Spis treści
Zatrzymanie Wołodymyra Ż. w Chorwacji
W środę w nadmorskiej miejscowości Pula doszło do niezwykle głośnego ujęcia obywatela Ukrainy, którego uważa się za współautora ataku na infrastrukturę Nord Stream. Tamtejsi funkcjonariusze zatrzymali poszukiwanego na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania, o który wcześniej wnioskowały niemieckie organy ścigania. Akcja chorwackiej policji to efekt szeroko zakrojonych międzynarodowych działań pościgowych.
Niemieccy śledczy ustalili, że ujęty Wołodymyr Żurawlow posiada profesjonalne przeszkolenie do schodzenia pod wodę. Prokuratura zza naszej zachodniej granicy jest w pełni przekonana, że wykwalifikowany nurek brał czynny udział w precyzyjnym rozmieszczeniu ładunków wybuchowych na dnie Morza Bałtyckiego, co bezpośrednio doprowadziło do uszkodzenia rur.
Przedstawiciele niemieckiego wymiaru sprawiedliwości przygotowali dla niego obszerną listę zarzutów. Obywatel Ukrainy jest oficjalnie podejrzewany o przygotowanie sabotażu, wywołanie potężnej detonacji oraz celowe zniszczenie strategicznej infrastruktury.
Wołodymyr Żurawlow nurkował do Nord Stream?
Zgromadzone przez zachodnich prokuratorów materiały dowodowe wskazują, że Ukrainiec aktywnie uczestniczył w tajnych działaniach operacyjnych na wodach Bałtyku. To właśnie w trakcie tych morskich misji podwodne materiały wybuchowe miały zostać zainstalowane w bezpośrednim sąsiedztwie rurociągów Nord Stream, przygotowując grunt pod zniszczenie instalacji.
Główny zainteresowany stanowczo odrzuca wszystkie stawiane mu zarzuty i kategorycznie zaprzecza swojemu udziałowi w tej operacji. Jak informuje agencja dpa, podejrzany konsekwentnie buduje swoje alibi na twierdzeniu, iż w momencie wysadzenia rur przebywał na terytorium Ukrainy, z dala od obszaru morskiego.
Organy ścigania w Niemczech są zdeterminowane, aby poszukiwany mężczyzna jak najszybciej stanął przed ich sądem i odpowiedział za zarzucane mu czyny. Sama procedura sprowadzenia go do sąsiedniego kraju z pewnością nie zadzieje się jednak z dnia na dzień.
Chorwacja zdecyduje o ekstradycji Ukraińca
Fizyczny transport aresztowanego za zachodnią granicę Polski będzie możliwy dopiero w momencie, gdy lokalne władze zamkną wszystkie kwestie prawne. Obywatel Ukrainy musi najpierw przejść przez pełną ścieżkę postępowania ekstradycyjnego prowadzonego przez chorwacki wymiar sprawiedliwości.
Jak przekazała w rozmowie z PAP Ines Peterson, będąca rzeczniczką Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, kluczowe będą decyzje lokalnych orzeczników. „Przekazanie wymaga zgody chorwackich sądów na ekstradycję” – oświadczyła przedstawicielka niemieckiej instytucji. Rzeczniczka dodała jednocześnie, że w obecnej chwili nie da się jednoznacznie określić, jak długo potrwa cała procedura sądowa.
Kwestia ostatecznego zatwierdzenia ekstradycji ma w tym konkretnym przypadku absolutnie fundamentalne znaczenie. Trzeba bowiem pamiętać, że ukraiński nurek zdołał już wcześniej zablokować swój transfer do niemieckich śledczych i sprawnie wymknąć się organom ścigania.
Polska nie wydała Wołodymyra Ż. Niemcom
Zaledwie w końcówce września 2025 roku ten sam mężczyzna znalazł się w rękach polskich służb mundurowych. Wówczas nasi zachodni sąsiedzi błyskawicznie sformułowali wniosek o jego pilne wydanie. W październiku Sąd Okręgowy w Warszawie całkowicie zablokował jednak deportację Ukraińca i nie przychylił się do oczekiwań niemieckiego wymiaru sprawiedliwości.
Warszawski skład sędziowski podjął dodatkowo błyskawiczną decyzję o zniesieniu środka zapobiegawczego w postaci aresztu. Na mocy tego prawomocnego orzeczenia poszukiwany nakazem nurek mógł legalnie opuścić placówkę odosobnienia i ponownie cieszyć się pełną wolnością.
Mimo takiego obrotu spraw zachodnie organy ścigania nie złożyły broni i nadal prowadziły działania poszukiwawcze. Upór niemieckiej prokuratury przyniósł wymierne efekty właśnie teraz, kończąc się ponownym ujęciem podejrzanego na chorwackiej ziemi.
Eksplozja Nord Stream na dnie Bałtyku
Potężne wybuchy, które skutecznie uszkodziły gazowe rury, miały miejsce 26 września 2022 roku w morskich głębinach. Incydent wydarzył się na głębokości niemal 80 metrów pod lustrem wody Morza Bałtyckiego, co wiązało się z ogromnymi trudnościami logistycznymi dla potencjalnych sprawców.
W wyniku tej złożonej operacji sabotażowej uległy uszkodzeniu trzy z czterech głównych nitek kompleksów Nord Stream 1 oraz Nord Stream 2, zaprojektowanych specjalnie do masowego tłoczenia paliwa z Rosji do Niemiec. Infrastrukturę zrujnowano zaledwie kilkanaście tygodni po tym, jak wojska rosyjskie rozpoczęły niezwykle brutalną i pełnowymiarową inwazję zbrojną przeciwko Ukrainie.
Postępowanie karne prowadzone przez niemieckie służby w związku z tym aktem dewastacji ciągnie się już od wielu miesięcy. W lipcu ubiegłego roku federalna prokuratura sformułowała oficjalne zarzuty wobec innego obywatela Ukrainy, Serhija K. Zdaniem śledczych to właśnie on stał na czele zorganizowanej siatki dywersyjnej, odpowiadającej za uszkodzenie gazociągów.
Lider wspomnianej grupy wpadł w sidła wymiaru sprawiedliwości w sierpniu 2025 roku na terenie Włoch, podczas rodzinnego wyjazdu wypoczynkowego. Po zatrzymaniu został sprawnie przetransportowany do Niemiec i natychmiast osadzony w tamtejszym areszcie śledczym.
Tym samym zachodnia prokuratura zyskuje kolejnego ważnego podejrzanego w tej skomplikowanej układance. Czas pokaże, czy chorwackie sądy zgodzą się na wydanie Żurawlowa w ręce niemieckiego wymiaru sprawiedliwości.