Spis treści
Dziura budżetowa powiększa się o miliardy
Resort finansów opublikował świeże dane, które obrazują aktualny stan państwowej kasy. Według zestawienia po lipcu do budżetu trafiło 333,9 mld zł, co stanowi 51 procent założonego rocznego planu wpływów.
Kłopot w tym, że kwota wydatków znacznie przekracza wpływy. Z kasy państwa ubyło blisko 475 mld złotych, a konkretnie 474,97 mld zł. To przełożyło się na deficyt sięgający 141,1 mld złotych.
Oznacza to zrealizowanie 51,9 proc. zaplanowanego na ten rok deficytu. Zgodnie z ustawą budżetową, jego maksymalna wartość może wynieść 271,74 mld zł.
Zestawiając te dane z wynikami za pierwsze półrocze, widać wyraźny wzrost zadłużenia. Pod koniec czerwca deficyt wynosił 123,7 mld złotych. W zaledwie 30 dni dziura powiększyła się o dodatkowe 17,4 mld złotych.
Zauważalny wzrost dochodów podatkowych
Mimo ogromnego deficytu, raport zawiera również pozytywne akcenty. Po podsumowaniu siedmiu miesięcy, państwowe wpływy przewyższyły te z zeszłego roku o 20,1 mld złotych.
Do budżetu z tytułu danin wpłynęło 295,7 mld złotych. Taki wynik oznacza poprawę o 18,3 mld zł w porównaniu z minionym rokiem, co w ujęciu procentowym daje przyrost o 6,6 procent.
Głównym filarem budżetowym jest niezmiennie VAT. Ten podatek zasilił finanse publiczne sumą 192 mld złotych, powiększając wpływy z tego tytułu o 3,7 mld złotych względem zeszłego roku.
Dodatkowo wpływy z podatku CIT wyniosły 52,1 mld złotych. Zanotowano tutaj imponujący skok – wpływy wzrosły aż o 28,9 proc. rok do roku. Resort tłumaczy to zjawisko m.in. wprowadzeniem wyższych obciążeń podatkowych w sektorze bankowym.
Spadki w podatku PIT. Dlaczego są ujemne?
Na pierwszy rzut oka niepokój może wzbudzać bilans wpływów z podatku PIT. W zestawieniu budżetowym widnieje przy nim kwota minus 16,4 mld złotych.
Resort pośpieszył jednak z wyjaśnieniem sytuacji. Uspokaja, że nie doszło do dramatycznego tąpnięcia we wpływach z tej daniny. Winna temu stanowi rzeczy jest wdrożona wcześniej reforma w finansowaniu samorządów. Lwia część z PIT zasila obecnie budżety samorządowe.
Podliczając pierwsze siedem miesięcy, władze lokalne otrzymały z tytułu PIT 134,1 mld złotych, poprawiając swój zeszłoroczny wynik (120,4 mld złotych). Procentowo to wzrost o 11,4 punktów.
Zbiorcze wpływy z podatku PIT, uwzględniające zarówno skarbiec państwa, jak i kasy jednostek samorządu terytorialnego, zatrzymały się na kwocie 117,7 mld złotych, wyprzedzając zeszłoroczne dane o 12,8 mld złotych.
Program CPN uderza po kieszeni budżetu
Wpływ na kondycję skarbu ma też inicjatywa „Ceny Paliwa Niżej”. Redukcja akcyzy i podatku VAT na stacjach benzynowych bezpośrednio przekłada się na pomniejszone wpływy z podatków o charakterze pośrednim.
Z analiz finansowych wynika, że inicjatywa będzie kosztowała skarbówkę 4,7 mld złotych.
Dodatkowo do państwowej kasy wpływa mniej funduszy ze sprzedaży praw do emisji CO2. Po rozliczeniu pierwszych siedmiu miesięcy, dochód z tego źródła zamknął się w 5,3 mld złotych. Oznacza to spadek o 23 procent rok do roku.
Na co poszły ogromne kwoty z budżetu?
Gdzie podziały się potężne sumy? Bezkonkurencyjny w wydatkowaniu środków z budżetu okazał się Zakład Ubezpieczeń Społecznych. W zaledwie siedem miesięcy pochłonął on 108,4 mld zł, czyli 52,2 proc. z przydzielonej mu rocznej puli.
Z budżetu ubyło również dużo pieniędzy z przeznaczeniem na wojsko i obronność. Kwota, która popłynęła do resortu obrony zamknęła się w 54,4 mld złotych.
W rankingu największych kosztów budżetu trzecią pozycję zajął koszt obsługi zadłużenia państwowego (46,6 mld złotych).
W całościowym ujęciu, suma wydatkowana po siedmiu miesiącach z budżetu była większa o 4,4 mld zł, niż ta wydana przez ten sam okres w zeszłym roku.
Daleko do końca roku budżetowego
Zgodnie z zapisami w ustawie okołobudżetowej na ten rok skarb państwa zakłada dochód wynoszący 647,2 mld zł. Państwo dopuszcza jednak rozchód na poziomie 918,94 mld zł. Dopuszczalny deficyt nie może jednak przekroczyć 271,74 mld złotych.
Kasa państwa wyczerpała ponad 50 proc. dopuszczalnego zadłużenia na ten rok. Pozostało zaledwie kilka miesięcy, a koszty po stronie państwa będą nieuchronnie wzrastać.