w korpusie służby cywilnej, zwraca uwagę na paradoks związany z lepszą organizacją pracy.
"Z uwagi na częściową pracę zdalną mamy mniej zwolnień lekarskich, a nowa ekipa wypełniła puste etaty. To wszystko łącznie przełożyło się na niższe nagrody" – podkreśla Pleciński.
Związkowiec tłumaczy zawiły mechanizm finansowania dodatków. Fundusz nagród to stałe 3 proc. budżetu płacowego, powiększane o oszczędności z wakatów czy L4. Kiedy urzędy mają pełną obsadę, a pracownicy rzadziej chorują, pieniędzy do podziału jest po prostu mniej.
Najbardziej poszkodowani pracownicy niemnożnikowi
Analiza „DGP” wskazuje grupę, która na obecnych przetasowaniach traci najwięcej. Są to tak zwani pracownicy niemnożnikowi, otrzymujący wynagrodzenie w określonej kwocie, a nie jako wielokrotność kwoty bazowej. Do tej kategorii zalicza się personel pomocniczy, w tym sekretarki i kierowcy, a także specjaliści zatrudnieni na odrębnych zasadach.
